Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadaniowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadaniowe. Pokaż wszystkie posty

31 lipca 2015

Domowy twaróg

Co można zrobić, kiedy ma się dwa litry ukwaszonego mleka i 20 minut wolnego czasu? Ano można sobie zrobić twaróg. Brzmi, jakby to było strasznie trudne i w ogóle duże wyzwanie, wiem. Ale powszechnie wiadomo, jakie oczy ma strach - i w tym wypadku również tak jest. Jedyne, co trzeba umieć zrobić, żeby wyprodukować sobie domowy twarożek, to... włączyć palnik pod garnkiem i wyłożyć sitko gazą. Nie są to więc szczególnie trudne do zdobycia umiejętności :). A korzyść duża - raz, że satysfakcja. Dwa, że świadomość tego, co mamy na talerzu - szczególnie jeśli wiemy, skąd się wzięło mleko, którego użyliśmy. Jeśli dodać do tego fakt, że żaden sklepowy twaróg nie będzie nigdy smakował tak, jak ten zrobiony w domu, czyż potrzeba więcej argumentów? :)

Domowy twaróg

Składniki

2 litry kwaśnego mleka (lub więcej)

Wykonanie

1. Jeśli chcę zrobić chudy twaróg, to ściągam z mleka śmietanę. Jeśli ma być tłusty, zostawiam.
2. Podgrzewam mleko na małym ogniu do temperatury około 40 stopni (tak, żeby lekko parzyło :) ) i po 2-3 minutach zdejmuję z gazu. Nie mieszam podczas podgrzewania.
3. Wykładam sitko sterylną gazą i przelewam przez nią mleko, żeby oddzielić twaróg od serwatki.
4. Zawijam twaróg w gazę formując jako-taką kulę :) i albo zostawiam na sitku, albo wieszam nad zlewem, żeby odsączyć resztę serwatki. Zwykle potrzeba na to 2-3 godzin.

I już :)

23 maja 2015

Chleb sojowy (bezglutenowy)

Eksperymentów chlebowych nigdy dość. Już wiem na pewno, że chleb bezglutenowy może być naprawdę dobry. Wiem, że odpowiednio przechowywany (czyli najlepiej w lodówce) wytrzymuje nawet do dwóch tygodni. Wiem, że z niczym nie smakuje tak, jak z czarnuszką :). Udało mi się uzyskać wersję bardziej kwaskowatą dzięki dodaniu miodu. Teraz natomiast powstała wersja na mące sojowej, która powinna przypaść do gustu wszystkim zwolennikom bardziej pulchnego i wilgotnego pieczywa.

Moim skromnym zdaniem chleb sojowy najlepiej smakuje z masłem orzechowym (takim niedokładnie zmielonym, z chrupiącymi kawałkami orzechów) oraz świeżą natką pietruszki. Szczególnie prosto po upieczeniu, kiedy jeszcze skórka jest bajecznie chrupiąca :)

Chleb powstał na bazie zakwasu z mąki ryżowej - przepis również podaję poniżej.

Chleb sojowy
Składniki na zakwas

1/2 szklanki mąki ryżowej
1/2 szklanki letniej wody
1 łyżeczka soku z cytryny lub kawalątek (mniej niż ćwiartka) startego jabłka
1 łyżeczka cukru

Wykonanie

1. Mieszam wszystkie składniki. Przekładam do słoika, przykrywam ściereczką i odstawiam na 3 dni w ciepłe miejsce. Kiedy pokażą się bąbelki powietrza, to znaczy, że wszystko idzie zgodnie z planem i zaczęła się fermentacja.
2. Po trzech dniach zakwas jest gotowy i można dodawać go do wypieków. Wystarczy później odłożyć 3-4 łyżki ciasta i po 12 godzinach w ciepłym miejscu mamy nowy zakwas. Można go przechowywać w lodówce 10-12 dni.

Składniki na chleb 

2,5 szklanki mąki sojowej
2,5 szklanki mąki ryżowej
1,5 szklanki mąki kukurydzianej
3/4 szklanki siemienia lnianego
1 szklanka pestek słonecznika
3 łyżeczki soli
1,5 łyżki miodu
2 szklanki wody gazowanej
2 szklanki wody niegazowanej
3 łyżki zakwasu ryżowego
czarnuszka i grubo mielona sól morska do posypania 

Wykonanie 

1. Mieszam wszystkie suche składniki.
2. Dodaję wodę i wyrabiam ciasto. Po wyrobieniu dodaję zakwas (zostawiam 2-3 łyżki ciasta na nowy zakwas). 
3. Ciasto przekładam do foremek wyłożonych papierem do pieczenia albo wysmarowanych olejem (z tej ilości ciasta wychodzą dwie keksówki). Posypuję z wierzchu czarnuszką i lekko dociskam.
4. Przykrywam ciasto ściereczką i odstawiam w ciepłe miejsce na około 12 godzin do wyrośnięcia.
5. Przed włożeniem do piekarnika posypuję z wierzchu grubo mieloną solą morską.
6. Piekę 75 minut w temperaturze 180 stopni (bez termoobiegu).
7. Upieczony chleb po około 30 minutach wyciągam z blaszki, ewentualnie odklejam papier do pieczenia i zostawiam chleb pod ściereczką do wystygnięcia. Od czasu do czasu odwracam, żeby chleb nie zrobił się z jednej strony zbyt mokry.

Chleb sojowy


16 kwietnia 2015

Chleb ryżowy z mnóstwem ziaren - bez mąki i bez glutenu :)

Mam słabość do ziaren i orzechów. Co zrobić. Nie chodzi tylko o walory smakowe (choć o nie również). Po prostu absolutnie uwielbiam chrupanie. Jak dla mnie chrupiące może być wszystko: przekąski (wiadomo), warzywa (same z siebie, albo dzięki upieczeniu, albo dzięki posypaniu na ten przykład migdałami), sosy (orzechy w sosach sprawdzają się doskonale), sałatki (jasna sprawa), zupy (zupełnie bez sensu taka niechrupiąca zupa). No i chleb. Tym razem zrobiłam sobie taki maksymalnie chrupiący, bo głównie składa się z ziaren. Spodziewałam się, że będzie pyszny i taki się okazał. Nie spodziewałam się natomiast, że będzie aż tak sycący. Zwykły chleb się nie umywa! Dwie kromeczki tego cuda wystarczają za paliwo na pół dnia. Tak, wiem, regularne jedzenie, pięć posiłków dziennie i te sprawy. Ale czasem się nie da, no po prostu nie da się i już - kto zaznał, ten wie. I wtedy taki ryżowy chlebek będzie jak znalazł.

Z dodatkowych plusów: przygotowanie tego chleba jest naprawdę banalne. Mieszamy składniki, czekamy kilka chwil, pieczemy. I gotowe :).

Ach, i jeszcze przechowywanie - proponuję trzymać go w papierowej torbie w lodówce. U mnie wytrzymał w ten sposób ponad tydzień bez jakiejkolwiek straty na jakości.

Chleb ryżowy
Przepraszam w tym miejscu wszystkie elfy, które poczują się urażone, ale chyba przez przypadek wynalazłam alternatywę do lembasów ;)

Chleb ryżowy

Składniki (na 2 bochenki)

3/4 szklanki sezamu
3/4 szklanka siemienia lnianego (całe ziarna)
1/2 szklanki pestek dyni
1 szklanka ziaren słonecznika
1 1/2 szklanki płatków ryżowych
1/2 szklanki mielonego siemienia lnianego
1 łyżka miodu lub syropu z agawy
1 łyżeczka soli

Wykonanie

1. Mieszam w misce wszystkie suche składniki.
2. Zalewam 1 1/2 szklanki letniej wody, dodaję syrop lub miód i dokładnie mieszam.
3. Przekładam do keksówek i odstawiam na 45-60 minut, żeby woda się wchłonęła. Masa zrobi się po tym czasie taka galaretkowata ;)
4. Piekę 90 minut w temperaturze 170 stopni,

Chleb ryżowy

8 marca 2015

Zielony koktajl owocowo-szpinakowy

Koktajle to zimowe koło ratunkowe, więc póki wiosna nie obrodzi najróżniejszymi warzywami i owocami, blender będzie pracował nieustannie i niestrudzenie. Inna rzecz, że kiedy już wiosna obrodzi, to blender też pewnie nie spocznie, bo kto raz poznał moc koktajli, ten już nie będzie umiał się z nimi rozstać ;).

U mnie dziś baaaardzo zielono, lekko rozgrzewająco i bardzo zdrowo.

Zielony koktajl owocowo-szpinakowy
Składniki

1 szklanka liści szpinaku
3 dojrzałe kiwi
1 dojrzałe awokado
2 banany
2 szklanki soku jabłkowego
1/2 szklanki migdałów
mały kawałek (1-2 cm) imbiru
1/2 łyżeczki kardamonu

Wykonanie

1. Owoce obieram i kroję na kawałki.
2. Imbir obieram i trę na tarce.
3. Wszystkie składniki wrzucam do blendera i miksuję.

19 lutego 2015

Szybki chlebek z kaszy jaglanej

Przepisów na chlebki jaglane nie brakuje - z mąki i z kaszy, na słono i na słodko, w formie placka, czy wypiekane w foremce. Dla każdego coś się znajdzie :). Ja poszukiwałam takiego rozwiązania, które zaspokoi moje wymagania smakowe (czyli będzie lekko szło w moją ulubioną, orientalną stronę), a przy tym będzie proste i szybkie w przygotowaniu. Jak mam więcej czasu, to piekę chleb, ale czasem chleb się kończy, na zrobienie kolejnego potrzeba niemal doby, a mi jest potrzebne coś na już, zaraz, niemalże od ręki. I tak metodą prób i błędów doszłam do tego, co poniżej.

Tak przygotowany chlebek można jeść na zimno (tak normalnie, w postaci kanapek :)), ale można go też zaserwować na ciepło jako efektowną alternatywę np. dla kaszy. Bez wątpliwości inaczej doprawiony będzie się również nadawał na deser.

Szybki chlebek z kaszy jaglanej

Składniki

szklanka kaszy jaglanej
2/3 szklanki mąki kukurydzianej
2 łyżki mielonego siemienia lnianego
1/4 szklanki oleju

Przyprawy

1/2 łyżeczki czarnuszki i kurkumy
szczypta kuminu
sól do smaku

Wykonanie

1. Kaszę dokładnie płuczę, a na koniec przelewam wrzątkiem. Przekładam do garnka, zalewam 2 szklankami wrzątku i gotuję do wchłonięcia wody.
2. Przekładam kaszę do kielicha blendera, dodaję 2/3 szklanki zimnej wody i mielę na w miarę gładką masę.
3. Dodaję mąkę, siemię lniane i przyprawy i mieszam.
4. Wykładam masę na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia i rozprowadzam równomiernie zwilżonymi dłońmi (dzięki temu ciasto nie będzie się kleić do rąk). Warstwa ciasta powinna mieć około 5 mm grubości.
5. Piekę około 40 minut w temperaturze 180 stopni. Gotowy chlebek jest jędrny (niezbyt miękki) i ma lekko chrupiącą skórkę. Żeby była bardziej wypieczona, można po upieczeniu zostawić chlebek jeszcze na 7-8 minut w piekarniku z grzaniem od góry.

Podawać można, z czym kto lubi. U mnie na przykład kanapeczka z humusem, kiełkami rzodkiewki i pestkami granatu. Mniam! :)

Szybki chlebek z kaszy jaglanej

13 lutego 2015

Bananowo-kokosowy mus jaglany z granatem

W tłusty czwartek, wiadomo - pączki, faworki i jeszcze kilka pączków. A jakby człowiek chciał tak jakoś zdrowiej, ale przyjemnie słodko? Tak, żeby było można bez wyrzutów sumienia. To może na przykład taki mus z kaszy jaglanej? Doskonale sprawdzi się kakaowy, jeśli ktoś woli, ale tym razem postawiłam na banany i kokos - z lekką waniliową nutką.

Mus jaglany warto czymś ożywić - zarówno pod względem smaku, jak i konsystencji, która jest taka dość kleikowo-budyniowa. Przydaje się więc coś kwaśnego i coś chrupiącego. Gdybym robiła mus kakaowy, sięgnęłabym po cytrusy i bakalie. W tej wersji uznałam jednak, że najlepszym ożywiaczem będzie granat, który łączy w sobie obie niezbędne cechy. I wyszło tak:


Bananowo-kokosowy mus jaglany z granatem
Składniki (na 4-5 porcji)

1 szklanka kaszy jaglanej
1 szklanka mleka (zwierzęcego lub roślinnego - w tym wypadku najlepiej ryżowe)
2 łyżki miodu lub syropu klonowego
2 banany
3/4 szklanki wiórków kokosowych
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
1 granat

Wykonanie

1. Kaszę płuczę w zimnej wodzie, aż wypływająca z niej woda będzie przezroczysta. Następnie przelewam wrzątkiem. Dzięki temu deser nie wyjdzie gorzki.
2. Zalewam kaszę dwiema szklankami wrzątku i gotuję na małym ogniu, aż wchłonie większość wody. Potem wyłączam gaz i zostawiam pod przykryciem na mniej więcej kwadrans.
3. Lekko przestudzoną kaszę przekładam do kielicha blendera. Dodaję pozostałe składniki (oprócz granatu) i miksuję na w miarę gładką masę.
4. Granat obieram i wydłubuję nasiona. Dobrze jest zanurzyć przy tym granat w misce z wodą. Dzięki temu kuchnia się nie zachlapie i łatwo będzie oddzielić nasiona (opadną na dno miski) od gorzkich skórek, które wypłyną.
5. Przekładam mus do szklanek i dekoruję pestkami granatu. Można podawać na ciepło lub na zimno.

Bananowo-kokosowy mus jaglany z granatem

8 lutego 2015

Koktajl jarmużowo-owocowy z nerkowcami

Koktajle mają moc. Nie zawsze i nie wszędzie da się zjeść pełnowartościowy, ciepły posiłek. Czasem nawet z kanapką jest trudno. A koktajl najczęściej można jakoś dyskretnie przemycić. Można też do niego wrzucić wszystko, na co tylko mamy ochotę - każdy znajdzie swoją ulubioną kompozycję owocową, warzywną, lub mieszaną. Dlatego też koktajle przychodzą z odsieczą tym, którzy mają problem z wkomponowaniem do swojej diety pięciu porcji owoców i warzyw. Co więcej, będą to warzywa surowe, czyli w najzdrowszej postaci, kipiącej witaminami i mikroelementami.

Jest to rozwiązanie na każdą porę roku. Latem można dodać do koktajlu kilka kostek lodu i sok z cytryny - będzie chłodzić i orzeźwiać. Zimą można wzbogacić listę składników o rozgrzewające przyprawy. I właśnie na taką rozgrzewającą wersję zdecydowałam się tym razem :)

Kojtajl jarmużowo-owocowy z nerkowcami


Składniki (na 2-3 porcje)

2 garście krojonego jarmużu
1 szklanka soku pomarańczowego
2 banany
2 kiwi
1 jabłko
garść nerkowców

Przyprawy

1 łyżeczka kardamonu
1/2 łyżeczki cynamonu
szczypta imbiru

Wykonanie

1. Banany i kiwi obieram i kroję na kawałki. Jabłka nie obieram, wycinam tylko gniazdo nasienne.
2. Wszystkie składniki wrzucam do blendera i mielę na w miarę gładką masę. Można podawać od razu, albo po schłodzeniu.
Koktajl jarmużowo-owocowy z nerkowcami


28 sierpnia 2014

Bezglutenowa solanka

Jak już się powiedziało A, to trzeba powiedzieć B - skoro się dało zrobić bezglutenową bagietkę, to przecież musi się dać zrobić i... solankę :). Pamiętacie solanki? Dla mnie to jedno z najbardziej wyrazistych wspomnień z dzieciństwa. Zajadała się nimi moja Mama. Ja sama początkowo ich nie znosiłam - jak wiadomo, kminek nie jest najlepszym przyjacielem malucha. Nie jest nim też gruboziarnista sól, tak słona, że aż piecze. Jest to jednak jeden z tych smaków, do których się dorasta, a ja dorosłam do solanek stosunkowo szybko. A jak taka solanka była jeszcze ciepła, to wystarczyła odrobinka masła i... pełnia szczęścia osiągnięta.

Solanka bezglutenowa, którą zrobiłam, pod względem smaku i aromatu spełniła 100% moich oczekiwań. Trzeba jednak przyznać, że najlepsza była w pierwszy dzień - chrupiąca z zewnątrz i miękka w środku. Chociaż taka chyba w ogóle jest cecha drożdżowego pieczywa.

W każdym razie polecam i życzę smacznego!

Ps. Zostawiam Was z tym przepisem na jakiś czas, bo nadszedł wreszcie wymarzony i wyczekany urlop. Do poczytania niebawem!

Bezglutenowa solanka
Składniki

1 1/2 szklanki mąki chlebowej bezglutenowej
1/2 szklanki mąki kukurydzianej
1 szklanka ciepłej (nie gorącej!) wody
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka cukru
1 op. (7g) drożdży instant
mąka ryżowa do podsypania
2 łyżeczki kminku
gruboziarnista sól morska

Wykonanie

1. Mąkę przesiewam do miski. Dodaję cukier, sól i mieszam.
2. Dodaję ciepłą wodę i energicznie mieszam łyżką na gładką masę.
3. Dodaję drożdże i raz jeszcze dokładnie mieszam.
4. Zbieram masę łyżką w jako taką kulę (ciasto nie jest bardzo gęste, więc trudno byłoby je uformować dłońmi). Przykrywam miskę folą spożywczą i ściereczką i odstawiam na około 12 godzin w ciepłe miejsce, żeby ciasto wyrosło.
5. Wyrośnięte ciasto przekładam na stolnicę obsypaną mąką ryżową. Również z wierzchu przyprószam mąką i delikatnie wyrabiam.
6. Dzielę ciasto na pół, formuję dwie bagietki i przekładam na blaszkę do pieczenia. Obficie posypuję kminkiem i solą morską. Przykrywam folią spożywczą i odstawiam na około 45 minut, żeby jeszcze lekko wyrosło.
7. Piekarnik rozgrzewam do temperatury 230 stopni. Na czas nagrzewania wstawiam do środka blaszkę z wodą.
8. Zdejmuję folię z bagietek i nacinam je na całej długości.
9. Po nagrzaniu piekarnika wyciągam blaszkę z wodą i natychmiast wstawiam bagietki. Dzięki parze wodnej zrobi się na niej chrupiąca skórka.
10. Piekę 25 minut w temperaturze 230 stopni.


A poniżej propozycja podania: z kozim serem, śliwką i koperkiem. Pycha! 
Bezglutenowa solanka

22 sierpnia 2014

Kaszka kukurydziana z owocami i orzechami

Kaszka kukurydziana nie należy do najczęściej stosowanych składników w polskiej kuchni, a szkoda, bo ma wiele zalet. Ma łagodny, neutralny smak, co sprawia, że stanowi dobrą bazę zarówno do dań na słodko, jak i na ostro. Jej przygotowanie zajmuje dosłownie chwilę, więc jest dobrym rozwiązaniem dla zabieganych. Do tego słynie ze swoich bogatych właściwości odżywczych. Przy okazji jest lekkostrawna i pomaga ukoić cierpiący na przykład wskutek stresu żołądek.

Do mnie kaszka kukurydziana dość często uśmiecha się ze stołu w porze śniadaniowej - szczególnie w chłodniejsze dni, kiedy mam ochotę na coś na ciepło. Sposobów na jej przyrządzenie są pewnie tysiące i jedyny ograniczeniem jest wyobraźnia gotującego. Poniżej podaję jeden z moich ulubionych - z wykorzystaniem sezonowych owoców.


Na marginesie - 1 łyżka suchej kaszki kukurydzianej, czyli tyle, ile potrzeba na 1 porcję w tym przepisie, to niewiele ponad 50 kcal. Więc nie taka kasza straszna :)
Kaszka kukurydziana z owocami i orzechami
Składniki (na 1 porcję)

1/2 szklanki wody
1 czubata łyżka kaszki kukurydzianej
1/2 brzoskwini
po 1 łyżce migdałów, nerkowców i orzechów włoskich
po 1/3 szklanki jagód i borówek amerykańskich
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
1 łyżeczka miodu gryczanego (w wersji wegańskiej zastępuję syropem klonowym)

Wykonanie

1. Zagotowuję wodę i do wrzątku dodaję kaszkę. Gotuję około 5 minut na małym ogniu, cały czas mieszając. Po zdjęciu z ognia dodaję ekstrakt z wanilii i jeszcze raz mieszam.
2. Brzoskwinię kroję w kostkę i układam na dnie miseczki. Na wierzch wykładam kolejno: kaszkę kukurydzianą, orzechy i borówki z jagodami.
3. Dodaję miód lub syrop klonowy i natychmiast podaję.

Kitchen hack # 19 - mieszanka przypraw do kawy i nie tylko


Jeśli ktoś woli bardziej korzenne smaki, można zastąpić ekstrakt z wanilii (albo go uzupełnić) mieszanką cynamonu, kardamonu i gałki muszkatołowej w proporcjach 4:2:1. Jest to też doskonała przyprawa do kawy, która nie tylko "podkręca" jej smak i aromat, ale i sprawia, że kawa ma zdecydowanie silniejsze działanie pobudzające, a przy tym lekko rozgrzewające. Sprawdzone i działa! :)

21 sierpnia 2014

Bezglutenowa bagietka

Białe pieczywo wypadło z mojej diety wiele, wiele lat temu - tak dawno, że nawet najstarsi górale nie pamiętają, kiedy to było. Sięgałam po nie jeszcze tylko w dwóch sytuacjach - w gościach, kiedy była to jedyna dostępna opcja i podczas wakacji, bo w takiej na przykład Francji leżą te bagietki, pachną i aż się proszą, żeby je schrupać.

W tym roku czeka mnie jedna z bardziej przykrych rzeczy, jakie mogą się zdarzyć na diecie bezglutenowej, mianowicie wyjazd do Włoch. Wiadomo - pizza, makarony, pieczywo, co tylko. Dlatego uparłam się, że znajdę sposób na upieczenie bezglutenowej bagietki i zabiorę ten sposób (i zapas mąki) ze sobą do Toskanii. Chociaż tyle mojego :). Musiałam co prawda sięgnąć po przetworzoną mąkę, czego zwykle nie robię, ale za to udało się już przy drugiej próbie, więc nie jest źle :).

Moja bagietka jest nieco bardziej "mięsista", to znaczy trochę cięższa i nieco bardziej zbita od oryginalnej, ale nie da się tych różnic w 100% zniwelować - w końcu normalnie to gluten robi całą robotę ze spulchnianiem. A tak poza tym wszystko jest na miejscu - zapach się zgadza, chrupiąca skórka jest, miękki, biały środek również. Na ciepło smakuje doskonale, po wystygnięciu równie dobrze.

Bagietka bezglutenowa
Składniki

2 szklanki mąki chlebowej bezglutenowej
1 szklanka ciepłej (nie gorącej!) wody
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka cukru
1 op. (7g) drożdży instant
mąka ryżowa do podsypania

Bagietka bezglutenowa
Wykonanie

1. Mąkę przesiewam do miski. Dodaję cukier, sól i mieszam.
2. Dodaję ciepłą wodę i energicznie mieszam łyżką na gładką masę.
3. Dodaję drożdże i raz jeszcze dokładnie mieszam.
4. Zbieram masę łyżką w jako taką kulę (ciasto nie jest bardzo gęste, więc trudno byłoby je uformować dłońmi). Przykrywam miskę folą spożywczą i ściereczką i odstawiam na około 12 godzin w ciepłe miejsce, żeby ciasto wyrosło.
5. Wyrośnięte ciasto przekładam na stolnicę obsypaną mąką ryżową. Również z wierzchu przyprószam mąką i delikatnie wyrabiam.
6. Dzielę ciasto na pół, formuję dwie bagietki i przekładam na blaszkę do pieczenia. Przykrywam folią spożywczą i odstawiam na około 45 minut, żeby jeszcze lekko wyrosło.
7. Piekarnik rozgrzewam do temperatury 230 stopni. Na czas nagrzewania wstawiam do środka blaszkę z wodą.
8. Zdejmuję folię z bagietek i nacinam je na całej długości.
9. Po nagrzaniu piekarnika wyciągam blaszkę z wodą i natychmiast wstawiam bagietki. Dzięki parze wodnej zrobi się na niej chrupiąca skórka.
10. Piekę 25 minut w temperaturze 230 stopni.

Bagietka bezglutenowa

11 lipca 2014

Super prosty dżem z czarnych i czerwonych porzeczek

Skoro już jesteśmy przy porzeczkach, to nie może obejść się bez dżemu :). Przygotowałam go z mieszanki czarnych i czerwonych porzeczek. Dzięki temu połączeniu dżem ma piękny kolor głębokiego fioletu. Do przygotowania dżemu użyłam niezbędnego minimum cukru, ale oczywiście można go dodać więcej, jeśli ktoś woli słodszą wersję. Dodałam też trochę agar-agaru, czyli roślinnego substytutu żelatyny. Można w ten sposób skrócić czas gotowania (nie trzeba odparowywać całej wody), dzięki czemu część porzeczek się "uratuje", a nie ma w dżemie nic fajniejszego niż całe owoce :). I jeszcze jeden, sekretny składnik: ekstrakt waniliowy. Wanilia + porzeczki = WNM ;).

Dżem jest bardzo prosty w przygotowaniu, a dodatkowa korzyść jest taka, że nie trzeba pasteryzować słoików. Wystarczy je otulić ciepłym kocykiem i same będą wiedziały, co mają robić :).

Super prosty dżem z czarnych i czerwonych porzeczek
Składniki

1,5 litra czarnych porzeczek
1 litr czerwonych porzeczek
1 szklanka cukru
2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
2 łyżeczki agar-agaru

Wykonanie

1. Porzeczki myję, obieram, przebieram, co tylko ;).
2. Do garnka z dużym dnem wlewam około 150 ml wody. Do gorącej wody wrzucam porzeczki. Gotuję bez przykrycia na małym ogniu około pół godziny od czasu do czasu mieszając. Zdejmuję szumowinę.
3. Dodaję cukier i ekstrakt waniliowy. Mieszam do rozpuszczenia cukru (na tym etapie można spróbować dżemu i ewentualnie dosłodzić go wedle własnego gustu). Gotuję jeszcze godzinę na małym ogniu i bez przykrycia. Od czasu do czasu mieszam.
4. Zdejmuję z ognia i oprószam agar-agarem. Mieszam i natychmiast przelewam dżem do słoiczków.
5. Słoiki z dżemem zawijam w koc i zostawiam na dobę do wystygnięcia. Nie trzeba ich odwracać do góry dnem.

18 czerwca 2014

Sałatka z arbuzem, awokado i oliwkami

Sałatek, jak wiadomo, nigdy dość - szczególnie latem. Wiem skądinąd, że część z Was to zwolennicy połączeń owocowo-warzywnych. Mam nadzieję, że dzisiejsza propozycja do czegoś Was zainspiruje.

Do sałatki z tego przepisu nie dodałam ani grama jakiejkolwiek przyprawy. Słony smak zawdzięcza oliwkom, słodki arbuzowi i kukurydzy, kwaśny i umami pomidorom (trochę też oliwkom), ostry rzodkiewce. Gorzkiego akurat w tym wypadku nie chcemy :). Jest też wystarczająco dużo tłuszczu (awokado, oliwki, słonecznik), żeby można było zrezygnować z dodawania oliwy. Do tego arbuz i pomidory są na tyle soczyste, że sos robi się sam. Wystarczy pokroić, wymieszać i gotowe :)

Sałatka z arbuzem, awokado i oliwkami

Składniki (na 4 porcje)

4 trójkąty arbuza (mój był żółty)
2 pomidory
1 awokado
8 rzodkiewek
1/2 szklanki zielonych oliwek
1/3 puszki kukurydzy
4 łyżki słonecznika
koperek do dekoracji

Wykonanie

1. Arbuz, pomidory i awokado kroję w kostkę a rzodkiewkę w półplasterki. Oliwki przekrawam na pół.
2. Mieszam wszystkie składniki, dekoruję koperkiem i gotowe :)

12 czerwca 2014

Ekspresowa socca śniadaniowa

W ciągu zaledwie tygodnia od publikacji przepis na soccę wylądował w pierwszej trójce najczęściej czytanych przepisów na tym blogu. Pisałam w nim, że to taka potrawa-wytrych, która się nada na wszelkie okazje i którą można ekspresowo przygotować w każdych okolicznościach (nawet na grillu, tylko trzeba mieć tackę bez dziur). Miałam w związku z tym kilka zapytań - między innymi jak to z tym smażeniem i czy to aby rzeczywiście takie proste, czy na pewno nie trzeba jajek i tak dalej. Odpowiadając na ostatnie z pytań - jajek nie trzeba, ponieważ mąka z ciecierzycy pęcznieje i robi się kleista, więc sama z siebie wiąże masę. Jeśli zaś chodzi o pozostałe wątpliwości - zamieszczam jeszcze jeden przepis na soccę - tym razem z patelni. Będzie miała nieco inną konsystencję niż pieczona, ponieważ odparowuje z niej mniej wody. Pieczona to bardziej coś w rodzaju chlebka, podczas gdy smażona będzie przypominać raczej racuchy.

Z podanych składników wychodzi porcja dwuosobowa :)

Ekspresowa socca śniadaniowa


Składniki

1/2 szklanki mąki z ciecierzycy
1/2 szklanki wody
1 łyżka oleju
szczypta soli

Wykonanie

1. Mieszam wszystkie składniki trzepaczką.
2. Wylewam ciasto na rozgrzaną suchą patelnię. Smażę na małym ogniu 10-12 minut, aż socca zrobi się zwarta, będzie odchodzić od patelni i ładnie się przyrumieni.
3. Przewracam placek łopatką, żeby przyrumienić drugą stronę, co powinno zająć około 5 minut.

I gotowe :)

Podaję jak tylko mi fantazja podpowie. Na zdjęciu akurat wersja posypana mielonymi orzechami ziemnymi i zatarem w towarzystwie warzyw.

5 czerwca 2014

Socca z karmelizowaną cebulą

Nicea zawsze kojarzyła mi się ze skąpaną w słońcu Promenade des Anglais. Ale tamten wrześniowy dzień pięć lat temu wcale nie był słoneczny. Padało, wiało, było raczej chłodno - pogoda daleka od wymarzonej. Wymarzone za to było towarzystwo. Ona - Meksykanka i on - Francuz. Zabrali nas na wycieczkę po zakamarkach miasta, o których próżno szukać informacji w przewodnikach.

Pamiętam tę restaurację gdzieś daleko od głównej ulicy i ten wielki talerz przystawek dla czterech osób. Na liściach sałaty ułożone były najróżniejsze sery, wędliny i owoce morza. Między innymi maciupeńkie ośmiorniczki (baby squids). Co prawda wtedy jeszcze jadłam zwierzęta, ale przerażała mnie sama myśl, że mogłabym pożreć te maleństwa. W ogóle z rzeczy, które mają w nazwie słowo "baby", to ja jednak wolę pozostać przy szpinaku i marchewce :).

Pamiętam też, jak zapuściliśmy się w jakiś labirynt wąskich uliczek zastawionych gąszczem straganów. Do samego serca tego targowiska doprowadziły nas... nosy. Wszędzie unosił się delikatny zapach warzyw i... czegoś jeszcze. "Musicie spróbować. To nasz nicejski przysmak", powiedział Gerome i chwilę później wśród dzikiego tłumu "lokalsów" pałaszowaliśmy z papierowych talerzyków miękkie, żółte i pięknie pachnące placki. Socca. Pomyślałam, że muszę zapamiętać tę nazwę.
Socca z karmelizowaną cebulą

Oczywiście żadna domowa socca nie będzie smakować tak, jak ta w Nicei, ale cóż począć, kiedy do wakacji daleko, a do Francji nam w tym roku nie po drodze... Wyciąga się blaszkę i się piecze :).
Nicea 2009

Socca to rozwiązanie z kategorii banalnych i niemogących-się-nie-udać. Potrzebna jest tylko mąka z ciecierzycy, olej, woda i sól. Mąkę z ciecierzycy można kupić w wielu sklepach. Jest też tańsza, chociaż bardziej pracochłonna wersja - można po prostu kilkukrotnie przemielić ciecierzycę w robocie.

Takie placki można podawać z różnymi dodatkami i na wiele sposobów. Może być na ciepło i na zimno. Może być na ostro i na słodko. Można je jeść sztućcami, a można i bez. Może im towarzyszyć sos lub duszone warzywa. Można je piec lub smażyć. Nadadzą się na obiad, na śniadanie, a nawet na lunch w przerwie w pracy. Zawsze będą dobre :). I nie muszę chyba dodawać, że jest to smakołyk bezglutenowy :).

Kitchen hack # 13 - placki ratunkowe

Mąka z ciecierzycy nie zajmuje dużo miejsca w szufladzie, więc można sobie zrobić mały, dajmy na to półkilogramowy zapas na gorsze czasy. Jeśli któregoś dnia na przykład zabraknie nam chleba, wystarczy mąka, woda, 15 minut i problem ze śniadaniem / kolacją z głowy :)
Socca
U mnie tym razem socca wylądowała na stole w towarzystwie karmelizowanej cebuli. Brzmi trochę strasznie, wiem, ale naprawdę nie ma czego się bać. Żeby zrobić karmelizowaną cebulę, potrzebujemy... cebuli. I do tego odrobinkę oleju, soli i opcjonalnie octu balsamicznego. No i trochę czasu, bo to właśnie on wydobywa z tego wyciskacza łez jego naturalną słodycz. Jeśli pozwolimy cebuli dojrzewać na patelni około godziny, cukier, który w sobie zawiera, zacznie się karmelizować i... o to chodzi. Tak przygotowany przysmak można przechowywać w lodówce około tygodnia i dodawać praktycznie do wszystkiego - do sosów, zup, warzyw, zapiekanek, a nawet kanapek. Warto :)
Karmelizowana cebula

Składniki (socca)

1 szklanka mąki z ciecierzycy
1 szklanka wody
2 łyżki oleju + odrobina do wysmarowania blaszki
szczypta soli

Składniki (karmelizowana cebula)

6 cebul
3 łyżki oleju
szczypta soli
mała łyżeczka octu balsamicznego

Wykonanie

1. Cebulę kroję w pióra i wrzucam na rozgrzany olej. Dodaję sól. Smażę na bardzo małym ogniu około... 60 minut :). Co kilka minut mieszam, żeby cebula nie przywarła do patelni i się nie przypaliła.
2. Po zdjęciu z ognia dodaję ocet balsamiczny, który ciekawie podkreśla smak cebuli.
3. Mieszam trzepaczką mąkę z ciecierzycy i wodę z dodatkiem soli. Dodaję 2 łyżki oleju. Ciasto powinno mieć konsystencję mniej więcej ciasta naleśnikowego. Jeśli wyjdzie zbyt gęste, można dodać odrobinę wody.
4. Blaszkę na tartę smaruję olejem i wlewam na nią ciasto. Piekę 15 minut w temperaturze 200 stopni.

Alternatywnie można soccę usmażyć na patelni, ale wówczas proponuję nie używać oleju do smażenia albo nie dodawać go do ciasta, żeby placki nie wyszły za tłuste.

17 maja 2014

Smaczny chleb bezglutenowy

Dieta bezglutenowa może być dobrym pretekstem do tego, żeby zrezygnować z jedzenia pieczywa. W końcu bardzo trudno znaleźć w sklepach chleby czy bułki bez glutenu, a jak już jakieś są, to najczęściej płaci się za nie, nomen omen, jak za zboże. Powiedzmy sobie też szczerze, że nierzadko walory smakowe takiego pieczywa również pozostawiają wiele do życzenia. No więc trudna rada, żegnajcie kanapki, tosty, grzanki i inne smakołyki...

Istnieje na szczęście również opcja B - mianowicie pieczenie własnego chleba. I na tę opcję się zdecydowałam. Bazowałam na tym przepisie na tradycyjny chleb. Przetestowałam wiele kombinacji - różne mąki, różne proporcje, różny czas pieczenia i różne dodatki. Prezentowana poniżej wersja jest póki co moją ulubioną, chociaż niewykluczone, że po drodze jeszcze się coś innego urodzi. W każdym razie polecam, bo nie ma z takim chlebem dużo roboty, a odwdzięcza się za ten niewielki trud włożony w jego przygotowanie wspaniałym aromatem, chrupiącą skórką i miękkim środkiem.

Zakwas do tego chleba również trzeba oczywiście przygotować z mąki bezglutenowej. Można na przykład według tego przepisu na zakwas gryczany (ale radykalnie zmniejszając jego ilość, bo do wypieku chleba potrzebne są 2-3 łyżki) albo tego przepisu na zakwas ryżowy. 

Kitchen hack # 10 - chleb na miodzie

Jeśli ktoś woli bardziej kwaśne chleby, to można cukier w przepisie zastąpić łyżką miodu. Zmiana niewielka, a efekty daje niesamowite - naprawdę robi różnicę!


Smaczny chleb bezglutenowy
Składniki
2 szklanki mąki gryczanej 2 szklanki mąki ryżowej
1,5 szklanki mąki z amarantusa
1 szklanka mąki kukurydzianej 3/4 szklanki siemienia lnianego 1 szklanka pestek słonecznika + 2 łyżki do posypania 3/4 szklanki sezamu 3 łyżeczki soli 1,5 łyżeczki cukru 2 szklanki wody gazowanej 2 szklanki wody niegazowanej 2-3 łyżki zakwasu
1 łyżka czarnuszki (do posypania)
garść pestek dyni (do posypania)
świeżo mielona sól morska (do posypania)
Wykonanie
1. Mieszam wszystkie suche składniki. 2. Dodaję wodę i wyrabiam ciasto. Po wyrobieniu dodaję zakwas. 3. Zostawiam 2-3 łyżki ciasta na nowy zakwas. Zostawiam je na około 12 godzin w słoiczku temperaturze pokojowej, po czym wstawiam do lodówki. Zakwas można przechowywać do 10 dni. 4. Ciasto przekładam do foremek wyłożonych papierem do pieczenia albo wysmarowanych olejem (z tej ilości ciasta wychodzą dwie keksówki albo jedna tortownica). Posypuję z wierzchu słonecznikiem, pestkami dyni i czarnuszką.
5. Przykrywam ciasto ściereczką i odstawiam w ciepłe miejsce na około 12 godzin do wyrośnięcia. 6. Przed włożeniem do piekarnika posypuję z wierzchu mieloną solą morską. Nie ma sensu tego robić wcześniej, bo kryształki soli się rozpuszczą i cały efekt diabli wezmą ;).
7. Piekę 95 minut w temperaturze 180 stopni (bez termoobiegu).
8. Upieczony chleb po około 30 minutach wyciągam z blaszki, ewentualnie odklejam papier do pieczenia i zostawiam chleb pod ściereczką do wystygnięcia. Od czasu do czasu odwracam, żeby chleb nie zrobił się z jednej strony zbyt mokry.

Smacznego!


Chleb bezglutenowy