Różne pasty kanapkowe wymagają różnego nakładu pracy i czasu. Ta akurat należy do prostszych w przygotowaniu, a efekt smakowy jest dość spektakularny. Nada się zarówno na kanapki, jak i na dip do wszelkiego rodzaju warzyw czy krakersów (na przykład takich z ciecierzycy i amarantusa - osobiście polecam to połączenie). Przedstawiam pastę z czerwonej soczewicy z suszonymi pomidorami i oliwkami.
Pasta kanapkowa z soczewicy, suszonych pomidorów i oliwek
Składniki 1/2 szklanki czerwonej soczewicy 8-10 suszonych pomidorów w oleju 1/3 szklanki oliwek sok z połowy cytryny 1/4 szklanki mleczka kokosowego Przyprawy po 1/2 łyżeczki kuminu i cynamonu szczypta gałki muszkatołowej sól do smaku Wykonanie 1. Soczewicę płuczę i zalewam szklanką wrzątku. Gotuję do wchłonięcia wody i odstawiam do przestygnięcia. 2. Pomidory kroję na mniejsze kawałki nie odsączając ich z oleju. 3. W robocie kuchennym mielę na gładką masę soczewicę i pomidory z dodatkiem przypraw, soku z cytryny i mleczka kokosowego. Pomidory nie muszą być dokładnie zmielone - jeśli zostaną niezmielone kawałeczki, to dip będzie tylko ciekawszy :). 4. Drobno kroję oliwki i dodaję do pasty. Mieszam (nie mielę) i gotowe :)
Pasta kanapkowa z soczewicy, suszonych pomidorów i oliwek
Kuchnia włoska kojarzy się przede wszystkim z pizzą i makaronami. Istny raj dla osób na diecie bezglutenowej ;). Co prawda w wielu restauracjach w pięknej Italii pojawia się już pizza w wersji gluten-free, ale: (1) najczęściej dostępna w tej wersji jest tylko i wyłącznie margherita; (2) najczęściej łamane przez zawsze jest z mrożonki; (3) zawsze, niełamane przez nic, jest ohydna :).
Na szczęście pizza i makarony to ostatecznie jednak wcale nie wszystko. Dość wymienić kilka odkryć i inspiracji, które przywiozłam ze sobą z tegorocznych wojaży: polenta, trufle i chicche di patate, które przedstawiam dzisiaj. Oczywiście w wariancie GF
Chicche di patate to w zasadzie takie mini gnocchi. Czyli takie mini kopytka. Ale to właśnie w ich mini-rozmiarze tkwi cały urok - bo i ładne, i bajecznie delikatne. Trochę się trzeba nakroić, ale zdecydowanie warto :)
Dodatki wedle uznania, ale polecam połączenie z sosem bardzo pomidorowym. Najlepiej ze świeżych pomidorów :). I na przykład z parmezanem dla zaostrzenia smaku :)
Chicche di patate
Składniki 1 kg ziemniaków (najlepiej starych i mączystych) 1/2 szklanki mąki ziemniaczanej 1/2 szklanki mąki kukurydzianej 1 jajko szczypta soli Wykonanie 1. Ziemniaki gotuję w mundurkach. Obieram jeszcze gorące i przeciskam przez praskę. W międzyczasie zagotowuję w garnku wodę. 2. Dodaję mąkę, sól i roztrzepane jajko. Zagniatam na ciasto. 3. Odrywam po kawałku ciasta i roluję wałek o średnicy mniej więcej 0,5-1 cm. Ostrym nożem kroję na około 1-centymentrowe kawałki. 4. Wrzucam kuleczki ciasta do wrzątku i gotuję 1-2 minuty od momentu wypłynięcia. 5. Wyciągam łyżką cedzakową i podaję od razu, choć sprawdzą się też następnego dnia, podsmażone na przykład na oleju kokosowym.
Cukinię oczywiście każdy zna i każdy jadł :). Nie każdy natomiast jadł cukiniowe kwiaty, a zdecydowanie warto po ten przysmak sięgnąć. Smakują jak... cukinia :) - tyle że są dużo delikatniejsze i bardzo soczyste. Można je przyrządzać na wiele sposobów: na przykład dodać je do sałatki, albo nafaszerować i upiec. Ale, jak wiadomo, moc tkwi w prostocie, dlatego moja ulubiona wersja to kwiaty cukinii usmażone w równie delikatnym, co one, cieście z ciecierzycy. Stali czytelnicy bloga wiedzą, że takie ciasto z reguły dość mocno przyprawiam, żeby nadać mu orientalny charakter. Ale nie w tym wypadku - tym razem wystarczy odrobina soli. Taki przysmak przygotowuje się błyskawicznie, a efekt powala na kolana :).
Kwiaty cukinii smażone w cieście z ciecierzycy
Składniki 12 kwiatów cukinii (lub ile kto chce :) ) 1/3 szklanki mąki z ciecierzycy 1/3 szklanki wody szczypta soli olej kokosowy do smażenia Wykonanie 1. Mąkę zalewam na głębokim talerzu zimną wodą, dodaję sól, dokładnie mieszam i odstawiam na 10 minut. 2. Umyte kwiaty obtaczam w cieście i wrzucam na rozgrzany olej. 3. Smażę 2-3 minuty z każdej strony. I gotowe :)
Po długim okresie bezziemniakowym - nie że z jakiegoś powodu, tak po prostu wyszło, bo czasem po prostu tak wychodzi ;) - przyszła, co można było przewidzieć, faza na ziemniaki. A to w postaci kotlecików, a to tak zwyczajnie gotowane z koperkiem i pietruszką, a to w wersji najpyszniejszej z pysznych, czyli Hasselback. Najpyszniejszej, bo pozwala wydobyć z ziemniaka cały jego potencjał - połączenie słodkiego, delikatnego wnętrza i chrupiącej, aromatycznej skórki.
Ziemniaki Hasselback można (ja mogę :P) spokojnie zajadać bez dodatków - jako przystawkę, czy nawet jako danie główne. Tym razem jednak pojawiły się na stole w towarzystwie pasty twarogowej o uroczym różowym kolorze :)
Ziemniaki Hasselback z pastą buraczano-twarogową
Składniki 7-8 ziemniaków średniej wielkości (najlepiej młodych) 2-3 łyżki oleju kokosowego lub masła sól i pieprz do smaku opcjonalnie: świeży cząber lub rozmaryn Na pastę: 1,5 kostki twarogu 1/2 szklanki tartych buraków 1/3 szklanki pestek słonecznika 1/2 łyżeczki cukru sól i pieprz do smaku Wykonanie 1. Ziemniaki szoruję, lub - jeśli mają grubą skórkę - obieram. Następnie nadkrawam w cienkie plastry (co około 2-3 mm). Im głębsze nacięcia, tym lepiej, ale trzeba uważać, żeby ziemniak się nie rozpadł. 2. Układam ziemniaki na papierze do pieczenia. Smaruję połową roztopionego oleju lub masła, solę, pieprzę, ewentualnie dodaję zioła i wstawiam do piekarnika rozgrzanego do temperatury 200 stopni. 3. Piekę około 30 minut, po czym wyciągam z piekarnika i skrapiam resztą tłuszczu. Dopiekam jeszcze przez 15-20 minut w temperaturze 220 stopni. Są gotowe, kiedy skórka zrobi się rumiana. 4. W międzyczasie podprażam słonecznik na złoto na suchej patelni. 5. Blenduję twaróg z burakami, słonecznikiem i przyprawami. 6. Dekoruję talerze pastą, układam na nich gotowe ziemniaki i od razu podaję.
Dzisiejszy przepis dedykuję wszystkim fanom bobu. Trzeba jeść, póki sezon :). Oczywiście można w wersji klasycznej - na ciepło z mnóstwem koperku, ale w razie gdyby się komuś znudziło, to polecam dzisiejszą, banalną w przygotowaniu sałatkę.
Sałatka na ciepło z bobu, amarantusa i grillowanej papryki
Składniki
500 g bobu
2 czerwone papryki
1/2 szklanki suchego amarantusa
po 1/2 pęczka pietruszki i koperku
odrobina oleju rzepakowego do spryskania papryki
sól i pieprz do smaku
Wykonanie
1. Amarantus zalewam szklanką wrzątku i gotuję pod przykryciem na bardzo małym ogniu około 20 minut.
2. Paprykę kroję w paski, spryskuję odrobiną oleju i grilluję (może być na patelni grillującej a może być w piekarniku - na najwyższej półce, z włączonym grzaniem od góry; nie trzeba wtedy rozgrzewać piekarnika). Po około 10 minutach obracam paprykę i grilluję kolejne 10 minut z drugiej strony.
3. Bób zalewam wrzątkiem i gotuję al dente (około 10 minut).
4. Łączę wszystkie składniki. Dodaję posiekaną pietruszkę i koperek oraz sól i pieprz. I gotowe :)
Sałatka na ciepło z bobu, amarantusa i grillowanej papryki
Sałatka na ciepło z bobu, amarantusa i grillowanej papryki
Batat jest bardzo wdzięcznym warzywem - właściwie wszystko, czego potrzebuje, żeby przynieść rozkosz podniebieniu, to odrobina tymianku i rozmarynu i 20 minut w piekarniku. Tym razem jednak postanowiłam podejść do niego z innej strony. Ugotowałam, przemieliłam i ulepiłam kluseczki. Wyszły pyszne i słodziutkie, ale żeby nie przesłodzić, podałam je na znacznie bardziej wytrawnym szpinakowym musie. Okazało się to bardzo dobrym połączeniem - na tyle dobrym, że kluseczki w okamgnieniu znikły co do jednej :)
Kluseczki z batatów na szpinakowym musie
Składniki
Na kopytka: 4 średnie bataty 1 jajko 1 szklanka mąki kukurydzianej mąka ryżowa do podsypania olej do gotowania szczypta gałki muszkatołowej szczypta soli
Na mus szpinakowy: 3 szklanki liści szpinaku 1/2 szklanki jogurtu naturalnego 1 łyżka oleju 1 ząbek czosnku szczypta płatków chili sól i pieprz do smaku
Wykonanie
Kopytka: 1. Bataty gotuję w mundurkach na miękko, po czym obieram, przeciskam przez praskę i studzę. 2. Do ostudzonych batatów dodaję jajko, mąkę i gałkę muszkatołową. Wyrabiam masę. Jeśli będzie bardzo klejąca, można dodać jeszcze trochę mąki. 3. Dzielę ciasto na porcje mniej więcej wielkości pączka i na podsypanej mąką stolnicy formuję z każdej porcji wałek mniej więcej grubości kciuka. Kroję na 1-2 cm kawałki. 4. Zagotowuję osoloną wodę. Wlewam do niej nieco oleju. Wrzucam kopytka partiami. Po wrzuceniu mieszam drewnianą łyżką, żeby nie przywarły do dna. Gotuję około 5 minut od wypłynięcia. Mus: 1. Czosnek obieram, kroję w plasterki i podsmażam na złoto na oleju. 2. Dodaję szpinak. Smażę chwilę (do zwinięcia liści). 3. Dodaję jogurt i blenduję na mus. Podaję kluseczki na gorącym musie. Posypuję siekanym szczypiorkiem i papryką.
Jarmuż jest jednym z najbardziej wartościowych warzyw, ale, jak każde inne warzywo, traci część cennych składników po obróbce termicznej. Najlepiej więc spożywać go na surowo. Świetnie się nadaje na bazę do pysznych koktajli. Można go też skropić odrobiną oliwy, doprawić ulubionymi ziołami i zajadać jako dodatek do dań obiadowych (trzeba tylko koniecznie wyciąć z niego grubsze części łodyg). Jedną z moich ulubionych postaci jarmużu na surowo jest jednak pesto. Można nim smarować kanapki, serwować je jako dip do warzyw, czy dodatek do potraw na ciepło. W każdym kontekście urzeka smakiem :). A do tego jego przygotowanie jest śmiesznie proste.
Pesto z jarmużu
Składniki
2 szklanki ciętego jarmużu 1/2 żółtej papryki (zielona jest zbyt gorzka, a czerwona się gorzej komponuje kolorystycznie) 1/4 szklanki dobrej jakości oliwy 1/2 szklanki pestek słonecznika
Przyprawy
szczypta płatków chilli 1 łyżeczka różowego pieprzu sól do smaku Wykonanie 1. Z papryki wycinam gniazdo nasienne i kroję na kawałki. 2. Wrzucam wszystkie składniki do blendera i mielę do pożądanej konsystencji (nie wyjdzie - i nie powinna wyjść - z tego idealnie gładka masa; kwestia tego, jak bardzo rozdrobniony słonecznik nam odpowiada - każdemu wedle gustu; ja oczywiście wolę, jak coś chrupie pod zębem :))
W taki czas, jak teraz, przypomina mi się Zakopane. A dokładniej przypomina mi się, jak siedziałam w knajpce na Krupówkach, góralski zespół grał moją ulubioną piosenkę, a ja zajadałam moskole i popijałam je grzanym winem. Moskole były jednym z moich najcenniejszych odkryć na Podhalu. Tym, którzy jeszcze nie mieli przyjemności ich skosztować, wyjaśnię, że są to najprostsze na świecie placki z gotowanych ziemniaków. Tradycyjnie piekło się je na blasze pieca kuchennego bez dodatku tłuszczu. Dzięki temu wierzchnia warstwa placków obsychała i stawała się lekko chrupiąca, a ziemniaczane wnętrze pozostawało miękkie i puszyste. Dziś zamiast kuchennej blachy trzeba wesprzeć się patelnią, ale poza tym nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wybrać się w kulinarną podróż na Podhale bez wychodzenia z domu :)
Oczywiście tradycyjnie do ziemniaków dodaje się mąkę pszenną, ale można zastąpić ją inną - dużo zdrowszą orkiszową lub żytnią, albo w wersji bezglutenowej na przykład gryczaną (z niepalonej kaszy, bo ma dużo delikatniejszy smak i nie zdominuje smaku ziemniaków) lub kukurydzianą (oczywiście pamiętając o tym, że placki z jej dodatkiem się zażółcą :)). Jeśli chodzi o inne mąki bez glutenu, to raczej nie dodawałabym mąki ryżowej, bo ciasto może się sypać. Z kolei ziemniaczana spowoduje, że placki będą się trochę ciągnąć - jak kluski śląskie. A to trochę zepsuje efekt. Dlatego gryczana wydaje się najlepszą alternatywą.
Żeby moskole się udały, trzeba je wypiekać na nieprzywierającej patelni - inaczej placki mogą się rozlecieć i wyjdą nam po prostu podsmażane ziemniaki :). Ale jest na to i inny sposób - jeśli smażę je na patelni, której nie jestem do końca pewna, dodaję do ziemniaczanej masy łyżkę oleju.
I to by było na tyle tytułem wstępu. Teraz zapraszam na moskole :)
A dla zainteresowanych na końcu postu piosenka, która mi do moskoli najbardziej pasuje :).
Moskole
Składniki
3 spore ziemniaki 1/3 szklanki mąki gryczanej + odrobina do oprószenia placków sól i świeżo zmielony pieprz do smaku opcjonalnie: łyżka oleju Wykonanie 1. Ziemniaki gotuję w mundurkach. Studzę, obieram i przeciskam przez praskę. 2. Dodaję mąkę, sól, pieprz i ewentualnie olej. Wyrabiam ciasto. 3. Formuję z ciasta kulki i spłaszczam je na placki (około 1-2 cm grubości). Lekko przyprószam je mąką i smażę na suchej patelni, aż będą mocno brązowe (około 10 minut z każdej strony). Można podawać z podsmażoną cebulką i czosnkiem, z karmelizowaną cebulą), albo w wersji niewegańskiej z jogurtem, kefirem lub maślanką.
Dziś kolejna propozycja z kategorii: obiad w kwadrans. Ale pod jednym warunkiem - że ma się w lodówce upieczone buraki, a w szafce mąkę z ciecierzycy. No dobrze, to właściwie dwa warunki ;). U mnie mąką z ciecierzycy na szczęście jest w domu zawsze, natomiast o tej porze roku stale uzupełniam również zapas buraków.
Często też korzystam z okazji, że akurat coś piekę i dorzucam do piekarnika także zawinięte w folię aluminiową buraczki (więcej o ich pieczeniu tutaj). Upieczone mogą z powodzeniem leżeć w lodówce 2-3 dni i w kryzysowym momencie można z nich zrobić na przykład sałatkę, carpaccio, zupę, czy cokolwiek nam przyjdzie do głowy.
Tym razem padło na soccę, po którą sięgam zawsze wtedy, gdy mam ochotę na coś pysznego, a przy tym 25 minut do wyjścia z domu :)
Socca nadaje się również do serwowania na zimno - na przykład jako imprezowa przekąska.
Socca z pieczonym burakiem
Składniki
1/2 szklanki mąki z ciecierzycy
1/2 szklanki wody
1 łyżka oleju
2 małe upieczone buraki
szczypta soli
Przyprawy
po 1/2 łyżeczki kuminu, czarnuszki i kurkumy
szczypta chili
Wykonanie
1. Mieszam wszystkie składniki (oprócz buraka, rzecz jasna) trzepaczką i odstawiam na chwilę, żeby mąka lekko napęczniała.
2.
Buraki obieram i kroję w plasterki.
3. Wylewam ciasto na rozgrzaną suchą patelnię. Na wierzchu układam plasterki buraków i lekko dociskam, żeby zanurzyły się w cieście. Smażę na małym ogniu 10-12
minut, aż socca zrobi się zwarta, będzie odchodzić od patelni i ładnie
się przyrumieni.
4. Przewracam placek łopatką, żeby przyrumienić drugą stronę, co powinno zająć około 5 minut.
Podaję - jak zawsze w przypadku dań z burakami - z sosem musztardowym (np. takim: 1 łyżka ostrej musztardy + 1 łyżeczka miodu lub syropu klonowego + świeży tymianek).
Dziś przepis ekspresowy - dla zabieganych, dla zapracowanych, dla tych, którzy zapomnieli zrobić zakupy. Bo kasza i jakiś strączek zawsze się znajdą w kuchennych szafkach, prawda? :)
Kasza jaglana z soczewicą i pomidorami, czyli: dużo węglowodanów złożonych, dużo białka, sporo potasu i witaminy C i zero glutenu :)
Kasza jaglana z soczewicą i pomidorami
Składniki 1/2 szklanki kaszy jaglanej 1/2 szklanki czerwonej soczewicy 1 szklanka krojonych pomidorów w zalewie (z kartonika) kilka gałązek natki pietruszki
Przyprawy 1 ząbek czosnku po 1/2 łyżeczki kuminu, kurkumy i cukru szczypta imbiru
sól i pieprz do smaku Wykonanie 1. Kaszę podprażam kilkadziesiąt sekund na suchej patelni (dzięki temu nie będzie gorzka), a soczewicę dokładnie płuczę. 2. W jednym garnku zalewam kaszę i soczewicę około 300 ml wrzątku. Zagotowuję i zdejmuję szumowinę. 3. W osobnym garnuszku podgrzewam pomidory. Kiedy kasza wchłonie większość wody, zalewam pomidorami. Dodaję wszystkie przyprawy (czosnek przeciskam przez praskę) i dokładnie mieszam. Gotuję na małym ogniu, od czasu do czasu mieszając, aż sos się wchłonie,. 4. Po zdjęciu z ognia dodaję posiekaną pietruszkę. I już :)
Kiedy nachodzi mnie ochota na seler naciowy na ciepło, najczęściej sięgałam po mleko kokosowe i migdały, ponieważ seler dobrze się z komponuje z ich delikatnym, czy nawet lekko mdłym smakiem. Równie dobrze wypada jednak skontrastowany ze słodko-kwaśną kombinacją marchewki, pomidorów i rodzynek. Można go w tej wersji doprawić łagodnie, albo nieco bardziej zaszaleć z chili - każdemu wedle potrzeb podniebienia :).
Seler naciowy w pomidorach z rodzynkami
Składniki
1 seler naciowy 1 duża marchewka 1/2 puszki pomidorów 1/2 szklanki rodzynek 3-4 łyżki oleju (najlepiej rzepakowy lub kokosowy) Przyprawy
po 1/2 łyżeczki kuminu i kolendry szczypta płatków chili sól i pieprz do smaku
Wykonanie
1. Rodzynki zalewam odrobiną wrzątku i odstawiam. 2. Seler kroję na małe kawałki i wrzucam na rozgrzany olej. Smażę 5-6 minut i dodaję startą marchewkę i przyprawy. Smażę jeszcze około 7-8 minut, dość często mieszając. 3. Dodaję pokrojone pomidory wraz z zalewą, a także rodzynki. Duszę pod przykryciem około 10 minut od momentu zagotowania.
Oto i nadszedł czas buraka. Nieuchronnie zbliża się dzień, w którym na moim talerzu wyląduje zupa krem z pieczonych buraków, zaczęłam jednak sezon od sałatki. Tak jak marchewkę z pasją doprawiam kolendrą, tak konsekwentnie trzymam się łączenia buraków z musztardą. Lekko ostre, lekko słodkie - takie są najlepsze.
Sałatka na ciepło z buraków z dodatkiem winogron i gorgonzoli
Składniki 4 buraki mała kiść białych winogron 100 g gorgonzolipo 2 łyżki oliwy z oliwek (najlepiej extra vergine), soku z cytryny i niezbyt ostrej musztardy (ja użyłam kremskiej)1 łyżeczka miodu 1 łyżeczka ziół prowansalskichsól i świeżo zmielony pieprz do smaku Wykonanie 1.
Buraki obieram i gotuję na miękko (może to potrwać od godziny do dwóch, w zależności od wielkości i wieku buraków), a następnie szatkuję i przekładam na patelnię.2. Z oliwy, soku z cytryny, musztardy, miodu i ziół robię jednolity sos. Zalewam nim buraki i gotuję 2-3 minuty od momentu wrzenia.3. Winogrona kroję na pół a gorgonzolę w kostkę. 4. Nakładam gorące buraki w sosie na talerze, a na wierzchu układam winogrona i ser. Można podawać na rukoli lub na świeżych liściach szpinaku.
Czasem się człowiekowi chce coś pochrupać (już kiedyś jeden wpis podobnie zaczynałam, ale to tylko dowodzi, że naprawdę ochota na chrupanie pojawia się z jako taką regularnością). Zawsze można w takiej sytuacji sięgnąć po migdały lub orzechy. Czasem jednak się migdały i orzechy człowiekowi przejedzą, a pochrupać się chce. I wtedy warto się uśmiechnąć do ziemniaka.
Domowe czipsy ziemniaczane są dziecinnie proste w przygotowaniu, smaczne tak, że trudno się od nich oderwać (jak się weźmie jednego, to nieuchronnie zjada się wszystkie) i dużo zdrowsze od sklepowej wersji. Mają też tę zaletę, że można je podawać na ciepło jako dodatek do dań w miejsce ziemniaków w klasycznej postaci.
Domowe czipsy ziemniaczane
Składniki
3 spore ziemniaki (najlepiej o regularnym kształcie) po 1/2 łyżeczki suszonego tymianku i rozmarynu 3 ząbki czosnku oliwa z oliwek extra vergine sól morska do smaku Wykonanie 1. Ziemniaki obieram i kroję w jak najcieńsze plastry (najlepiej obieraczką do warzyw; można też użyć szatkownicy). 2. Rozkładam plasterki ziemniaków w miarę równomiernie na papierze do pieczenia. 3. Spryskuję ziemniaki mgiełką oliwy z oliwek (można też użyć pędzelka do oliwy, tylko trzeba uważać, żeby nie przesadzić z ilością) i posypuję ziołami i solą morską. 4. Rozgniatam ząbki czosnku (bez obierania) i kładę na ziemniakach. Dzięki temu czipsy przejdą czosnkowym aromatem, ale nie będą zanadto czosnkowe. 5. Piekę około 15 minut w temperaturze 180 stopni. W razie potrzeby można je wyjąć wcześniej (są gotowe, kiedy zrobią się twarde a ich brzegi się przyrumienią) lub potrzymać w piekarniku trochę dłużej (jeśli po 15 minutach nadal będą miękkie). W razie gdyby piekły się nierównomiernie, można je od czasu do czasu przemieszać. Wszystko zależy od rodzaju i kondycji ziemniaków.
Jesień ma nam wbrew pozorom do zaoferowania niezmierzone bogactwo kulinarne. To teraz robi się najlepsze szarlotki, grzyby uwodzą swoim zapachem z każdego straganu, a obok grzybów pięknie i pomarańczowo, bo jak nie dynia, to kabaczek. Dynia już w tym sezonie była (i bez wątpliwości jeszcze będzie), więc tym razem zapraszam na kabaczkowy zawrót głowy. Następnym razem też zresztą będzie kabaczkowo, bo kto to widział, żeby cały kabaczek pożreć na jeden obiad :)
Sałatkę trochę odgapiłam od Przyjaciół - a właściwie od jednego Przyjaciela z dużym talentem kulinarnym. Coś tam dodałam, coś odjęłam i oto jest.
Dodam tylko, że sos z mango można podawać również do innych potraw na ciepło - na przykład do wszelkiego rodzaju kotlecików warzywnych (tutaj znajdziecie ich do wyboru, do koloru). Nada się również do przekąsek na zimno - na przykład do pasztetów (tutaj kilka propozycji). Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby podawać go również z deserami. Jest co prawda lekko pikantny, ale kto choć raz w życiu jadł czekoladę z dodatkiem chili, zrozumie w czym rzecz :)
Sałatka z kabaczkiem na ciepło
Sos z mango
Składniki
Na sałatkę: 100 g rukoli 100 g liści różnych sałat 1 nieduży (około kilogramowy) kabaczek 1 spora marchewka 10 pomidorków koktajlowych garść obranych orzechów włoskich 1 łyżeczka suszonego tymianku 1/2 łyżeczki suszonego cząbru 1/2 łyżeczki suszonej szałwii 2 łyżki oliwy z oliwek 2 łyżki soku z cytryny 2 łyżki oleju rzepakowego sól do smaku Na sos:
1 dojrzałe mango szczypta płatków chilli szczypta słupków szafranu Wykonanie 1. Kabaczek obieram, wyciągam gniazdo nasienne i kroję (kabaczek, nie gniazdo :)) w grubą kostkę (3-4 cm). 2. Na rozgrzanym oleju rzepakowym podsmażam przez kilkadziesiąt sekund suszone zioła, a następnie wrzucam lekko osolone kabaczkowe kostki. Smażę około 10 minut. Nie mieszam zbyt często, żeby kabaczek zdążył się przyrumienić. 3. Podlewam podsmażony kabaczek odrobiną wrzątku i duszę pod przykryciem kolejne 10 minut. 4. Zdejmuję pokrywkę i gotuję do odparowania większości wody, od czasu do czasu mieszając. Kabaczek powinien po tym czasie być miękki, ale nie rozgotowany. 5. Marchewkę trę na tarce o cienkich oczkach, a pomidorki kroję w ćwiartki i mieszam wszystko z sałatą i rukolą z dodatkiem oliwy i soku z cytryny. 6. Orzechy włoskie podprażam na suchej patelni. 7. Mango obieram, kroję na kawałki i wrzucam do blendera wraz z szafranem i płatkami chilli. Blenduję na gładką masę. 8. Do podania nakładam do miseczek wcześniej przygotowaną sałatę z warzywami, na wierzchu układam ciepłe kostki kabaczka i podprażone orzechy włoskie. Sos z mango podaję w osobnym naczyniu.
W kuchni czasem trzeba się narobić, żeby był efekt. Czasem jest nawet tak, że człowiek się narobi, a efektu nie ma - bo coś się nie uda, albo po prostu coś już komuś tak spowszedniało, że przestaje doceniać trud włożony w przygotowanie dania (bo jak często słyszymy na przykład peany wyśpiewywane na cześć przygotowanych przez mamę czy babcię gołąbków lub pierogów?). Na szczęście czasem na przygotowanie efektownego dania wystarczy kilka chwil. I takie przepisy plasują się wysoko na liście moich ulubionych :). Oto jeden z nich.
Fasolka szparagowa aglio olio
Składniki
500 g fasolki szparagowej (zielonej, żółtej lub mieszanej) 2 ząbki czosnku 1 łyżeczka suszonego tymianku 1 łyżeczka suszonej bazylii 3 łyżki oliwy z oliwek
Wykonanie
1. Fasolkę obieram (znaczy się obcinam jej ogonki) i gotuję al dente. 2. Czosnek kroję w drobną kosteczkę i podsmażam na oliwie na złoto razem z ziołami. 3. Dodaję fasolkę i smażę jeszcze 7-8 minut. Nie mieszam zbyt często, żeby fasolka miała czas się przyrumienić. Podałam z chicche di patate (takie mini gnocchi - przepis wkrótce) na sosie pomidorowym
Trochę głupio tak rozpływać się w zachwytach nad czymś, co się samemu zrobiło, ale nie mam wyjścia: ten sos jest fenomenalny. Doprawdy, jeden z najlepszych, jakie kiedykolwiek jadłam. Oczywiście, nie przeczę, istnieje duże prawdopodobieństwo, że to dlatego, że mam bzika na punkcie orzechów, kokosa i pomidorów, a ten sos to połączenie tych trzech smaków. Nie ma za to w sobie ani grama mąki. Ale nie ma co wnikać, analizować, filozofować. Trzeba jeść :)
Ostatnio podałam go do zapiekanych faszerowanych pieczarek, ale myślę, że można go dowolnie łączyć z najróżniejszymi daniami.
Sos pomidorowo-kokosowo-orzechowy
Sos pomidorowo-kokosowo-orzechowy
Składniki 250 ml wywaru warzywnego 500 ml przecieru pomidorowego (nie koncentratu!) 200 ml mleka kokosowego 2 solidne łyżki masła orzechowego 1/2 łyżeczki cukru sól do smaku Wykonanie 1. Zagotowuję bulion warzywny z dodatkiem mleka kokosowego. 2. Dodaję przecier pomidorowy i cukier. Gotuję na małym ogniu, co jakiś czas mieszając. 3. Kiedy przecier z bulionem się zagotuje, dodaję masło orzechowe i mieszam aż się rozpuści. Gotuję razem jeszcze 2-3 minuty. Et voilà!
Po dość długiej przerwie wracam z przepisem na jeden z moich ulubionych sosów, a mianowicie kadhi. Jest to kolejne zastosowanie mojej, jak już się zapewne niektórzy zorientowali, ulubionej mąki, mianowicie mąki z ciecierzycy. Sos jest szybki i łatwy w przygotowaniu i ma ciekawe walory smakowe. Oczywiście jest to propozycja bezglutenowa.
Pasuje do każdego wytrawnego dania, ale bardziej nadaje się do podawania na ciepło, niż na zimno.
Warzywa w sosie kadhi
Składniki 500 ml jogurtu naturalnego 1/2 szklanki mąki z ciecierzycy 2 łyżki oleju rzepakowego lub kokosowego 1 czerwona papryczka chili 3-4 cm kawałek imbiru 2 łyżeczki curry 1/2 łyżeczki mielonej kolendry 1/2 łyżeczki kozieradki sól do smaku + ulubione warzywa Wykonanie 1. Gotuję warzywa - najlepiej na półtwardo. 2. Jogurt mieszam trzepaczką lub mikserem z mąką z ciecierzycy. 3. Na rozgrzanym oleju przez 2-3 minuty podsmażam papryczkę (w całości), posiekany imbir, kolendrę, kozieradkę i chili. 4. Do smażących się przypraw dodaję jogurt z mąką i gotuję na małym ogniu około 7-8 minut od momentu zagotowania. Często mieszam. Można polać warzywa sosem albo zaserwować go w osobnej miseczce. Jeśli warzyw jest odpowiednio dużo, można je również po ugotowaniu pokroić, dodać do sosu, wymieszać i jeszcze 2-3 minuty gotować wszystko razem. Danie dobrze komponuje się z ryżem basmati. Ps. Uwaga na papryczkę! :)
Dawno nie było na blogu faszerowanych warzyw, a na stole bywają, więc czas uzupełnić blogowe braki. Przedstawiam przepis na proste, dość szybkie w przygotowaniu danie o wysokich walorach smakowych, którym zostałam ostatnio uraczona przez moją Drugą Połowę. Fani cukinii powinni być zadowoleni :).
Cukinia faszerowana
Składniki 2 cukinie (niezbyt duże) 1 mała cebula 1 ząbek czosnku 1 łyżka oleju rzepakowego 1 łyżeczka suszonej bazylii 1/2 łyżeczki tymianku sól i pieprz do smaku Na sos: 4 łyżki twarogu koziego 1 łyżka jogurtu typu greckiego garść świeżych liści mięty kilka świeżych liści bazylii 1 łyżeczka kminku Wykonanie 1. Cukinie przekrawam wzdłuż i wydrążam miąższ (zostawiam około 1/2 cm, żeby łódeczki cukiniowe się nie rozlatywały). 2. Cebulę kroję w drobną kostkę. Podsmażam na rozgrzanym oleju. 3. Kiedy cebula się zeszkli, dodaję przeciśnięty przez praskę czosnek, drobno posiekany miąższ wydrążony z cukinii i zioła. Mieszam i duszę pod przykryciem 5-6 minut. 4. Napełniam cukinie farszem i układam w naczyniu żaroodpornym. Na spód wlewam około 1/2 cm wody (można zastąpić przecierem pomidorowym wymieszanym z wodą w proporcji 1:1). 5. Piekę około 20 minut w piekarniku rozgrzanym do temperatury 180 stopni. Po tym czasie cukinie będą już upieczone, ale jeszcze chrupiące. 6. Przygotowuję sos: mieszam twarożek z jogurtem, posiekaną miętą i bazylią. Dodaję kminek przetarty w moździerzu (albo rozbity tłuczkiem). 7. Podaję cukinie udekorowane sosem z twarożku. Jeśli piekłam je w sosie pomidorowym, to nakładam go na talerz w pierwszej kolejności, a dopiero na nim układam cukinie.
Zawsze, ale to zawsze mam w domu kilka rodzajów strączków i pełną szufladę najrozmaitszych przypraw. Choćbym nie wiem, jaki miała kryzys czasowy (znaczy się kompletny brak czasu na zakupy), to zawsze albo w lodówce, albo w zamrażalniku czekają też na swoją kolej jakieś warzywa. A jak się już ma jakiś strączek, jakieś przyprawy i jakieś warzywo, to nie ma takiej możliwości, żeby nie dało się z tego czegoś wyczarować na obiad. Jeśli tym strączkiem jest soczewica, to jeszcze lepiej, bo wyczarowanie z niej obiadu zajmie niewiele więcej, niż pół godziny.
Właśnie wczoraj stanęłam w porze obiadowej przed małym dylematem. Miałam pomidory (i przemożną ochotę nasos ze świeżych pomidorów), miałam falafle (o tym innym razem) i miałam papad (niestety nie własnej roboty), ale czegoś mi brakowało do kompletu. I to był ten moment, kiedy sięgnęłam po strączki (w tym wypadku zieloną soczewicę), a z zamrażalnika wyciągnęłam zachomikowany na czarną godzinę szpinak. I tak oto powstał zielony dhal.
Zielony dhal ze szpinakiem
Składniki
3/4 szklanki zielonej soczewicy 300 g liści szpinaku 2 ząbki czosnku 1 łyżeczka zielonej pasty curry 1 łyżeczka kuminu 1/2 łyżeczki kozieradki kilkanaście rozbitych nasion kolendry 1 łyżka oleju (najlepiej kokosowego lub rzepakowego) 3 łyżki soku z cytryny albo 1 łyżka amchuru sól do smaku Wykonanie 1. Soczewicę płuczę i gotuję do miękkości (około pół godziny). 2. Na rozgrzanym oleju podsmażam pokrojony w cienkie plastry czosnek razem z kuminem, kozieradką i kolendrą. 3. Kroję liście szpinaku na mniejsze kawałki i dodaję do podsmażonych przypraw. Duszę pod przykryciem około 5 minut. 4. Dodaję ugotowaną (gorącą) soczewicę, pastę curry i amchur lub sok z cytryny. Mieszam i gotuję wszystko razem jeszcze przez 5-8 minut. A oto cały zestaw: zielony dhal, sos ze świeżych pomidorów, aromatyczne falafle i chrupiący papad :)