Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ziemniaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ziemniaki. Pokaż wszystkie posty

10 października 2015

Chicche di patate czyli mini kopytka po włosku (bezglutenowe)

Kuchnia włoska kojarzy się przede wszystkim z pizzą i makaronami. Istny raj dla osób na diecie bezglutenowej ;). Co prawda w wielu restauracjach w pięknej Italii pojawia się już pizza w wersji gluten-free, ale: (1) najczęściej dostępna w tej wersji jest tylko i wyłącznie margherita; (2) najczęściej łamane przez zawsze jest z mrożonki; (3) zawsze, niełamane przez nic, jest ohydna :).

Na szczęście pizza i makarony to ostatecznie jednak wcale nie wszystko. Dość wymienić kilka odkryć i inspiracji, które przywiozłam ze sobą z tegorocznych wojaży: polenta, trufle i chicche di patate, które przedstawiam dzisiaj. Oczywiście w wariancie GF

Chicche di patate to w zasadzie takie mini gnocchi. Czyli takie mini kopytka. Ale to właśnie w ich mini-rozmiarze tkwi cały urok - bo i ładne, i bajecznie delikatne. Trochę się trzeba nakroić, ale zdecydowanie warto :)

Dodatki wedle uznania, ale polecam połączenie z sosem bardzo pomidorowym. Najlepiej ze świeżych pomidorów :). I na przykład z parmezanem dla zaostrzenia smaku :)

Chicche di patate

Składniki

1 kg ziemniaków (najlepiej starych i mączystych)
1/2 szklanki mąki ziemniaczanej
1/2 szklanki mąki kukurydzianej
1 jajko
szczypta soli

Wykonanie

1. Ziemniaki gotuję w mundurkach. Obieram jeszcze gorące i przeciskam przez praskę. W międzyczasie zagotowuję w garnku wodę.
2. Dodaję mąkę, sól i roztrzepane jajko. Zagniatam na ciasto.
3. Odrywam po kawałku ciasta i roluję wałek o średnicy mniej więcej 0,5-1 cm. Ostrym nożem kroję na około 1-centymentrowe kawałki.
4. Wrzucam kuleczki ciasta do wrzątku i gotuję 1-2 minuty od momentu wypłynięcia.
5. Wyciągam łyżką cedzakową i podaję od razu, choć sprawdzą się też następnego dnia, podsmażone na przykład na oleju kokosowym.

20 sierpnia 2015

Kotlety z cukinii i ziemniaków z twarogiem

Jakoś tak się ostatnio złożyło, że rzadziej piszę. Bo jakoś tak się ostatnio złożyło, że rzadziej gotuję. Lato rozleniwia - z niejednego powodu. Raz, że kiedy termometr za oknem eksploduje, to po prostu nie mam siły. Nic a nic. I nie chodzi wcale o to, że przy kuchence jeszcze cieplej (było kilka takich dni, kiedy miałam wrażenie, że w piekarniku mogłabym się schłodzić). Można by wszak jakiś popełnić chłodnik czy sorbet. Ale nie. Bo chodzi o to, że przy tym skwarze czynności życiowe ograniczam do niezbędnego minimum. I oczywiście jedzenie się w tej kategorii mieści, ale tu dochodzimy do punktu drugiego. Lato rozleniwia, bo tyle wszędzie jest wszystkiego, czego nie trzeba kroić, parzyć, smażyć, gotować dusić. Się bierze. I się je. I już. Jakiś pomidor malinowy. Jakieś maliny. Jakieś borówki. Czy inne.

No ale czasem coś w kuchni popełnić trzeba. Popełniły się więc takie oto kotlety:


Kotlety z cukinii i ziemniaków z twarogiem
Składniki (na około 20 kotlecików)

5-6 średniej wielkości ziemniaków

2 małe cukinie
1 kostka chudego twarogu
1 jajko
1/2 pęczka koperku
1 cebula
2 ząbki czosnku
3-4 łyżki oleju rzepakowego
1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
sól i świeżo mielony pieprz do smaku + 1,5 łyżeczki soli do zasypania cukinii


Wykonanie

1. Cukinie trę na tarce o grubych oczkach (nie obieram). Zasypuję solą, mieszam i odstawiam na godzinę, żeby puściły sok.
2. Dokładnie odciskam wodę z cukinii - to ważne, bo inaczej kotlety będą się rozpadać.
3. Ziemniaki gotuję w mundurkach. Studzę, obieram i przeciskam przez praskę wraz z twarogiem. 
4. Cebulę kroję w kostkę i podsmażam na złoto na oleju. Pod koniec smażenia dodaję pokrojony w plasterki czosnek.
5. Koperek drobno siekam.
6. Mieszam w misce wszystkie składniki i formuję z masy niewielkie kotlety. Można je usmażyć na niewielkiej ilości oleju, najlepiej kokosowego (albo i bez, jeśli się ma odpowiednią patelnię). Ja osobiście piekę kotleciki 45 minut w temperaturze 190 stopni.

11 lipca 2015

Zapiekanka warzywna z kaparami

Ostatnio rzadziej piszę, ale też i rzadziej gotuję. Jakoś tak się złożyło, że lato mam ponadprzeciętnie pracowite - ani nie mam czasu gotować, ani, jeśli mam być całkiem szczera, nie mam czasu jeść. Żywię się więc głównie owocami, ewentualnie przegryzam jakąś kromkę chleba. Do tego tu bób, tam kukurydza, a tu jeszcze grillowany bakłażan, czyli wszystko to, co da się przygotować w kwadrans. Inna rzecz, że jak na dworze jest osiemset milionów stopni, to można cały dzień przeżyć o śniadaniu, wodzie i garści orzechów, dopiero wieczorem orientując się, że bilans energetyczny chyba nie do końca się tego dnia zbilansował ;)

Za to kiedy zdarza się chłodniejszy dzień, taki jak wczoraj czy dziś, to delikatna, a przy tym treściwa zapiekanka, jest jak znalazł :).

Zapiekanka warzywna z kaparami
Składniki

7-8 średnich ziemniaków
1 1/2 cukinii
350 g pieczarek
2 łyżki kaparów
1/2 szklanki kaszy jaglanej
2 jajka
2 łyżki jogurtu naturalnego
1 kula mozzarelli

Przyprawy

po 1 łyżeczce bazylii i tymianku
szczypta gałki muszkatołowej
1 łyżka słodkiej musztardy
1 łyżka oleju kokosowego
sól i pieprz do smaku

Wykonanie

1. Kaszę jaglaną gotuję na sypko.
2. Ziemniaki obieram, kroję w plastry i gotuję na półtwardo (7-8 minut) i odstawiam do przestudzenia.
3. Pieczarki obieram i kroję w plasterki. Podsmażam na oleju kokosowym wraz z ziołami (zostawiam trochę do posypania po wierzchu).
4. Pół cukinii kroję wzdłuż w plastry. Resztę kroję w półtalarki i dodaję do pieczarek. Duszę bez przykrycia 12-15 minut, od czasu do czasu mieszając. Odstawiam do przestudzenia.
5. Roztrzepuję jajka z jogurtem z dodatkiem musztardy, gałki muszkatołowej i odrobiny soli.
6. W naczyniu żaroodpornym na dnie układam połowę kaszy, potem połowę warzyw i połowę ziemniaków. Wysypuję na wierzchu połowę kaparów i zalewam - oczywiście - połową sosu ;). Czynności powtarzam :).
7. Na wierzchu układam plastry cukinii i pokrojoną w cienkie plastry mozzarellę. Posypuję odrobiną soli i ziołami.
8. Piekę 25 minut pod przykryciem w temperaturze 180 stopni. Potem zwiększam temperaturę do 200 stopni i piekę jeszcze kwadrans bez przykrycia.

Podaję zapiekankę obficie posypaną świeżą pietruszką.

Zapiekanka warzywna z kaparami

25 czerwca 2015

Ziemniaki Hasselback z pastą buraczano-twarogową

Po długim okresie bezziemniakowym - nie że z jakiegoś powodu, tak po prostu wyszło, bo czasem po prostu tak wychodzi ;) - przyszła, co można było przewidzieć, faza na ziemniaki. A to w postaci kotlecików, a to tak zwyczajnie gotowane z koperkiem i pietruszką, a to w wersji najpyszniejszej z pysznych, czyli Hasselback. Najpyszniejszej, bo pozwala wydobyć z ziemniaka cały jego potencjał - połączenie słodkiego, delikatnego wnętrza i chrupiącej, aromatycznej skórki.

Ziemniaki Hasselback można (ja mogę :P) spokojnie zajadać bez dodatków - jako przystawkę, czy nawet jako danie główne. Tym razem jednak pojawiły się na stole w towarzystwie pasty twarogowej o uroczym różowym kolorze :)

Ziemniaki Hasselback z pastą buraczano-twarogową
Składniki

7-8 ziemniaków średniej wielkości (najlepiej młodych)
2-3 łyżki oleju kokosowego lub masła
sól i pieprz do smaku
opcjonalnie: świeży cząber lub rozmaryn

Na pastę:

1,5 kostki twarogu
1/2 szklanki tartych buraków
1/3 szklanki pestek słonecznika
1/2 łyżeczki cukru
sól i pieprz do smaku

Wykonanie

1. Ziemniaki szoruję, lub - jeśli mają grubą skórkę - obieram. Następnie nadkrawam w cienkie plastry (co około 2-3 mm). Im głębsze nacięcia, tym lepiej, ale trzeba uważać, żeby ziemniak się nie rozpadł.
2. Układam ziemniaki na papierze do pieczenia. Smaruję połową roztopionego oleju lub masła, solę, pieprzę, ewentualnie dodaję zioła i wstawiam do piekarnika rozgrzanego do temperatury 200 stopni.
3. Piekę około 30 minut, po czym wyciągam z piekarnika i skrapiam resztą tłuszczu. Dopiekam jeszcze przez 15-20 minut w temperaturze 220 stopni. Są gotowe, kiedy skórka zrobi się rumiana.
4. W międzyczasie podprażam słonecznik na złoto na suchej patelni.
5. Blenduję twaróg z burakami, słonecznikiem i przyprawami.
6. Dekoruję talerze pastą, układam na nich gotowe ziemniaki i od razu podaję.

Ziemniaki Hasselback z pastą buraczano-twarogową

21 kwietnia 2015

Kotleciki ziemniaczano-twarogowe

Jest coś w tym, że najprostsze smaki mają największą moc. W tych kotlecikach nie ma nic skomplikowanego: ziemniaki, cebula i ser. I chyba stąd bierze się cała ich magia :). Zdecydowanie polecam - na obiad, na imprezę, a nawet na wycieczkę w góry ;), bo można je spakować do pojemnika i z powodzeniem zajadać na zimno. Za to w domowych warunkach najpyszniejsze są takie prosto wyciągnięte z piekarnika, najlepiej z sosem pomidorowo-kokosowo-orzechowym ;) (mimo dłuuuugiej nazwy, przygotowanie jest banalne, a smak grzechu wart).


Kotleciki ziemniaczano-twarogowe
Składniki (na około 20 kotlecików)

7-8 średniej wielkości ziemniaków
1 kostka chudego twarogu
1 kostka sera typu feta
1 jajko
2 cebule
2 ząbki czosnku
3-4 łyżki oleju rzepakowego
1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
sól i pieprz do smaku (ostrzejsze są lepsze, a z solą trzeba uważać, bo feta jest słona)

Wykonanie

1. Ziemniaki gotuję w mundurkach. Studzę, obieram i przeciskam przez praskę wraz z twarogiem i fetą.
2. Cebulę kroję w kostkę i podsmażam na złoto na oleju. Pod koniec smażenia dodaję pokrojony w plasterki czosnek.

3. Dodaję cebulę i przyprawy do masy serowo-ziemniaczanej i wyrabiam.
4. Formuję z masy kotleciki i piekę około 30 minut w temperaturze 180 stopni.



Kotleciki ziemniaczano-twarogowe

21 marca 2015

Ziemniaki w pomidorach z fasolką i grillowaną cukinią

Jeśli chodzi o kulinarną stronę mojego życia, to, jak wspominałam w poprzednim poście, odgrywam obecnie raczej rolę konsumenta, niż producenta :). Nie chodzi tu tylko o brak czasu, ale przede wszystkim o poziom zmęczenia intelektualnego, przy którym jestem niezdolna do jakiegokolwiek dodatkowego działania koncepcyjnego w znaczeniu: co chciałabym ugotować, co trzeba w tym celu kupić i jak to rozplanować logistycznie. W lepszych momentach otwierałam lodówkę, w której nie było nic i robiłam z tego niczego dwa dania i deser. Teraz natomiast jest słabszy moment, w którym otwieram pełną lodówkę, gapię się bezmyślnie w jej zawartość, po czym zamykam drzwiczki, otwieram zamrażalnik, wyciągam jakieś wege-gołąbki czy wege-bigos i odgrzewam. Dlatego z radością i najwyższą przyjemnością daję się obecnie zaskakiwać w tym temacie. A że akurat obok jest ktoś, kto z taką samą radością i przyjemnością wymyśla, tworzy i serwuje, to nic, tylko korzystać :)

Tym razem bardzo delikatna potrawka ziemniaczano-fasolowo-pomidorowa w towarzystwie grillowanej cukinii :)


Ziemniaki w pomidorach z fasolką i grillowaną cukinią
Składniki

1 cukinia
5 ziemniaków
1 cebula
1 puszka białej fasolki w pomidorach
2 ząbki czosnku
1 mały słoiczek koncentratu pomidorowego
6-7 łyżek oleju
2-3 łyżki oliwy

Przyprawy

1 łyżeczka ziół prowansalskich
1/2 łyżeczki majeranku
szczypta tymianku
sól i pieprz do smaku

Wykonanie

1. Przygotowuję marynatę: 1 ząbek czosnku przeciskam przez praskę i mieszam z oliwą i ziołami prowansalskimi. Dodaję odrobinę pieprzu i soli.
2. Kroję cukinię wzdłuż na plastry i smaruję je marynatą. Odstawiam do lodówki na około pół godziny.
3. Ziemniaki obieram, kroję w kostkę i podgotowuję na półtwardo.
4. Rozgrzewam połowę oleju na patelni. Wrzucam pokrojoną w drobną kostkę cebulkę i podsmażam na złoto. Pod koniec smażenia dodaję pokrojony w plasterki ząbek czosnku.
5. Posypuję ziemniaki tymiankiem i podsmażam na złoto na drugiej części oleju.
6. W międzyczasie grilluję cukinię na patelni do grillowania lub w piekarniku.
7. Dodaję do ziemniaków koncentrat pomidorowy, fasolkę i majeranek i gotuję 7-8 minut od momentu wrzenia.

11 lutego 2015

Moskole (wersja bezglutenowa)

W taki czas, jak teraz, przypomina mi się Zakopane. A dokładniej przypomina mi się, jak siedziałam w knajpce na Krupówkach, góralski zespół grał moją ulubioną piosenkę, a ja zajadałam moskole i popijałam je grzanym winem. Moskole były jednym z moich najcenniejszych odkryć na Podhalu. Tym, którzy jeszcze nie mieli przyjemności ich skosztować, wyjaśnię, że są to najprostsze na świecie placki z gotowanych ziemniaków. Tradycyjnie piekło się je na blasze pieca kuchennego bez dodatku tłuszczu. Dzięki temu wierzchnia warstwa placków obsychała i stawała się lekko chrupiąca, a ziemniaczane wnętrze pozostawało miękkie i puszyste. Dziś zamiast kuchennej blachy trzeba wesprzeć się patelnią, ale poza tym nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wybrać się w kulinarną podróż na Podhale bez wychodzenia z domu :)

Oczywiście tradycyjnie do ziemniaków dodaje się mąkę pszenną, ale można zastąpić ją inną - dużo zdrowszą orkiszową lub żytnią, albo w wersji bezglutenowej na przykład gryczaną (z niepalonej kaszy, bo ma dużo delikatniejszy smak i nie zdominuje smaku ziemniaków) lub kukurydzianą (oczywiście pamiętając o tym, że placki z jej dodatkiem się zażółcą :)). Jeśli chodzi o inne mąki bez glutenu, to raczej nie dodawałabym mąki ryżowej, bo ciasto może się sypać. Z kolei ziemniaczana spowoduje, że placki będą się trochę ciągnąć - jak kluski śląskie. A to trochę zepsuje efekt. Dlatego gryczana wydaje się najlepszą alternatywą.

Żeby moskole się udały, trzeba je wypiekać na nieprzywierającej patelni - inaczej placki mogą się rozlecieć i wyjdą nam po prostu podsmażane ziemniaki :). Ale jest na to i inny sposób - jeśli smażę je na patelni, której nie jestem do końca pewna, dodaję do ziemniaczanej masy łyżkę oleju.

I to by było na tyle tytułem wstępu. Teraz zapraszam na moskole :)

A dla zainteresowanych na końcu postu piosenka, która mi do moskoli najbardziej pasuje :).


Moskole
Składniki

3 spore ziemniaki
1/3 szklanki mąki gryczanej + odrobina do oprószenia placków
sól i świeżo zmielony pieprz do smaku
opcjonalnie: łyżka oleju

Wykonanie

1. Ziemniaki gotuję w mundurkach. Studzę, obieram i przeciskam przez praskę.
2. Dodaję mąkę, sól, pieprz i ewentualnie olej. Wyrabiam ciasto.
3. Formuję z ciasta kulki i spłaszczam je na placki (około 1-2 cm grubości). Lekko przyprószam je mąką i smażę na suchej patelni, aż będą mocno brązowe (około 10 minut z każdej strony).

Można podawać z podsmażoną cebulką i czosnkiem, z karmelizowaną cebulą), albo w wersji niewegańskiej z jogurtem, kefirem lub maślanką.
Moskole






















14 grudnia 2014

Orzechowa zupa krem z ziemniaków

Ze względu na swój delikatny smak, zupa krem z ziemniaków (podobnie, jak zupa krem z dyni) stanowi bardzo dobrą bazę do kulinarnych kreatywnych kombinacji. Można ją przygotować bardziej na ostro, dodając płatki chili i przygotowując do niej pikantne grzanki. Można postawić na wersję orientalną, dodając do zupy mleko kokosowe, imbir i kumin, a zamiast grzanek - ciecierzycę. Kolejna możliwość to krok w stronę kuchni śródziemnomorskiej i wzbogacenie zupy (już po zblendowaniu) o pokrojone w paseczki suszone pomidory. Każda z tych wersji znajdzie swojego amatora. U nas tym razem oprócz słodziutkiej kukurydzy do zupy trafiło to, co tygryski lubią najbardziej: orzechy! :)

Orzechowa zupa krem z ziemniaków
Składniki

8-9 ziemniaków
włoszczyzna + 1/2 pora
1/2 puszki kukurydzy
1 szklanka niesolonych orzechów ziemnych

Przyprawy

kilka gałązek świeżego tymianku lub 1 łyżeczka suszonego
nać pietruszki i koperek
szczypta słodkiej papryki do dekoracji
sól i świeżo mielony pieprz do smaku

Wykonanie

1. Ziemniaki obieram i kroję w kostkę, podobnie pietruszkę i seler z włoszczyzny. Por kroję w plastry.
2. Przekładam pokrojone warzywa do garnka. Dokładam marchew i kapustę z włoszczyzny (w całości). Zalewam wrzątkiem tak, żeby woda przykryła warzywa i gotuję, aż zmiękną (20-25 minut).
3. Mielę 3/4 szklanki orzechów i dodaję do zupy wraz z tymiankiem. Resztę orzechów podprażam na suchej patelni.
4. Zdejmuję zupę z ognia i wyjmuję marchew i kapustę, a resztę składników blenduję na gładki krem (jeśli zupa jest za gęsta, można dolać wrzątku), po czym dodaję kukurydzę.
5. Kapustę kroję w cienkie paseczki i nakładam po troszeczkę do miseczek (taki niby-makaron ;)). Zalewam zupą. Na wierzchu układam pokrojoną w plastry marchewkę, podprażone orzechy i zieleninę. Posypuję świeżo zmielonym pieprzem i słodką papryką. Gotowe :)
Orzechowa zupa krem z ziemniaków

28 listopada 2014

Ekspresowo-grzybowo, czyli coś z niczego: ziemniaki duszone z podgrzybkami

Pisałam już kiedyś, że grzyby to genialny wynalazek? Pachną tak, że człowiekowi się słabo robi ze szczęścia i pasują niemal do wszystkiego - no, może nie do szarlotki na ten przykład (chociaż na pewno znalazłby się ktoś gotów podjąć wyzwanie), ale do większości dań wytrawnych bardzo owszem tak. Dodatkowy grzybowy atut jest taki, że jest to opcja czaso-oszczędnościowa. Znaczy się, rzecz jasna, można stanąć nad garami na pół dnia i przygotować danie godne restauracji z gwiazdką, ale można i zupełnie ekspresowo w kilka chwil wyczarować z niczego coś (no bo skoro grzyby pasują do wszystkiego...). Na przykład takie coś:

Ziemniaki podsmażane z podgrzybkami
Ps. Pisałam już, że orzechy to genialny wynalazek? Smakują tak, że człowiekowi się słabo robi ze szczęścia i pasują niemal do wszystkiego - no, może nie do szarlo... a nie, do szarlotki też! ;)

Ziemniaki duszone z podgrzybkami
Składniki

300 g podgrzybków
2 cebule
6 ziemniaków
1/2 szklanki łuskanych orzechów włoskich
1/2 pęczka pietruszki
2-3 łyżki oleju do smażenia

Przyprawy

1/2 łyżeczki rozgniecionych ziaren kolendry
1/2 łyżeczki kuminu
sól i świeżo mielony pieprz do smaku

Wykonanie

1. Ziemniaki obieram, kroję w niezbyt cienkie plastry i gotuję w osolonej wodzie na pół miękko.
2. Cebulę kroję w półtalarki i wrzucam na rozgrzany olej (smażę na dużej patelni, na którą zmieszczą się później jeszcze grzyby i ziemniaki). Smażę chwilę, a kiedy cebula się przyrumieni, dodaję pokrojone na niewielkie kawałki grzyby. Dodaję również przyprawy i pokrojone drobno orzechy. Smażę około 10-12 minut, od czasu do czasu mieszając.
3. Odcedzam ziemniaki i dodaję je do grzybów. Od czasu do czasu mieszając, duszę wszystko pod przykryciem aż ziemniaki będą miękkie (około 15 minut).
4. Po zdjęciu z ognia dodaję posiekaną natkę pietruszki.

24 listopada 2014

Burgundowy gulasz warzywny

Dania jednogarnkowe mają moc. Po pierwsze są zazwyczaj bardzo proste - nie sposób ich zepsuć. Po drugie z reguły wystarczy kilkadziesiąt minut, żeby przygotować pożywny posiłek dla całej armii. A oprócz tego, jeśli się dobrze dobierze składniki, to takie danie będzie cieszyć nie tylko podniebienie, ale i oko. Zdecydowanie tak właśnie było z gulaszem warzywnym, którego dotyczy dzisiejszy wpis. Buraczana purpura podbita przecierem pomidorowym dała efekt w postaci dania w głębokim burgundowym kolorze (nawet jeśli ze względu na pewne ograniczenia techniczne na zdjęciu warzywa mają kolor dojrzałego arbuza :)). Takie to ładne, że szkoda jeść. I takie smaczne, że szkoda zostawić ;)

Gulasz ma dość słodki (dzięki burakom i selerowi) i lekko kwaskowaty (pomidorowy) smak, którego idealnym dopełnieniem jest świeżo zmielony czarny pieprz.

Burgundowy gulasz warzywny

Składniki

2 buraki
3 ziemniaki
1 seler
1 pietruszka
1 mały por
2 czerwone papryki
1 żółta papryka
500 ml przecieru pomidorowego
natka pietruszki

Przyprawy
 
1 łyżeczka czosnku niedźwiedziego
1/2 łyżeczki cukru
1 łyżka soku z cytryny
sól i świeżo zmielony pieprz do smaku

Wykonanie

1. Buraki obieram i kroję na niezbyt małe kawałki. Zalewam około 250 ml wrzątku, dodaję cukier i gotuję pod przykryciem.
2. Po około 10 minutach dodaję pokrojone w kostkę ziemniaki, seler i pietruszkę. Zalewam przecierem pomidorowym, dodaję sok z cytryny i czosnek niedźwiedzi. Gotuję pod przykryciem kolejne 15 minut. Od czasu do czasu mieszam.
3. Dodaję pokrojoną na spore kawałki paprykę i pokrojony w plasterki por. Gotuję bez przykrycia jeszcze 15 minut, aż sos się nieco zredukuje. Od czasu do czasu mieszam.
4. Podaję gulasz obficie udekorowany siekaną natką pietruszki.

9 listopada 2014

Placki kabaczkowo-ziemniaczane

Smak placków ziemniaczanych to jedno z moich najsilniejszych wspomnień kulinarnych z dzieciństwa. Oczywiście placki smażyły babcie, smażyli je również moi rodzice. Ale oprócz tego byłam dość regularnym gościem mieszczącej się niedaleko babcinego domu plackarni. Do dziś pamiętam, jaka byłam z siebie dumna, bo wszystkie dzieci jadły placki z cukrem, a ja najzupełniej po dorosłemu zamawiałam wariant ze śmietaną.

Dziś nie sięgam po placki tak często, jak wtedy. A bo to za dużo roboty, a bo to za tłuste, a bo to jeszcze jakaś inna wymówka. Ale tak naprawdę, muszę to przyznać sama przed sobą, dla chcącego nic trudnego: robotę przecież robi robot, a placki zawsze można upiec, zamiast je smażyć (nie wspominając o tym, że w razie gdyby placki same w sobie zaczęły się komuś nudzić, to po upieczeniu można z nich zrobić na przykład wyśmienitą roladę).

Dziś zapraszam na placki w wersji nieco zmodyfikowanej, to jest na bazie kabaczka. Świetnie komponują się z ajwarem. Całkiem niezły ajwar (w dodatku bez konserwantów) można dziś bez większego problemu kupić, ale jeśli ktoś ma ochotę zrobić go sobie sam, to przepis znajdzie tutaj.

Kitchen hack # 20 - żeby placki nie wystygły

Z plackami, naleśnikami, racuchami i innymi tego typu smakołykami zawsze jest ten problem, że zanim się  usmaży ostatnią partię, to pierwsza zdąży wystygnąć. Żeby tego uniknąć, wystarczy rozgrzać piekarnik do temperatury około 100 stopni i wyłączyć. Kolejne partie usmażonych placków przekładamy wtedy do naczynia żaroodpornego z pokrywką i wstawiamy do ciepłego piekarnika.


Placki kabaczkowo-ziemniaczane
Składniki

Ok. 1,5 kg kabaczka
4 duże ziemniaki
3 cebule
1/2 szklanki mąki kukurydzianej
3 jajka
sól do smaku
olej rzepakowy do smażenia

Wykonanie

1. Kabaczek obieram, wydrążam gniazdo nasienne i trę miąższ na tarce o drobnych oczkach (niektórzy wolą zupełnie rozdrobnione warzywa do placków, ale ja preferuję takie niteczki; dzięki nim warzywa nie wypuszczają tyle wody i zachowują swoją naturalną konsystencję).
2. Ziemniaki obieram i również trę na tarce.
3. Cebulę trę na najdrobniejszej tarce.
4. Mieszam starte warzywa i odsączam z nich nadmiar wody. Dodaję do masy mąkę i jajka.
5. Smażę placki do zarumienienia na niewielkiej ilości oleju rzepakowego.

Jeśli placki mają być pieczone, nieco dokładniej odciskam z nich wodę i dodaję do masy 3-4 łyżki oleju rzepakowego. Następnie wykładam masę na papier do pieczenia i piekę 20 minut  w temperaturze 180 stopni.


Placki kabaczkowo-ziemniaczane
Placki kabaczkowo-ziemniaczane


28 października 2014

Pyszne i zdrowe domowe czipsy ziemniaczane

Czasem się człowiekowi chce coś pochrupać (już kiedyś jeden wpis podobnie zaczynałam, ale to tylko dowodzi, że naprawdę ochota na chrupanie pojawia się z jako taką regularnością). Zawsze można w takiej sytuacji sięgnąć po migdały lub orzechy. Czasem jednak się migdały i orzechy człowiekowi przejedzą, a pochrupać się chce. I wtedy warto się uśmiechnąć do ziemniaka.

Domowe czipsy ziemniaczane są dziecinnie proste w przygotowaniu, smaczne tak, że trudno się od nich oderwać (jak się weźmie jednego, to nieuchronnie zjada się wszystkie) i dużo zdrowsze od sklepowej wersji. Mają też tę zaletę, że można je podawać na ciepło jako dodatek do dań w miejsce ziemniaków w klasycznej postaci.

Domowe czipsy ziemniaczane
Składniki

3 spore ziemniaki (najlepiej o regularnym kształcie)
po 1/2 łyżeczki suszonego tymianku i rozmarynu
3 ząbki czosnku
oliwa z oliwek extra vergine
sól morska do smaku

Wykonanie

1. Ziemniaki obieram i kroję w jak najcieńsze plastry (najlepiej obieraczką do warzyw; można też użyć szatkownicy).
2. Rozkładam plasterki ziemniaków w miarę równomiernie na papierze do pieczenia.
3. Spryskuję ziemniaki mgiełką oliwy z oliwek (można też użyć pędzelka do oliwy, tylko trzeba uważać, żeby nie przesadzić z ilością) i posypuję ziołami i solą morską.
4. Rozgniatam ząbki czosnku (bez obierania) i kładę na ziemniakach. Dzięki temu czipsy przejdą czosnkowym aromatem, ale nie będą zanadto czosnkowe.
5. Piekę około 15 minut w temperaturze 180 stopni. W razie potrzeby można je wyjąć wcześniej (są gotowe, kiedy zrobią się twarde a ich brzegi się przyrumienią) lub potrzymać w piekarniku trochę dłużej (jeśli po 15 minutach nadal będą miękkie). W razie gdyby piekły się nierównomiernie, można je od czasu do czasu przemieszać. Wszystko zależy od rodzaju i kondycji ziemniaków.
Domowe czipsy ziemniaczane


14 czerwca 2014

Pieczone warzywa + zbiór wskazówek

Pieczenie warzyw wydaje się sprawą prostą. Się wrzuca do piekarnika i się pieką, prawda? No właśnie niestety nieprawda, a jeśli chce się upiec jednocześnie różne rodzaje warzyw (bo na przykład ziemniaki doskonale smakują w towarzystwie papryki i cukinii), sprawa komplikuje się jeszcze bardziej i to, co ma być samograjem, może się zamienić w spektakularną kulinarną klęskę. Oto kilka podpowiedzi, jak to zrobić, żeby było dobrze.

Pieczone warzywa

Kitchen hack # 16 - pieczenie warzyw

Po pierwsze im twardsze warzywa, tym dłużej muszą się piec. Jeśli wrzucimy do piekarnika jednocześnie cukinię i ziemniaki, to po upływie pół godziny ziemniaki będą nadal twarde a z cukinii zostanie papka. Dlatego ważna jest kolejność wstawiania warzyw do piekarnika. Można też te co twardsze podgotować przed pieczeniem - z zyskiem dla czasu pieczenia, ale niestety z pewną stratą dla walorów smakowych.

Po drugie warzywa się nie upieką, jeśli się je ułoży warstwowo. Te, które będą na wierzchu, będą miały fajną, spieczoną skórkę, ale te pod spodem się po prostu uduszą - będą miękkie i wodniste. Mieszanie też nie pomaga, bo z jednej strony niemiłosiernie wydłuża czas pieczenia (trochę trwa, zanim wszystkie warstwy się przyrumienią), a z drugiej strony efekty są i tak słabe, bo to, co najpierw się przypiecze, potem ląduje na dnie naczynia i... rozmaka i mięknie. Dlatego trzeba się zaopatrzyć w odpowiednio dużą blaszkę, albo nawet rozłożyć warzywa na dwie czy trzy blaszki, jeśli jest ich dużo. Ja tym razem przygotowywałam obiad dla większej liczby osób, więc użyłam dwóch blaszek - na jednej ułożyłam twarde warzywa, na drugiej miękkie.

Po trzecie warzywa niestety nie upieką się bez tłuszczu. Będą wysuszone i przypalone na brzegach, ale na pewno nie upieczone.

Po czwarte temperatura - im wyższa, tym lepiej. W 150 stopniach warzywa się ugotują, a nie upieką. Do pieczenia trzeba nastawić piekarnik na co najmniej 200 stopni.

A poniżej przepis na mieszankę pieczonych warzyw ze zdjęcia.

Składniki (na 6 dużych porcji)

1 kg ziemniaków
2 duże marchewki
2 duże czerwone papryki
2 cukinie
1 bakłażan
1/2 szklanki oleju (najlepiej rzepakowego)
4-5 ząbków czosnku
1 łyżeczka tymianku
1 łyżeczka rozmarynu
sól i pieprz do smaku

Wykonanie

1. Ziemniaki szoruję (nie obieram, bo nic nie smakuje tak, jak przypieczona skórka :)), kroję na cząstki (4 do 6, w zależności od wielkości ziemniaka).
2. Marchewkę obieram, przekrawam wzdłuż i kroję na mniej więcej 3-centymetrowe kawałki. Wrzucam do garnka razem z ziemniakami, zalewam wrzątkiem i gotuję na półtwardo (około 8 minut).
3. Paprykę kroję w szerokie paski, bakłażan w plastry a cukinię w grube półplasterki.
4. Mieszam olej z ziołami, przeciśniętym przez praskę czosnkiem, pieprzem i solą.
5. Odcedzam ziemniaki i marchew. Zalewam połową marynaty i dokładnie mieszam, żeby całe warzywa się nią pokryły.
6. Rozkładam warzywa na blaszce i wstawiam do piekarnika rozgrzanego do temperatury 200 stopni (z termoobiegiem).
7. Pokrywam drugą połową marynaty miękkie warzywa. Rozkładam je na osobnej blaszce i wstawiam do piekarnika po 20 minutach od momentu wstawienia ziemniaków. Piekę wszystko razem 25 minut. W razie potrzeby można warzywa od czasu do czasu przemieszać / odwrócić, żeby upiekły się równomiernie.
8. Wykładam wszystkie warzywa na naczynie, na którym chcę je podać. Z wierzchu delikatnie oprószam świeżo zmielonym pieprzem i natychmiast podaję.



18 kwietnia 2014

Zupa chrzanowa - wersja 2 (wegańska)

A oto i obiecany przepis na zupę chrzanową w wersji 2 - tym razem wegańskiej. Poza tym, że jest wegańska, jest też lżejsza niż pierwsza wersja, ponieważ nie zagęszczam jej kaszą. Jest też mniej słodka (bo wyjmuję seler), ale przy tym delikatniejsza w smaku. Zresztą - co tu dużo pisać. Pracy z taką zupą jest niewiele, więc można wypróbować obie wersje ;).

Zupa chrzanowa
Składniki

1 kg ziemniaków
włoszczyzna lub: 2 marchewki, 1 pietruszka, 1 seler, po kawałku kapusty włoskiej i pora
1 duża cebula
1 ząbek czosnku
sok z połowy cytryny
2 łyżki chrzanu
1 łyżka majeranku
po 1/2 łyżeczki kozieradki i gałki muszkatołowej
1 łyżka oleju
natka pietruszki do podania
sól i pieprz do smaku

Wykonanie

1. Ziemniaki i warzywa obieram i kroję na mniejsze kawałki. Zalewam 2 litrami wrzątku i gotuję na małym ogniu aż warzywa zmiękną.
2. Rozgrzewam olej na patelni i podsmażam majeranek. Po około minucie dodaję pokrojoną w drobną kostkę cebulę i smażę na złoto. Pod koniec dodaję pokrojony w cienkie plasterki czosnek i smażę jeszcze 1-2 minuty.
3. Wyciągam z zupy marchew i seler. Resztę blenduję na gładko.
4. Dodaję usmażoną cebulę z czosnkiem, a także sok z połowy cytryny, chrzan, sól i przyprawy.
5. Podaję zupę ze świeżą natką pietruszki, udekorowaną skórką cytrynową.

30 marca 2014

Zapiekanka ziemniaczana z zielonymi warzywami

Jakby mnie ktoś chciał udręczyć, to są na to dwa dobre sposoby - kazać mi myć naczynia albo obierać ziemniaki. Ewentualnie obrać ziemniaki a potem umyć naczynia. Dlatego ziemniaki jadam rzadko. No ale czasem się człowiekowi zachce. I przecież wtedy można je ugotować w mundurkach, a zdejmowanie mundurków to rzecz jasna w ogóle nie to samo, co obieranie ziemniaków i sama ta świadomość sprawia, że czynność ta staje się znośna. Poza tym ziemniaki ugotowane w mundurkach są słodsze, niż te gotowane "na golasa".

Ziemniaki bardzo się lubią z innymi warzywami - znacznie bardziej, niż na przykład z mącznymi sosami. Tym razem zapewniłam im więc doborowe towarzystwo w postaci szpinaku, brukselki, cukinii i pora. Zblanszowane listki brukselki wykorzystałam też do udekorowania talerza.

Z podanych składników wychodzi około 5 porcji.


Zapiekanka ziemniaczana z zielonymi warzywami
Składniki

10 niedużych ziemniaków
1/2 kg brukselki
1 cukinia
100 g szpinaku
1 duży por
2 łyżki pestek dyni
2 jajka
2 łyżki tartego twardego sera
2 łyżki jogurtu naturalnego
1 łyżka oleju rzepakowego + olej do smażenia
2 ząbki czosnku
2 łyżeczki tymianku
1 łyżeczka rozmarynu
1 łyżeczka cukru
sól do smaku

Wykonanie

1. Ziemniaki gotuję w mundurkach prawie na miękko (nie mogą być całkiem miękkie, bo się później rozlecą). Po przestudzeniu obieram i kroję w ćwiartki.
2. Z główek brukselki zdejmuję po kilka wierzchnich listków i zostawiam do dekoracji (najlepiej je zdejmować rolując każdy listek delikatnie od góry i nacinając na końcu przy głąbie). Resztę gotuję około 5 minut w wodzie z dodatkiem cukru (dzięki temu brukselka będzie miała ładniejszy kolor). Odstawiam do przestudzenia.
3. Por kroję w plasterki i podsmażam na odrobinie oleju. Podsmażony por nabiera słodkiego smaku, który świetnie komponuje się z ziemniakami, więc warto tego kroku nie pomijać :).
4. Cukinię kroję w kostkę.
5. Przygotowuję sos: mieszam jajka, ser i jogurt z dodatkiem przypraw, 1 łyżki oleju oraz czosnku przeciśniętego przez praskę.
6. Mieszam wszystkie warzywa i przekładam do naczynia żaroodpornego. Zalewam sosem (staram się go równomiernie rozprowadzić).
7. Zapiekam 30 minut w temperaturze 200 stopni.
8. Blanszuję odłożone listki brukselki - zanurzam je na 30 sekund we wrzątku, a następnie natychmiast przelewam lodowatą wodą.
9. Podaję zapiekankę z blanszowanymi listkami brukselki z dodatkiem pestek dyni.

10 marca 2014

Grzybowa zapiekanka z selera i ziemniaków

Przepisów na zapiekanki z selera jest mnóstwo - może nie tyle, co na sałatkę jarzynową, ale niewiele mniej :). Metodą prób i błędów wypracowałam sobie wreszcie własną koncepcję tego dania, która odpowiada mi smakowo (grzyby robią swoje!), a przy tym nie jest tak ciężka, jak wersje skąpane w śmietanie.

Przygotowanie tej zapiekanki (wraz z pieczeniem) zajmuje około 1,5 godziny, ale naprawdę warto :). Z podanych składników wychodzi około 5 porcji.

Grzybowa zapiekanka z selera i ziemniaków
Składniki

1 duży lub 2 średnie selery
6 średnich ziemniaków
1 duża cebula
25 g suszonych grzybów leśnych
1 duży jogurt typu greckiego
300 ml bulionu warzywnego
50 g tartego sera corregio
2 ząbki czosnku
2 łyżki oleju
1 łyżka siekanej bazylii
1 łyżka tymianku
1 łyżeczka pieprzu ziołowego
sól do smaku

Do podania

4 łyżki płatków twardego sera żółtego (np. parmezanu)
suszona lub świeża bazylia albo siekana natka pietruszki
świeżo zmielony kolorowy pieprz

Wykonanie

1. Grzyby suszone kruszę na drobne kawałeczki i zalewam gorącym bulionem. Odstawiam na 20-25 minut.
2. Seler i ziemniaki obieram i kroje w niezbyt cienkie plasterki. Jeśli seler jest bardzo duży, można pokroić go w półplasterki (albo nawet ćwierćplasterki ;)).
3. Cebulę kroję w półtalarki i podsmażam na złoto na rozgrzanym oleju (w garnku, do którego później zmieszczą się wszystkie składniki). Pod koniec smażenia dodaję pokrojony w cienkie plasterki czosnek. Smażę jeszcze kilkadziesiąt sekund.
4. Dodaję grzyby wraz z bulionem. Mieszam i podgrzewam do zagotowania.
5. Hartuję jogurt gorącym bulionem, a następnie dodaję go do pozostałych składników w garnku wraz z ziołami i przyprawami.
6. Dodaję ziemniaki i seler. Dokładnie mieszam, żeby warzywa pokryły się sosem i gotuję na małym ogniu pod przykryciem około 20 minut. W międzyczasie rozgrzewam piekarnik do temperatury 180 stopni.
7. Zdejmuję garnek z gazu. Dodaję corregio, mieszam i przekładam wszystko do naczynia żaroodpornego. Piekę 40 minut.
8. Podaję zapiekankę posypaną płatkami twardego sera, ziołami i świeżo zmielonym pieprzem.

24 stycznia 2014

Faszerowane ziemniaki pieczone

W tym przepisie wspominałam o tym, że alternatywną wersję farszu można przygotować na bazie mascarpone i wykorzystać ją w innym daniu. Dziś czas na przepis.

Nie jest to danie z gatunku przesadnie dietetycznych, ale wszystko przecież zależy od tego, ile się tego zje, prawda? Z drugiej strony moim (i nie tylko moim) zdaniem walory smakowe są takie, że można zjeść więcej, niż się początkowo zakładało... No ale się nie żałuje, tylko się wykonuje kilka ćwiczeń więcej, niż zwykle i się wychodzi na zero :)

Ps. Obiecuję, że po tym przepisie zrobię chwilę przerwy od suszonych pomidorów :)


Faszerowane pieczone ziemniaki

Składniki

 
6 średnich ziemniaków 
3 łyżki mascarpone
2 łyżki jogurtu naturalnego typu greckiego
5-6 suszonych pomidorów w oliwie
3 łyżki posiekanych orzechów włoskich

1 łyżeczka suszonej bazylii sól do smaku
 
Wykonanie
 
1. Ziemniaki myję i gotuję w łupinkach 10-15 minut (wiadomo, z czasem gotowania ziemniaków różnie bywa; chodzi o to, żeby po wyjęciu z wody były pół twarde).
2. Odcedzam ziemniaki, obieram z łupinek i przekrawam na pół. Każdą połówkę wydrążam łyżką (nie za głęboko, żeby nie połamać ziemniaków). To, co zostaje, kroję w drobną kostkę i przekładam do miseczki.
3. Odsączam z pomidorów nadmiar oliwy (w ręczniki papierowe) i w miarę drobno je kroję. Dodaję orzechy, mascarpone, jogurt, bazylię, sól i pokrojone ziemniaki. Dokładnie mieszam.
4. Tak przygotowanym farszem nadziewam każdą połówkę ziemniaka, po czym układam je na papierze do pieczenia. 5. Piekę 40 minut w temperaturze 200 stopni.

Można podawać udekorowane świeżym tymiankiem.