Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezglutenowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezglutenowe. Pokaż wszystkie posty

26 września 2016

Pasta z pieczonej marchewki

Do zrobienia tej pasty zainspirował mnie przepis w "Wysokich Obcasach", ale nie byłabym sobą, gdybym go nie zinterpretowała po swojemu. I nie byłabym sobą, gdybym do marchewki nie dodała kolendry :). Ach, no i nie do końca sprawdza się w tym przypadku wstęp w WO, że przygotowanie pasty zajmuje trzy do sześciu minut. Jeśli akurat nie mamy w domu zapasu pieczonej marchewki - a ja akurat, tak się jakoś niefortunnie składa, rzadko miewam - to czasu potrzeba nieco więcej. Ale warto :)

Pasta z pieczonej marchewki
Składniki

5-6 dużych marchewek
sok z połowy cytryny
tarta skórka z połowy cytryny
5-6 łyżek dobrej jakości oliwy + oliwa do posmarowania marchewek
po pół łyżeczki kolendry i kardamonu
szczypta kuminu
sól do smaku

Wykonanie

1. Marchewki obieram, przekrawam wzdłuż na pół, smaruję z wierzchu oliwą i piekę 45-50 minut w temperaturze 180 stopni.
2. Po przestudzeniu marchewek mielę je w robocie z pozostałymi składnikami.
3. Posypuję czarnuszką i podaję jako dip do warzyw lub krakersów albo na śniadanie jako pastę do kanapek :)

Pasta z pieczonej marchewki

10 sierpnia 2016

Pasta kanapkowa (lub dip) z soczewicy, suszonych pomidorów i oliwek

Różne pasty kanapkowe wymagają różnego nakładu pracy i czasu. Ta akurat należy do prostszych w przygotowaniu, a efekt smakowy jest dość spektakularny. Nada się zarówno na kanapki, jak i na dip do wszelkiego rodzaju warzyw czy krakersów (na przykład takich z ciecierzycy i amarantusa - osobiście polecam to połączenie). Przedstawiam pastę z czerwonej soczewicy z suszonymi pomidorami i oliwkami.


Pasta kanapkowa z soczewicy, suszonych pomidorów i oliwek
Składniki

1/2 szklanki czerwonej soczewicy
8-10 suszonych pomidorów w oleju
1/3 szklanki oliwek
sok z połowy cytryny
1/4 szklanki mleczka kokosowego

Przyprawy
po 1/2 łyżeczki kuminu i cynamonu
szczypta gałki muszkatołowej
sól do smaku

Wykonanie

1. Soczewicę płuczę i zalewam szklanką wrzątku. Gotuję do wchłonięcia wody i odstawiam do przestygnięcia.
2. Pomidory kroję na mniejsze kawałki nie odsączając ich z oleju.
3. W robocie kuchennym mielę na gładką masę soczewicę i pomidory z dodatkiem przypraw, soku z cytryny i mleczka kokosowego. Pomidory nie muszą być dokładnie zmielone - jeśli zostaną niezmielone kawałeczki, to dip będzie tylko ciekawszy :).
4. Drobno kroję oliwki i dodaję do pasty. Mieszam (nie mielę) i gotowe :)


Pasta kanapkowa z soczewicy, suszonych pomidorów i oliwek

22 czerwca 2016

Zupa szpinakowo-botwinkowa z marchewkowym makaronem

Wiadomo, że jak botwinka, to chłodnik. Ale zupa na ciepło też jest atrakcyjną alternatywą :). Szczególnie jeśli do botwinki dodamy liście szpinaku :). Makaron z marchewki to z kolei smaczna i zdrowa alternatywa dla tego tradycyjnego. No i jest w 100% gluten-free ;). A na przygotowanie tej zupy potrzeba około 20 minut :)

Zupa szpinakowo-botwinkowa z marchewkowym makaronem
Składniki

3 l bulionu warzywnego
2 pęczki botwinki
400 g świeżych liści szpinaku
1 duża marchewka
po 1/2 łyżeczki rozmarynu i tymianku
sól i pieprz do smaku

Wykonanie

1. Buraczki kroję w cienkie plastry. Liście botwiny i szpinaku siekam i zalewam wszystko wrzącym bulionem.
2. Gotuję 15 minut na małym ogniu. W międzyczasie obieram marchewkę i kroję obieraczką na wstążki. Następnie układam wstążki jedna na drugiej i kroję w cienkie paski a la spaghetti.
3. Dodaję do zupy marchewkę i przyprawy i gotuję jeszcze 3 minuty.

I gotowe :). Podaję z pestkami dyni i śmietanką kokosową lub jogurtem naturalnym.

4 czerwca 2016

Ciasto kruche z rabarbarem (bezglutenowe lub nie)

Rabarbar to jeden ze smaków mojego dzieciństwa. Na cieście. W kompocie. I w najfajniejszej postaci - chrupiąca i soczysta łodyga maczana w cukrze. Jednocześnie słodka i niemożliwie kwaśna. Przyjemność, której trudno było się oprzeć i do której i dziś czasem wracam, o ile akurat mam w domu cukier ;).

Ciasto z rabarbarem też ma to coś. Na upalny dzień, kiedy nic słodkiego nie chce przejść przez gardło, kwaskowa nutka rabarbaru nadaje się jak znalazł :). W tym przepisie łączy się z łagodnie słodkim budyniem waniliowym i kruchym ciastem, stanowiącym delikatne smakowe tło.

Ciasto kruche z rabarbarem
Ciasto kruche można zrobić według któregoś z publikowanych wcześniej przepisów:
* ciasto bezglutenowe na oleju 
* ciasto na maśle lub margarynie 
* ciasto na mące z ciecierzycy. 
* podstawowy przepis na mące pszennej
Mniej więcej 3/4 ciasta zapiekam na prostokątnej blaszce na spód, a drugą połowę zostawiam surową do wyłożenia na ciasto.

Pozostałe składniki

9-10 łodyg rabarbaru
6-7 łyżek cukru
3 budynie waniliowe
1 litr mleka

Przygotowanie

1. Rabarbar kroję na kawałki, zasypuję cukrem i odstawiam na pół godziny.
2. Przygotowuję budyń z trzech saszetek i 1 l mleka (jeśli budyń jest niesłodzony, dodaję cukier w ilości jak na 2 saszetki).
3. Wykładam rabarbar na zapieczony spód z ciasta kruchego i zalewam jeszcze gorącym budyniem.
4. Resztę ciasta bardzo cienko rozwałkowuję i wykładam na wierzch.
5. Zapiekam około 50 minut w temperaturze 180 stopni. Gdyby budyń zaczął za bardzo się przypiekać, można go przykryć papierem do pieczenia.

21 maja 2016

Tarta botwinkowo-szparagowa (bezglutenowa lub nie)

Sezon na szparagi kończy się, nim na dobre zdąży się zacząć, więc zawsze staram się go w pełni wykorzystać. A że w tym samym czasie jest też sezon na botwinkę, to nierzadko je ze sobą łączę. Nie tylko ze względu na walory smakowe, ale i kolorystyczne - zielone szparagi pięknie się komponują z młodymi buraczkami :).

Tym razem z tego połączenia powstała botwinkowo-szparagowa tarta.

Tarta botwinkowo-szparagowa
Jeśli chodzi o ciasto, to tym razem zrobiłam ciasto bezglutenowe na oleju z tego przepisu (z dodatkiem pół łyżeczki gałki muszkatołowej). Można też zrobić ciasto na maśle lub margarynie, mniej doświadczonym osobom polecam jednak wyrabianie go w robocie kuchennym. Bardzo ważne jest, żeby masło się nie zagrzało i nie zaczęło roztapiać, bo ciasto się nie zwiąże. Inna alternatywa to ciasto na mące z ciecierzycy. Ma nieco inny (strączkowy) smak i trochę więcej białka niż pozostałe. Jest też oczywiście podstawowy przepis na mące pszennej.

Składniki na farsz

2 pęczki botwinki
1 pęczek zielonych szparagów
2 jajka
200 ml jogurtu naturalnego
2 kule mozzarelli
szczypta gałki muszkatołowej i kurkumy
sól i pieprz do smaku

Wykonanie

1. Botwinkę dokładnie myję. Siekam liście i wysypuję na wcześniej podpieczony spód do tarty.
2. Buraczki kroję w cienkie plasterki i układam na liściach.
3. Szparagi myję, odkrawam zdrewniałe końcówki, resztę kroję na mniejsze kawałki i układam na botwince.
4. Jajka, jogurt i przyprawy mieszam trzepaczką. Kroję mozzarellę w drobną kostkę i dodaję do do sosu. Mieszam łyżką i wykładam na warzywa.
5. Piekę 20 minut w temperaturze 200 stopni.

Tarta botwinkowo-szparagowa


30 marca 2016

Zielona sałatka na ciepło

Lubię dania jednogarnkowe. Szczególnie odkąd bywam w domu o bardzo nieregularnych porach, a właściwie to najczęściej jem poza domem. I takie danie jednogarnkowe co nieco tu ułatwia. Wystarczy jeden pojemniczek i gotowe :). Byle tylko było gdzie podgrzać :)

Jeden z pomysłów na takie szybkie i wygodne danie to taka właśnie zielona sałatka na ciepło. Lekko korzenna. Lekko słodka. Delikatna i ciekawa :)

Zielona sałatka na ciepło
Składniki

400 gramów fasolki szparagowej (może być mrożona)
1 cukinia
6-7 łodyg selera naciowego
po 2 łyżki rodzynek i suszonej żurawiny
1 łyżka oleju kokosowego
po 1/2 łyżeczki cynamonu, kardamonu i kuminu
szczypta gałki muszkatołowej
sól do smaku

Wykonanie

1. Fasolkę kroję na mniejsze kawałki i podgotowuję na półtwardo.
2. Rodzynki i żurawinę zalewam wrzątkiem, tak żeby je tylko przykryć.
3. Kroję seler naciowy i wrzucam na rozgrzany olej kokosowy. Smażę 4-5 minut, niezbyt często mieszając.
4. Cukinię kroję w kostkę (nie obieram) i wrzucam na patelnię do selera. Smażę kolejne 5 minut.
5. Dodaję do warzyw ugotowaną fasolkę, namoczone rodzynki i żurawinę (razem z wodą) oraz przyprawy. Mieszam i duszę pod przykryciem około 10 minut.

Można przed podaniem posypać płatkami migdałowymi.

23 marca 2016

Tort naleśnikowy (bezglutenowy)

Nie wiem. Naprawdę nie wiem, kiedy to się stało, że od ostatniego wpisu na blogu minęły ponad trzy miesiące. Nie żebym siedziała wtedy z założonymi rękami - już niedługo zdradzę, co się w międzyczasie wydarzyło :). Ale faktem jest, że nie dość, że nie zaglądałam w tym czasie na blog, to jeszcze i w kuchni byłam raczej tylko od wielkiego święta. Prawie nie pamiętam, co leży na której półce :). I tak obiecuję sobie te straty nadrobić. Obiecuję i obiecuję. I obiecuję. I jadę dalej na kanapkach, sałatkach i restauracjach. Ale tym razem już naprawdę. Obiecuję :)

Na początek przepis, który czekał na swoją kolej chyba od października: tort naleśnikowo-warzywny :). Lista składników może się wydawać długa a proces przygotowania skomplikowany, ale w rzeczywistości większość produktów potrzebnych do wykonania tortu i tak mamy w domu, a czas potrzebny na przygotowanie tego dania to jakaś godzinka + 25 minut zapiekania. Za to efekt wow gwarantowany :)

Tort naleśnikowo-warzywny
Składniki - na naleśniki (u mnie bezglutenowe)
250 g mąki ryżowej
600 ml mleka
4 jajka
2 łyżki oleju rzepakowego + 2-3 łyżki do smażenia
szczypta soli

Składniki - baza farszu
1 cebula
2 ząbki czosnku
200 g pieczarek
2 łyżki oleju rzepakowego

Składniki - na farsz czerwony
1 puszka pomidorów
1 łyżka oregano
po 1/2 łyżeczki rozmarynu i tymianku
1 łyżeczka cukru
sól i pieprz do smaku

Składniki - na farsz zielony
1 opakowanie rozdrobnionego mrożonego szpinaku
3-4 łyżki jogurtu
1 łodyga selera naciowego
1/2 szklanki ziaren słonecznika
1 łyżka oleju
1/2 łyżeczki kuminu
sól i pieprz do smaku

Dodatkowo
3 świeże pomidory
1 kula mozzarelli

Wykonanie

1. Miksuję wszystkie składniki na naleśniki za wyjątkiem mąki, którą dodaję po łyżce po zmiksowaniu reszty.
2. Smaruję patelnię ręcznikiem papierowym nasączonym olejem i rozgrzewam. Wylewam tyle ciasta, żeby przykryło patelnię cienką warstwą. Smażę, odwracam, smażę. Czynność powtarzam, aż skończy się ciasto :)
3. Drobno kroję cebulę i siekam czosnek. Podsmażam na rozgrzanym oleju na złoto. Dodaję pokrojone w plasterki pieczarki.
4. Czerwony farsz. Odkładam 3 łyżki sosu pomidorowego z puszki. Resztę podgotowuję (wraz z pokrojonymi pomidorami z puszki) z dodatkiem przypraw. Redukuję (sos musi być dość gęsty, żeby nie spływał z naleśników) i dodaję 2/3 pieczarek.
5. Zielony farsz. Podsmażam na oleju drobno pokrojony seler naciowy. Dodaję szpinak, zahartowany wrzątkiem jogurt i przyprawy. Dodaję resztę pieczarek.
6. Na suchej patelni podprażam słonecznik i dodaję do zielonego farszu.
7. Świeże pomidory parzę, obieram i kroję w plastry.
8. Układam naleśniki w tortownicy, przekładając kolejne warstwy farszem - naprzemiennie zielonym i czerwonym. Mniej więcej na środkowej warstwie układam plastry pomidora i przykrywam cienką warstwą odłożonego wcześniej sosu pomidorowego.
9. Na wierzchu układam plastry pomidora i plastry mozzarelli.
10. Zapiekam w 200 stopniach przez 25 minut.

29 listopada 2015

Ciasto czekoladowe... z fasoli :)

Kiedy na stół wjeżdża czekoladowe ciasto, wraz z nim często pojawia się odwieczne pytanie: ile kawałków można zjeść bez poczucia winy? Że się zawaliło dietę. Że Sylwester idzie i się trzeba wbić w sukienkę. Albo idą wakacje i trzeba się pokazać na plaży. A szósty kawałek ciasta czekoladowego raczej w tym nie pomaga.

A co by było, gdyby się dało zrobić zdrowe ciasto czekoladowe? Gdyby się dało wyrzucić z niego to, co niezdrowe - mąkę i cukier? Ach, jakże byłoby pięknie :)

No to teraz łamiąca wiadomość: da się :).

Zapraszam na ciasto czekoladowe bez mąki, bez cukru, bez glutenu - bez grzechu :)

Z podanych składników wychodzi 1 keksówka ciasta.

Ciasto czekoladowe z fasoli
Składniki na ciasto

2 puszki czerwonej fasoli
1/2 szklanki grubo zmielonych migdałów
3/4 szklanki suszonych daktyli bez pestek
1/2 szklanki jogurtu naturalnego
4 jajka
4 czubate łyżki kakao
2 łyżki miodu lub ksylitolu
1 łyżeczka sody
aromat migdałowy

Składniki na krem

150 g twarogu sernikowego
1 łyżka miodu lub ksylitolu
2 banany
1/2 łyżeczki oleju kokosowego
2 łyżeczki kakako
1 łyżeczka mielonego siemienia lnianego

Wykonanie

1. Daktyle kroję na mniejsze kawałki, a następnie blenduję wraz z fasolą, miodem, jogurtem i żółtkami.
2. Dodaję zmielone migdały, kakao i sodę oraz aromat migdałowy - najlepiej kilkanaście kropli, żeby się nie zgubił, bo masa jest mocno kakaowa.
3. Białka ubijam na sztywną pianę. Stopniowo dodaję do masy i delikatnie mieszam szpatułką.
4. Przekładam masę do wyłożonej papierem do pieczenia keksówki i piekę 45 minut w temperaturze 180 stopni.
5. Przygotowuję krem. Banany kroję w plasterki i podsmażam na oleju kokosowym.
6. Miksuję twaróg, banany, kakao i miód na gładką masę. Dodaję siemię lniane i dokładnie mieszam.
7. Po wystygnięciu ciasta rozsmarowuję na nim krem. Odstawiam na co najmniej dwie godziny do lodówki.

Inspiracja: http://caketime.blox.pl/2014/03/Ciasto-czekoladowe-bez-maku-tluszczu-i-cukru.html

18 listopada 2015

Babeczki jaglano-cynamonowe z jabłkowymi różyczkami

Wiersz optymistyczny

bo najlepszy sposób na deszcz
na pluchę
na słotę
na to, że zimno
i na to, że wieje
na to, że pracy za dużo
że snu za mało
że naczynia się same nie myją
że doktorat się sam nie pisze
że kot się nie daje pogłaskać
że internet znowu zbyt wolny
że zima
lekarstwem jest ciasto
z jabłkami
i cynamonem

A było to tak. Że szłam na spotkanie z przyjaciółmi. Parapetówę właściwie. Planowałam im zanieść wino i muzykę, ale tak mnie naszła wena. Że coś upiekę. Na szybko. I dwie godziny później wyszła z tego tarta. I 24 tartaletki. Z musem jaglano cynamonowym i z jabłkowymi różyczkami. A na dokładkę miska daktylowo-migdałowych kruchych ciasteczek.

Nie żebym była maksymalistką. Po prostu tak rzadko ostatnio mam czas i okazję coś ugotować, a przy tym tyle mi to daje ukojenia i wytchnienia, że jak już zaczęłam, to od pomysłu do pomysłu, od foremki do foremki i... wyszło, co wyszło :)

Babeczki jaglano-cynamonowe z jabłkowymi różyczkami
Ciasto

Ciasto, jak to zwykle z ciastem kruchym, można przygotować w różnych wariantach. Ja zrobiłam ciasto bezglutenowe na oleju z tego przepisu (z dodatkiem łyżeczki cynamonu), ponieważ jest najszybsze i najpewniejsze :). Można zrobić też nieco delikatniejsze w smaku ciasto na maśle lub margarynie, jego wyrobienie wymaga jednak sporej wprawy. Jeśli zrobimy to zbyt wolno, istnieje ryzyko, że się nie zwiąże i wyjdzie takie... piaskowe. Tym, którzy wolą wersję bardziej białkową niż węglowodanową, polecam ciasto na mące z ciecierzycy. I wreszcie jest jeszcze podstawowy przepis na mące pszennej. Ciasta przygotowanego ze składników podanych w każdym z przepisów wystarczy na dwie tarty (połowę ciasta można odłożyć) lub około 30 tartaletek. Ja zrobiłam trochę więcej ;).

Po wyrobieniu ciasta uformowałam i upiekłam babeczki, nadziałam (przepis na nadzienie poniżej) i zapiekłam jeszcze raz.

Babeczki jaglano-cynamonowe z jabłkowymi różyczkami
Nadzienie

1 szklanka kaszy jaglanej
3 szklanki mleka migdałowego (lub innego, jak kto woli)
1 łyżeczka cynamonu
3/4 szklanki siekanych orzechów włoskich
4 łyżki miodu lub 6 łyżek syropu klonowego
8 małych jabłek

Wykonanie

1. Kaszę podprażam na suchej patelni, następnie zalewam gorącym mlekiem i gotuję na miękko - aż całe mleko się wchłonie.
2. Jabłka kroję na pół. Wycinam gniazda nasienne i połówki jabłka kroję w cienkie plasterki. Układam je na papierze do pieczenia w paski - tak, jak na tym świetnej jakości zdjęciu poniżej (w ferworze kulinarnej walki nie miałam głowy do sięgania po aparat, szukania ustawień, itp.; trzasnęłam telefonem, bo był pod ręką ;) ).
3. Piekę jabłka 7-8 minut w temperaturze 180 stopni. Po tym czasie powinny się zrobić miękkie.
4. Jeszcze ciepłą kaszę mielę w na gładką masę, dodając do niej miód i cynamon. Po zmieleniu dodaję orzechy i dokładnie mieszam.
5. Nakładam nadzienie do babeczek. Roluję paski jabłkowych plasterków i układam tak powstałe różyczki na środku każdej babeczki.
6. Zapiekam całość przez 10 minut w temperaturze 180 stopni.

Babeczki jaglano-cynamonowe z jabłkowymi różyczkami



31 października 2015

Makaron z musem dyniowym z grzybami

O tym, że jak jesień, to dyniowate, już pisałam. A dziś jeszcze dodam, że jak Halloween, to już nie dyniowate, tylko po prostu dynia. A jak jesień, to grzyby. A jak dynia i grzyby, to na przykład z makaronem :)

U mnie bezglutenowy, rzecz jasna. Znaczy się, gryczany.


Makaron z musem dyniowym z grzybami

Składniki

1/2  dyni - najlepiej mocno pomarańczowej i słodkiej, np. hokkaido
350 g grzybów leśnych

50 g twarogu
50 ml jogurtu naturalnego
250 ml bulionu warzywnego
1 łyżeczka oleju kokosowego lub masła
starty ser twardy do posypania

opcjonalnie: łyżka oliwy truflowej
makaron

Przyprawy

1/2 papryczki chilli
szczypta gałki muszkatołowej

świeżo zmielony różowy pieprz
sól do smaku

Wykonanie


1. Z dyni wyciągam pestki i wstawiam ją do piekarnika miąższem do góry. Piekę 25 minut w temperaturze 180 stopni.
2. Wyciągam dynię z piekarnika. Zdejmuję skórkę a miąższ rozdrabniam nożem i przekładam do garnka. Zalewam 100 ml bulionu i gotuję pod przykryciem, aż będzie całkiem miękka i blenduję na gładką masę.

3. Na rozgrzany olej kokosowy (lub masło) wrzucam pokrojone w plasterki grzyby. Smażę około 15 minut, po czym zalewam resztą bulionu i dodaję mus z dyni, oliwę truflową oraz przyprawy.
4. Blenduję twarożek z jogurtem naturalnym na gładką masę. Zdejmuję sos z ognia i dodaję twarożek. Mieszam dokładnie i podgrzewam wszystko 2-3 minuty na małym ogniu.
5. Podaję posypane startym serem twardym.


Moim skromnym zdaniem najlepiej smakuje z makaronem gryczanym, ale tradycyjny również świetnie się sprawdzi :)



Makaron z musem dyniowym z grzybami

25 października 2015

Zupa krem z kabaczka z ziołowymi grzankami

Jesienią dyni i kabaczka nigdy dość. A że możliwości jest wiele, to nic tylko korzystać :). Dziś zapraszam na zupę :).

Przepis z cyklu: tak prosty, że aż śmieszny. Zawsze się udaje. Jeśli zaś chodzi o kompozycję smakową, to łagodny kabaczek doskonale będzie się czuł w towarzystwie ziół, słodkiej kukurydzy, nieco ostrzejrzych rzodkiewkowych kiełków i ledwie wyczuwalnej kokosowej nutki.


Zupa krem z kabaczka z ziołowymi grzankami



Składniki

1 duży kabaczek
1 litr wywaru warzywnego
1 puszka kukurydzy
3 kromki chleba (u mnie GF)
1 łyżeczka oleju kokosowego
kiełki rzodkiewki do podania

Przyprawy

1 łyżeczka rozmarynu
szczypta tymianku
szczypta cząbru
sól i pieprz do smaku

Wykonanie

1. Kabaczek obieram, kroję i wycinam gniazdo nasienne. Zalewam gorącym wywarem warzywnym, dodaję sól, odrobinę pieprzu i większość rozmarynu (szczyptę zostawiam do grzanek) i gotuję pod przykryciem około 20 minut.
2. Odlewam wywar i blenduję kabaczek. Następnie dolewam wywar do pożądanej gęstości zupy.
3. Dodaję kukurydzę i gotuję razem jeszcze 2-3 minuty.
4. Chleb kroję w drobną kostkę i obtaczam w ziołach. Wrzucam na rozgrzany olej kokosowy i smażę na małym ogniu, aż grzanki będą chrupiące.
5. Podaję zupę z grzankami i kiełkami rzodkiewki. Można przed podaniem posypać również podprażonymi pestkami dyni.

10 października 2015

Chicche di patate czyli mini kopytka po włosku (bezglutenowe)

Kuchnia włoska kojarzy się przede wszystkim z pizzą i makaronami. Istny raj dla osób na diecie bezglutenowej ;). Co prawda w wielu restauracjach w pięknej Italii pojawia się już pizza w wersji gluten-free, ale: (1) najczęściej dostępna w tej wersji jest tylko i wyłącznie margherita; (2) najczęściej łamane przez zawsze jest z mrożonki; (3) zawsze, niełamane przez nic, jest ohydna :).

Na szczęście pizza i makarony to ostatecznie jednak wcale nie wszystko. Dość wymienić kilka odkryć i inspiracji, które przywiozłam ze sobą z tegorocznych wojaży: polenta, trufle i chicche di patate, które przedstawiam dzisiaj. Oczywiście w wariancie GF

Chicche di patate to w zasadzie takie mini gnocchi. Czyli takie mini kopytka. Ale to właśnie w ich mini-rozmiarze tkwi cały urok - bo i ładne, i bajecznie delikatne. Trochę się trzeba nakroić, ale zdecydowanie warto :)

Dodatki wedle uznania, ale polecam połączenie z sosem bardzo pomidorowym. Najlepiej ze świeżych pomidorów :). I na przykład z parmezanem dla zaostrzenia smaku :)

Chicche di patate

Składniki

1 kg ziemniaków (najlepiej starych i mączystych)
1/2 szklanki mąki ziemniaczanej
1/2 szklanki mąki kukurydzianej
1 jajko
szczypta soli

Wykonanie

1. Ziemniaki gotuję w mundurkach. Obieram jeszcze gorące i przeciskam przez praskę. W międzyczasie zagotowuję w garnku wodę.
2. Dodaję mąkę, sól i roztrzepane jajko. Zagniatam na ciasto.
3. Odrywam po kawałku ciasta i roluję wałek o średnicy mniej więcej 0,5-1 cm. Ostrym nożem kroję na około 1-centymentrowe kawałki.
4. Wrzucam kuleczki ciasta do wrzątku i gotuję 1-2 minuty od momentu wypłynięcia.
5. Wyciągam łyżką cedzakową i podaję od razu, choć sprawdzą się też następnego dnia, podsmażone na przykład na oleju kokosowym.

21 sierpnia 2015

Sos kokosowo-jogurtowy

To może jeszcze sos do kotletów z wczorajszego przepisu? 3 minuty i gotowy :)

Sos kokosowo-jogurtowy
Składniki

200 ml mleczka kokosowego
200 ml jogurtu typu greckiego
szczypta soli
pieprz różowy + świeżo mielony pieprz czarny

Wykonanie

1. Mieszam mleczko z jogurtem i odrobiną soli.
2. Posypuję pieprzem :)

20 sierpnia 2015

Kotlety z cukinii i ziemniaków z twarogiem

Jakoś tak się ostatnio złożyło, że rzadziej piszę. Bo jakoś tak się ostatnio złożyło, że rzadziej gotuję. Lato rozleniwia - z niejednego powodu. Raz, że kiedy termometr za oknem eksploduje, to po prostu nie mam siły. Nic a nic. I nie chodzi wcale o to, że przy kuchence jeszcze cieplej (było kilka takich dni, kiedy miałam wrażenie, że w piekarniku mogłabym się schłodzić). Można by wszak jakiś popełnić chłodnik czy sorbet. Ale nie. Bo chodzi o to, że przy tym skwarze czynności życiowe ograniczam do niezbędnego minimum. I oczywiście jedzenie się w tej kategorii mieści, ale tu dochodzimy do punktu drugiego. Lato rozleniwia, bo tyle wszędzie jest wszystkiego, czego nie trzeba kroić, parzyć, smażyć, gotować dusić. Się bierze. I się je. I już. Jakiś pomidor malinowy. Jakieś maliny. Jakieś borówki. Czy inne.

No ale czasem coś w kuchni popełnić trzeba. Popełniły się więc takie oto kotlety:


Kotlety z cukinii i ziemniaków z twarogiem
Składniki (na około 20 kotlecików)

5-6 średniej wielkości ziemniaków

2 małe cukinie
1 kostka chudego twarogu
1 jajko
1/2 pęczka koperku
1 cebula
2 ząbki czosnku
3-4 łyżki oleju rzepakowego
1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
sól i świeżo mielony pieprz do smaku + 1,5 łyżeczki soli do zasypania cukinii


Wykonanie

1. Cukinie trę na tarce o grubych oczkach (nie obieram). Zasypuję solą, mieszam i odstawiam na godzinę, żeby puściły sok.
2. Dokładnie odciskam wodę z cukinii - to ważne, bo inaczej kotlety będą się rozpadać.
3. Ziemniaki gotuję w mundurkach. Studzę, obieram i przeciskam przez praskę wraz z twarogiem. 
4. Cebulę kroję w kostkę i podsmażam na złoto na oleju. Pod koniec smażenia dodaję pokrojony w plasterki czosnek.
5. Koperek drobno siekam.
6. Mieszam w misce wszystkie składniki i formuję z masy niewielkie kotlety. Można je usmażyć na niewielkiej ilości oleju, najlepiej kokosowego (albo i bez, jeśli się ma odpowiednią patelnię). Ja osobiście piekę kotleciki 45 minut w temperaturze 190 stopni.

31 lipca 2015

Domowy twaróg

Co można zrobić, kiedy ma się dwa litry ukwaszonego mleka i 20 minut wolnego czasu? Ano można sobie zrobić twaróg. Brzmi, jakby to było strasznie trudne i w ogóle duże wyzwanie, wiem. Ale powszechnie wiadomo, jakie oczy ma strach - i w tym wypadku również tak jest. Jedyne, co trzeba umieć zrobić, żeby wyprodukować sobie domowy twarożek, to... włączyć palnik pod garnkiem i wyłożyć sitko gazą. Nie są to więc szczególnie trudne do zdobycia umiejętności :). A korzyść duża - raz, że satysfakcja. Dwa, że świadomość tego, co mamy na talerzu - szczególnie jeśli wiemy, skąd się wzięło mleko, którego użyliśmy. Jeśli dodać do tego fakt, że żaden sklepowy twaróg nie będzie nigdy smakował tak, jak ten zrobiony w domu, czyż potrzeba więcej argumentów? :)

Domowy twaróg

Składniki

2 litry kwaśnego mleka (lub więcej)

Wykonanie

1. Jeśli chcę zrobić chudy twaróg, to ściągam z mleka śmietanę. Jeśli ma być tłusty, zostawiam.
2. Podgrzewam mleko na małym ogniu do temperatury około 40 stopni (tak, żeby lekko parzyło :) ) i po 2-3 minutach zdejmuję z gazu. Nie mieszam podczas podgrzewania.
3. Wykładam sitko sterylną gazą i przelewam przez nią mleko, żeby oddzielić twaróg od serwatki.
4. Zawijam twaróg w gazę formując jako-taką kulę :) i albo zostawiam na sitku, albo wieszam nad zlewem, żeby odsączyć resztę serwatki. Zwykle potrzeba na to 2-3 godzin.

I już :)

30 lipca 2015

Kwiaty cukinii smażone w cieście z ciecierzycy

Cukinię oczywiście każdy zna i każdy jadł :). Nie każdy natomiast jadł cukiniowe kwiaty, a zdecydowanie warto po ten przysmak sięgnąć. Smakują jak... cukinia :) - tyle że są dużo delikatniejsze i bardzo soczyste. Można je przyrządzać na wiele sposobów: na przykład dodać je do sałatki, albo nafaszerować i upiec. Ale, jak wiadomo, moc tkwi w prostocie, dlatego moja ulubiona wersja to kwiaty cukinii usmażone w równie delikatnym, co one, cieście z ciecierzycy. Stali czytelnicy bloga wiedzą, że takie ciasto z reguły dość mocno przyprawiam, żeby nadać mu orientalny charakter. Ale nie w tym wypadku - tym razem wystarczy odrobina soli. Taki przysmak przygotowuje się błyskawicznie, a efekt powala na kolana :).


Kwiaty cukinii smażone w cieście z ciecierzycy
Składniki

12 kwiatów cukinii (lub ile kto chce :) )
1/3 szklanki mąki z ciecierzycy
1/3 szklanki wody
szczypta soli
olej kokosowy do smażenia

Wykonanie

1. Mąkę zalewam na głębokim talerzu zimną wodą, dodaję sól, dokładnie mieszam i odstawiam na 10 minut.
2. Umyte kwiaty obtaczam w cieście i wrzucam na rozgrzany olej.
3. Smażę 2-3 minuty z każdej strony.

I gotowe :)

27 lipca 2015

Tarta (lub tartaletki) ze śliwkami i kruszonką migdałową

Lato niezmiennie rozpieszcza mnie bogactwem smaków. Oczywiście po momentach zachwytu (truskawki! nareszcie!) nieuchronnie przychodzą bolesne chwile (jak to, już nie ma?), ale lato jest na tyle łaskawe, że nie daje czasu na tęsknotę, rozpamiętywanie, (potruskawkową) żałobę. Zawsze, kiedy coś się kończy, zaczyna się coś nowego (czyż to nie piękna życiowa metafora? :)). Oto więc zaczęły się śliwki, a ja skwapliwie z tego korzystam.

Zanim powstały wypieki z tego przepisu, jakąś tonę śliwek pożarłam na surowo. Szczerze muszę przyznać, że nie w pełni wykorzystuję kulinarne możliwości, jakie daje letnie owocowo-warzywne szaleństwo - a to dlatego, że z bólem serca wrzucam do garnka z wrzątkiem coś, co niepoddane obróbce termicznej jest tak słodkie, tak soczyste, tak... idealne. Kiedy jednak już wygram walkę z samą sobą i coś ugotuję lub upiekę, zwykle okazuje się, że jednak było warto :)

Sekret tarty z dzisiejszego przepisu opiera się na moim ulubionym kontrastowym połączeniu smaków - kwaśno-słodkie nadzienie i łagodny, delikatny spód. A do tego coś chrupiącego na wierzch - jak dla mnie niczego więcej nie trzeba. Prostota jak zawsze się broni :)


Tarta (lub tartaletki) ze śliwkami i kruszonką migdałową
Ciasto


Ciasto można przygotować w różnych wariantach. Ja zrobiłam tym razem ciasto bezglutenowe na oleju z tego przepisu, dodając do niego łyżeczkę cynamonu i pół łyżeczki kardamonu. Jest  to ciasto szybkie, proste i zawsze się udaje. Przypadnie do gustu fanom gryki :). Można też pokusić się o przygotowanie ciasta na maśle lub margarynie - będzie miało delikatniejszy smak, ale jego przygotowanie wymaga nieco wprawy. Zbyt wolno wyrabiane może się nie związać. Tym, którzy nie przepadają za gryką, polecam proste ciasto na mące z ciecierzycy. I wreszcie osoby, które nie mają problemu z glutenem mogą sięgnąć po podstawowy przepis na mące pszennej. Możliwości jest dużo - każdy powinien znaleźć coś dla siebie :). Ciasta przygotowanego ze składników podanych w każdym z przepisów wystarczy na dwie tarty lub około 25 tartaletek + kruszonkę, na którą trzeba odłożyć porcję ciasta wielkości średniego jabłka.


Tarta (lub tartaletki) ze śliwkami i kruszonką migdałową 
Tarta (lub tartaletki) ze śliwkami i kruszonką migdałową 
Farsz

1 kg żółtych śliwek (niezbyt dojrzałych)
1 budyń waniliowy
1 szklanka mąki migdałowej
1/3 szklanki + 1 łyżka cukru pudru

Przygotowanie

1. Ciasto wyrabiam i odkładam kulę wielkości średniego jabłka. Resztę zapiekam jak w przepisie.
2. Do odłożonego ciasta dodaję mąkę migdałową i 1 łyżkę cukru pudru. Dolewam odrobinę zimnej wody i wyrabiam, aż będzie odchodzić od ręki. Odkładam do zamrażalnika na co najmniej pół godziny.
3. Śliwki kroję na ćwiartki, dodaję 1/3 szklanki cukru i zalewam około 100 ml wrzątku. Gotuję pod przykryciem na małym ogniu 8-10 minut. Następnie dodaję budyń rozrobiony w 100 ml zimnej wody. Zagotowuję cały czas mieszając i gotuję jeszcze 3-4 minuty, aż śliwkowy żel się wyklaruje.
4. Wylewam masę śliwkową na upieczony spód do tarty i odstawiam do wystudzenia.
5. Zamrożone ciasto migdałowe trę na tarce o grubych oczkach i posypuję nim farsz. Zapiekam 15-18 minut w temperaturze 180 stopni.

Tarta (lub tartaletki) ze śliwkami i kruszonką migdałową