Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tarta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tarta. Pokaż wszystkie posty

1 stycznia 2021

Proste i pyszne ciasto z suszu wigilijnego

W okresach wszelkich celebracji zwykle gotujemy więcej niż normalnie. Zwykle gotujemy za dużo. Choć ostatnio ta tendencja na szczęście zaczyna się zmieniać - coraz częściej zwracamy uwagę na to, żeby nie marnować jedzenia. Zamiast dwunastu potraw przygotowujemy cztery. Co się da zjeść, zjadamy, resztę mrozimy, żeby nie wyrzucać. Czasem jednak w koszu lądują rzeczy, które bez zastanowienia uznajemy za odpadki - warzywa z barszczu (bo przecież musi być klarowny) czy owoce z kompotu. Tymczasem z tych "odpadków" można zrobić pełnoprawne, pyszne dania. Warzywa można zmielić i przygotować z nich pasztet (na przykład taki, tylko zamiast pieczonych buraków wykorzystamy w nim gotowane, wraz z pozostałymi warzywami z barszczu). Z suszu natomiast można wyczarować obłędne ciasto. Tak bardzo obłędne, że skłoniło mnie do dodania przepisu na blog po raz pierwszy od września 2016. Oto i on.


Spód

Spód można przygotować z dowolnego ciasta kruchego (kolekcję kilku takich przepisów zgromadziłam tutaj). Ja tym razem zdecydowałam się na ciasto na bazie mąki z amarantusa, bo ma niesamowitą konsystencję - jest giętkie i elastyczne w środku, a na zewnątrz chrupiące. Poza tym pięknie pachnie i ma bardzo ciekawy smak.

Składniki

1,5 szklanki mąki z amarantusa
1,5 szklanki mąki gryczanej
1 jajko od szczęśliwej kury lub 3 łyżki mielonego siemienia lnianego rozrobione w 1/2 szklanki wrzątku
1/3 szklanki oleju
zimna woda
szczypta soli

Wykonanie

1. Mieszam wszystkie suche składniki.
2. Dodaję olej i jajko/siemię lniane. Zagniatam.
3. Dodaję odrobinę wody. Dolewam aż ciasto będzie miało odpowiednią konsystencję - powinno być zwarte, ale nie kleić się do ręki.
4. Połowę wykładam na blaszkę do tarty i zapiekam przez 15 minut w temperaturze 180 stopni. Drugą połowę mrożę na kolejny raz.

W czasie, gdy ciasto się zapieka, przygotowuję farsz.

Składniki

Susz wigilijny wyciągnięty z kompotu (u mnie były to dwie tacki mieszanych wędzonych owoców - śliwek, jabłek i gruszek)
1,5 szklanki mielonego maku
1/2 szklanki mleka kokosowego
1 duża łyżka miodu lub 3 łyżki syropu klonowego
1 łyżka aromatu pomarańczowego lub otarta skórka z 1/2 sparzonej pomarańczy
1 szklanka orzechów włoskich

Wykonanie

1. Wrzucam wszystkie składniki oprócz orzechów do malaksera i mielę na w miarę jednolitą masę.
2. Po zmieleniu dodaję połamane orzechy włoskie.
3. Wylewam masę na zapieczone ciasto i wstawiam do piekarnika na jeszcze 15 minut (temperatura bez zmian, 180 stopni).

Podaję z dodatkiem owoców (świeżych lub liofilizowanych), bakalii, a dla lubiących słodsze desery z odrobiną syropu klonowego.

Kitchen hack #24

Do kompotu z suszu lubię dodawać korzenne przyprawy - cynamon, kardamon i imbir. Dzięki temu ma głębszy smak i lekko rozgrzewa. Aby rozgrzewał mocniej, można po przestudzeniu dodać do niego porcję rumu - ich smaki i aromaty idealnie się ze sobą komponują.







4 czerwca 2016

Ciasto kruche z rabarbarem (bezglutenowe lub nie)

Rabarbar to jeden ze smaków mojego dzieciństwa. Na cieście. W kompocie. I w najfajniejszej postaci - chrupiąca i soczysta łodyga maczana w cukrze. Jednocześnie słodka i niemożliwie kwaśna. Przyjemność, której trudno było się oprzeć i do której i dziś czasem wracam, o ile akurat mam w domu cukier ;).

Ciasto z rabarbarem też ma to coś. Na upalny dzień, kiedy nic słodkiego nie chce przejść przez gardło, kwaskowa nutka rabarbaru nadaje się jak znalazł :). W tym przepisie łączy się z łagodnie słodkim budyniem waniliowym i kruchym ciastem, stanowiącym delikatne smakowe tło.

Ciasto kruche z rabarbarem
Ciasto kruche można zrobić według któregoś z publikowanych wcześniej przepisów:
* ciasto bezglutenowe na oleju 
* ciasto na maśle lub margarynie 
* ciasto na mące z ciecierzycy. 
* podstawowy przepis na mące pszennej
Mniej więcej 3/4 ciasta zapiekam na prostokątnej blaszce na spód, a drugą połowę zostawiam surową do wyłożenia na ciasto.

Pozostałe składniki

9-10 łodyg rabarbaru
6-7 łyżek cukru
3 budynie waniliowe
1 litr mleka

Przygotowanie

1. Rabarbar kroję na kawałki, zasypuję cukrem i odstawiam na pół godziny.
2. Przygotowuję budyń z trzech saszetek i 1 l mleka (jeśli budyń jest niesłodzony, dodaję cukier w ilości jak na 2 saszetki).
3. Wykładam rabarbar na zapieczony spód z ciasta kruchego i zalewam jeszcze gorącym budyniem.
4. Resztę ciasta bardzo cienko rozwałkowuję i wykładam na wierzch.
5. Zapiekam około 50 minut w temperaturze 180 stopni. Gdyby budyń zaczął za bardzo się przypiekać, można go przykryć papierem do pieczenia.

21 maja 2016

Tarta botwinkowo-szparagowa (bezglutenowa lub nie)

Sezon na szparagi kończy się, nim na dobre zdąży się zacząć, więc zawsze staram się go w pełni wykorzystać. A że w tym samym czasie jest też sezon na botwinkę, to nierzadko je ze sobą łączę. Nie tylko ze względu na walory smakowe, ale i kolorystyczne - zielone szparagi pięknie się komponują z młodymi buraczkami :).

Tym razem z tego połączenia powstała botwinkowo-szparagowa tarta.

Tarta botwinkowo-szparagowa
Jeśli chodzi o ciasto, to tym razem zrobiłam ciasto bezglutenowe na oleju z tego przepisu (z dodatkiem pół łyżeczki gałki muszkatołowej). Można też zrobić ciasto na maśle lub margarynie, mniej doświadczonym osobom polecam jednak wyrabianie go w robocie kuchennym. Bardzo ważne jest, żeby masło się nie zagrzało i nie zaczęło roztapiać, bo ciasto się nie zwiąże. Inna alternatywa to ciasto na mące z ciecierzycy. Ma nieco inny (strączkowy) smak i trochę więcej białka niż pozostałe. Jest też oczywiście podstawowy przepis na mące pszennej.

Składniki na farsz

2 pęczki botwinki
1 pęczek zielonych szparagów
2 jajka
200 ml jogurtu naturalnego
2 kule mozzarelli
szczypta gałki muszkatołowej i kurkumy
sól i pieprz do smaku

Wykonanie

1. Botwinkę dokładnie myję. Siekam liście i wysypuję na wcześniej podpieczony spód do tarty.
2. Buraczki kroję w cienkie plasterki i układam na liściach.
3. Szparagi myję, odkrawam zdrewniałe końcówki, resztę kroję na mniejsze kawałki i układam na botwince.
4. Jajka, jogurt i przyprawy mieszam trzepaczką. Kroję mozzarellę w drobną kostkę i dodaję do do sosu. Mieszam łyżką i wykładam na warzywa.
5. Piekę 20 minut w temperaturze 200 stopni.

Tarta botwinkowo-szparagowa


18 listopada 2015

Babeczki jaglano-cynamonowe z jabłkowymi różyczkami

Wiersz optymistyczny

bo najlepszy sposób na deszcz
na pluchę
na słotę
na to, że zimno
i na to, że wieje
na to, że pracy za dużo
że snu za mało
że naczynia się same nie myją
że doktorat się sam nie pisze
że kot się nie daje pogłaskać
że internet znowu zbyt wolny
że zima
lekarstwem jest ciasto
z jabłkami
i cynamonem

A było to tak. Że szłam na spotkanie z przyjaciółmi. Parapetówę właściwie. Planowałam im zanieść wino i muzykę, ale tak mnie naszła wena. Że coś upiekę. Na szybko. I dwie godziny później wyszła z tego tarta. I 24 tartaletki. Z musem jaglano cynamonowym i z jabłkowymi różyczkami. A na dokładkę miska daktylowo-migdałowych kruchych ciasteczek.

Nie żebym była maksymalistką. Po prostu tak rzadko ostatnio mam czas i okazję coś ugotować, a przy tym tyle mi to daje ukojenia i wytchnienia, że jak już zaczęłam, to od pomysłu do pomysłu, od foremki do foremki i... wyszło, co wyszło :)

Babeczki jaglano-cynamonowe z jabłkowymi różyczkami
Ciasto

Ciasto, jak to zwykle z ciastem kruchym, można przygotować w różnych wariantach. Ja zrobiłam ciasto bezglutenowe na oleju z tego przepisu (z dodatkiem łyżeczki cynamonu), ponieważ jest najszybsze i najpewniejsze :). Można zrobić też nieco delikatniejsze w smaku ciasto na maśle lub margarynie, jego wyrobienie wymaga jednak sporej wprawy. Jeśli zrobimy to zbyt wolno, istnieje ryzyko, że się nie zwiąże i wyjdzie takie... piaskowe. Tym, którzy wolą wersję bardziej białkową niż węglowodanową, polecam ciasto na mące z ciecierzycy. I wreszcie jest jeszcze podstawowy przepis na mące pszennej. Ciasta przygotowanego ze składników podanych w każdym z przepisów wystarczy na dwie tarty (połowę ciasta można odłożyć) lub około 30 tartaletek. Ja zrobiłam trochę więcej ;).

Po wyrobieniu ciasta uformowałam i upiekłam babeczki, nadziałam (przepis na nadzienie poniżej) i zapiekłam jeszcze raz.

Babeczki jaglano-cynamonowe z jabłkowymi różyczkami
Nadzienie

1 szklanka kaszy jaglanej
3 szklanki mleka migdałowego (lub innego, jak kto woli)
1 łyżeczka cynamonu
3/4 szklanki siekanych orzechów włoskich
4 łyżki miodu lub 6 łyżek syropu klonowego
8 małych jabłek

Wykonanie

1. Kaszę podprażam na suchej patelni, następnie zalewam gorącym mlekiem i gotuję na miękko - aż całe mleko się wchłonie.
2. Jabłka kroję na pół. Wycinam gniazda nasienne i połówki jabłka kroję w cienkie plasterki. Układam je na papierze do pieczenia w paski - tak, jak na tym świetnej jakości zdjęciu poniżej (w ferworze kulinarnej walki nie miałam głowy do sięgania po aparat, szukania ustawień, itp.; trzasnęłam telefonem, bo był pod ręką ;) ).
3. Piekę jabłka 7-8 minut w temperaturze 180 stopni. Po tym czasie powinny się zrobić miękkie.
4. Jeszcze ciepłą kaszę mielę w na gładką masę, dodając do niej miód i cynamon. Po zmieleniu dodaję orzechy i dokładnie mieszam.
5. Nakładam nadzienie do babeczek. Roluję paski jabłkowych plasterków i układam tak powstałe różyczki na środku każdej babeczki.
6. Zapiekam całość przez 10 minut w temperaturze 180 stopni.

Babeczki jaglano-cynamonowe z jabłkowymi różyczkami



27 lipca 2015

Tarta (lub tartaletki) ze śliwkami i kruszonką migdałową

Lato niezmiennie rozpieszcza mnie bogactwem smaków. Oczywiście po momentach zachwytu (truskawki! nareszcie!) nieuchronnie przychodzą bolesne chwile (jak to, już nie ma?), ale lato jest na tyle łaskawe, że nie daje czasu na tęsknotę, rozpamiętywanie, (potruskawkową) żałobę. Zawsze, kiedy coś się kończy, zaczyna się coś nowego (czyż to nie piękna życiowa metafora? :)). Oto więc zaczęły się śliwki, a ja skwapliwie z tego korzystam.

Zanim powstały wypieki z tego przepisu, jakąś tonę śliwek pożarłam na surowo. Szczerze muszę przyznać, że nie w pełni wykorzystuję kulinarne możliwości, jakie daje letnie owocowo-warzywne szaleństwo - a to dlatego, że z bólem serca wrzucam do garnka z wrzątkiem coś, co niepoddane obróbce termicznej jest tak słodkie, tak soczyste, tak... idealne. Kiedy jednak już wygram walkę z samą sobą i coś ugotuję lub upiekę, zwykle okazuje się, że jednak było warto :)

Sekret tarty z dzisiejszego przepisu opiera się na moim ulubionym kontrastowym połączeniu smaków - kwaśno-słodkie nadzienie i łagodny, delikatny spód. A do tego coś chrupiącego na wierzch - jak dla mnie niczego więcej nie trzeba. Prostota jak zawsze się broni :)


Tarta (lub tartaletki) ze śliwkami i kruszonką migdałową
Ciasto


Ciasto można przygotować w różnych wariantach. Ja zrobiłam tym razem ciasto bezglutenowe na oleju z tego przepisu, dodając do niego łyżeczkę cynamonu i pół łyżeczki kardamonu. Jest  to ciasto szybkie, proste i zawsze się udaje. Przypadnie do gustu fanom gryki :). Można też pokusić się o przygotowanie ciasta na maśle lub margarynie - będzie miało delikatniejszy smak, ale jego przygotowanie wymaga nieco wprawy. Zbyt wolno wyrabiane może się nie związać. Tym, którzy nie przepadają za gryką, polecam proste ciasto na mące z ciecierzycy. I wreszcie osoby, które nie mają problemu z glutenem mogą sięgnąć po podstawowy przepis na mące pszennej. Możliwości jest dużo - każdy powinien znaleźć coś dla siebie :). Ciasta przygotowanego ze składników podanych w każdym z przepisów wystarczy na dwie tarty lub około 25 tartaletek + kruszonkę, na którą trzeba odłożyć porcję ciasta wielkości średniego jabłka.


Tarta (lub tartaletki) ze śliwkami i kruszonką migdałową 
Tarta (lub tartaletki) ze śliwkami i kruszonką migdałową 
Farsz

1 kg żółtych śliwek (niezbyt dojrzałych)
1 budyń waniliowy
1 szklanka mąki migdałowej
1/3 szklanki + 1 łyżka cukru pudru

Przygotowanie

1. Ciasto wyrabiam i odkładam kulę wielkości średniego jabłka. Resztę zapiekam jak w przepisie.
2. Do odłożonego ciasta dodaję mąkę migdałową i 1 łyżkę cukru pudru. Dolewam odrobinę zimnej wody i wyrabiam, aż będzie odchodzić od ręki. Odkładam do zamrażalnika na co najmniej pół godziny.
3. Śliwki kroję na ćwiartki, dodaję 1/3 szklanki cukru i zalewam około 100 ml wrzątku. Gotuję pod przykryciem na małym ogniu 8-10 minut. Następnie dodaję budyń rozrobiony w 100 ml zimnej wody. Zagotowuję cały czas mieszając i gotuję jeszcze 3-4 minuty, aż śliwkowy żel się wyklaruje.
4. Wylewam masę śliwkową na upieczony spód do tarty i odstawiam do wystudzenia.
5. Zamrożone ciasto migdałowe trę na tarce o grubych oczkach i posypuję nim farsz. Zapiekam 15-18 minut w temperaturze 180 stopni.

Tarta (lub tartaletki) ze śliwkami i kruszonką migdałową

9 kwietnia 2015

Ciasto porzeczkowo-kakaowe vel granatowy mazurek :) (również w wersji bezglutenowej)

Była Wielkanoc, była kolejna okazja do kulinarnego szaleństwa i stworzenia kilku przepisów, które być może do czegoś Was zainspirują - niekoniecznie dopiero za rok. Każda okazja jest dobra, żeby na przykład zjeść kawałek smakowitego ciasta :). Tym razem padło na granatowy mazurek. Granatowy, bo z granatem, wiadomo :)

Ciasto z dzisiejszego przepisu nazwałam mazurkiem ze względu na jego strukturę, ale nie spełnia wszystkich mazurkowych kryteriów - nie namalowałam na nim ani królika, ani jajek :). Nie miałam zresztą ambicji stworzenia konkursowej dekoracji, tylko raczej czegoś, co ucieszy podniebienie. Plus jest taki, że wypiek jest bardziej uniwersalny. Mazurka przecież nie wypada piec w okresie innym niż wielkanocny, a kruche ciasto porzeczkowo-kakaowe to i owszem :).

Ciasto najlepiej przygotować dzień wcześniej. Dzięki temu przed podaniem zdąży skruszeć.

Mój spód - jak wiele wypieków ostatnio - jest na mące z ciecierzycy, ale nie jest to niezbędny składnik. Jeśli ktoś woli, to może również przygotować klasyczny spód do tarty lub jego bezglutenową wersję.
Granatowy mazurek :)

Składniki na ciasto (na dużą prostokątną blaszkę)


3/4 szklanki mąki z ciecierzycy
3/4 szklanki mąki kukurydzianej + mąka do podsypania na stolnicy
2 łyżki mąki ziemniaczanej
1 jajko
1/3 szklanki oleju
szczypta kardamonu



Na nadzienie


250 g niskosłodzonej konfitury z czarnej porzeczki
1 budyń waniliowy bez cukru
400 g masy kajmakowej
50 ml letniego mleka
2 łyżki kakao
1 granat
kilka orzechów włoskich i laskowych
płatki kokosowe do dekoracji


Granatowy mazurek :)
Wykonanie


1. Mieszam wszystkie mąki. Dodaję jajko i olej i wyrabiam ciasto. Jak zwykle w cieście kruchym, powinno być zwarte i odchodzić od dłoni. Jeśli się sypie, dolewam odrobinę letniej wody - ostrożnie, żeby nie przesadzić. Można dolać 2-3 łyżki, zagnieść i ewentualnie w razie potrzeby dodać więcej. 
2. Rozwałkowuję ciasto na grubość około 3 mm. Przekładam na wyłożoną papierem do pieczenia blaszkę, zaginając do góry brzegi ciasta. Gęsto nakłuwam spód widelcem, żeby nie "puchł" w trakcie pieczenia.
3. Piekę 20 minut w temperaturze 180 stopni. Wyjmuję z piekarnika i odstawiam do wystudzenia.
4. Budyń rozprowadzam w 100 ml zimnej wody. Konfiturę przekładam do garnka i dodaję 100 ml wody. Kiedy konfitura się zagotuje, wlewam budyń i gotuję na małym ogniu 3-5 minut, cały czas mieszając. Początkowo konfitura zrobi się mętna, ale po chwili zacznie się klarować. Ostatecznie powinna mieć konsystencję półprzezroczystego żelu.
5. Masę kajmakową lekko rozgrzewam w kąpieli wodnej, żeby była nieco bardziej płynna. Kakao rozprowadzam w letnim mleku. Miksuję z kajmakiem.
6. Na upieczonym spodzie rozprowadzam żel porzeczkowy (najlepiej jeśli jest jeszcze lekko ciepły, bo po wystygnięciu stężeje i trudno będzie go równomiernie rozłożyć). Zostawiam na kilka minut do przestygnięcia, po czym na wierzchu rozprowadzam warstwę kajmaku.
7. Posypuję ciasto płatkami kokosowymi i pestkami granatu oraz układam na wierzchu orzechy. Odstawiam do lodówki na co najmniej godzinę - a najlepiej na całą dobę.

Granatowy mazurek :)




25 stycznia 2015

Kajmakowo-wiśniowe babeczki na kruchym cieście z ciecierzycy (bezglutenowe)

Babeczki były jedną z tych rzeczy, które powstały w napadzie kompulsywnego gotowania ;). Jak wszystko z kajmakiem, są bardzo słodkie, ale w tym przypadku dla równowagi mamy kwaśny smak wiśni i bardzo neutralne tło w postaci ciasta z ciecierzycy. Idealnie się nadają do kawy w niedzielne popołudnie :). Nie jest to jeden z tych przepisów, po które można sięgnąć, gdy ktoś znienacka dzwoni, że za pół godziny wpadnie na kawę. Trzeba w ich przygotowanie zainwestować trochę czasu, ale efekt końcowy jest tego wart. Tym bardziej, że tu kończy się cała trudność. Przepis jest być może nieco "rozległy" ;), ale każdy etap przygotowania babeczek naprawdę jest banalny i nawet osoby, które dopiero rozpoczynają przygodę z kuchnią, poradzą sobie z nim doskonale.

Jeśli chodzi o kajmak, to użyłam gotowej masy z puszki. Warto jednak czytać etykiety. Są masy, które mają 7-8 składników (aromaty, stabilizatory, co tylko), ale są też takie, gdzie składniki są dwa: mleko i cukier. I te kupujemy :)


Kajmakowo-wiśniowe babeczki na kruchym cieście z ciecierzycy
Składniki na ciasto (na około 30 babeczek)


1 szklanka mąki z ciecierzycy
1 szklanka mąki ryżowej + mąka do podsypania na stolnicy
1/2 szklanki mąki kukurydzianej
1 jajko lub 1 czubata łyżka mielonego lnu
1/2 szklanki oleju
szczypta kardamonu

Na nadzienie

250 g konfitury wiśniowej niskosłodzonej
1 budyń waniliowy bez cukru
400 g masy kajmakowej
50 ml letniego mleka
2 łyżki kakao
płatki migdałowe i orzechy (u mnie solone nerkowce) do dekoracji

Wykonanie

1. Mieszam wszystkie mąki. Dodaję jajko lub len* i olej i wyrabiam ciasto. Jak zwykle w cieście kruchym, powinno być zwarte i odchodzić od dłoni. Jeśli się sypie, dolewam odrobinę letniej wody - ostrożnie, żeby nie przesadzić. Można dolać 2-3 łyżki, zagnieść i ewentualnie w razie potrzeby dodać więcej.
*Jeśli przygotowuję wersję na lnie, zalewam go wcześniej około 100 ml wrzątku, mieszam i odstawiam do wystudzenia. Tak przygotowany żel dodaję później do ciasta.
2. Rozwałkowuję ciasto na grubość około 3 mm. Wycinam kółka i wykładam na blaszkę to tartaletek. Nie smaruję jej niczym, bo ciasto nie przywiera.
3. Piekę 20 minut w temperaturze 180 stopni. Wyjmuję z piekarnika i odstawiam do wystudzenia.
4. Budyń rozprowadzam w 100 ml zimnej wody. Konfiturę przekładam do garnka i dodaję 100 ml wody. Kiedy konfitura się zagotuje, wlewam budyń i gotuję na małym ogniu 3-5 minut, cały czas mieszając. Początkowo konfitura zrobi się mętna, ale po chwili zacznie się klarować. Ostatecznie powinna mieć konsystencję półprzezroczystego żelu.
5. Masę kajmakową lekko rozgrzewam w kąpieli wodnej, żeby była nieco bardziej płynna. Kakao rozprowadzam w letnim mleku. Miksuję z kajmakiem.
6. Do każdej babeczki nakładam po łyżce żelu wiśniowego (najlepiej jeśli jest jeszcze lekko ciepła, bo po wystygnięciu stężeje i trudno będzie ją równomiernie rozłożyć). Na wierzchu rozprowadzam warstwę kajmaku.
7. Posypuję płatkami migdałowymi i orzechami i odstawiam do lodówki na co najmniej godzinę.


Kajmakowo-wiśniowe babeczki na kruchym cieście z ciecierzycy

12 stycznia 2015

Tartaletki z burakami (również w wersji bezglutenowej)

Tartaletki z burakami
Było to tak. Miałam upieczone buraki i miałam ich za mało na zupę krem. Tak się złożyło, że przy okazji byłam w kulinarnym transie (ktoś ostatnio bardzo trafnie zresztą nazwał to kompulsywnym gotowaniem)*, wobec czego postanowiłam podjąć rzucone samej sobie buraczane wyzwanie. Chwila zastanowienia i już wiedziałam: zrobię buraczane tartaletki! Przeszperałam więc lodówkę, szuflady i szafki w poszukiwaniu składników na spód do tarty - chciałam zrobić oczywiście mój ulubiony, bezglutenowy. No i klops. W domu ani masła, ani margaryny. Nic. Tylko olej. Wzięłam więc ten olej (bo w fazie kompulsywnego gotowania się nie chodzi na żadne zakupy), zmieszałam z mąką i upiekłam. I była to słuszna decyzja :).

Amatorom buraków tartaletki bez najmniejszych wątpliwości przypadną do gustu - a może i nie-amatorzy się do nich przekonają? Taki wypiek nadaje się też na wszelkiego rodzaju imprezy i spotkania. Tartaletki są niewielkie (może nie na jeden kęs, ale też nie więcej, niż trzy), praktyczne (nie trzeba do nich sztućców), mają raczej uniwersalne zastosowanie (w takim znaczeniu, że można je podawać i na ciepło, i na zimno) a na dodatek cieszą oko.

*Kompulsywne gotowanie polega mniej więcej na tym, że się wchodzi do kuchni z zamiarem upieczenia pasztetu, a wychodzi się po pięciu godzinach, przyrządziwszy uprzednio: trzy foremki pasztetów (dwóch różnych rodzajów), 12 buraczanych tartaletek, 18 kotletów ryżowych (o tym już wkrótce) i jakąś setkę ciastek z ciecierzycy (o tym też niebawem).

Tartaletki z burakami
Tartaletki z burakami
Składniki

Spód do ciasta przygotowałam tym razem na oleju, na bazie tego przepisu, ale może być również spód tradycyjny lub bezglutenowy. Do ciasta dodałam szczyptę gałki muszkatołowej.

Na farsz:
2 upieczone buraki (kilka wskazówek tutaj)
1/2 cebuli
1 ząbek czosnku
2-3 łyżki oleju do smażenia
opcjonalnie: 1 kula mozzarelli

Przyprawy:
1 łyżeczka musztardy
po 1/2 łyżeczki estragonu i tymianku
szczypta kuminu i chili
1/2 łyżeczki miodu lub cukru
świeżo mielony pieprz i sól do smaku

Wykonanie

1. Cebulę kroję w drobną kostkę i podsmażam na złoto z dodatkiem ziół. Pod koniec smażenia dodaję pokrojony w cienkie plasterki czosnek.
2. Buraki trę na tarce o drobnych oczkach. Mieszam z podsmażoną cebulą i pozostałymi przyprawami.
3. Faszeruję upieczone wcześniej tartaletki. Można na wierzchu ułożyć po plastrze mozzarelli.
4. Zapiekam 20 minut w temperaturze 180 stopni.

Tartaletki z burakami
Tartaletki z burakami

Bezglutenowe ciasto kruche na oleju

Z blogowych statystyk wynika, że najczęściej zaglądacie do przepisu na bezglutenowe ciasto na tartę. Nie ukrywam, że jest on również jednym z moich ulubionych, bo tarta to doskonałe danie awaryjne - kiedy nic nie ma w lodówce, nie ma pomysłów, nie ma czasu, a w dodatku przed chwilą zapowiedzieli się goście i za pół godziny zawitają w nasze progi, tarta bezbłędnie zda egzamin. Dlatego w zamrażalniku najczęściej mam porcję ciasta - nie że ciągle tę samą, oczywiście. Regularnie dorabiam kolejne :).

Tym razem jednak pojawiła się potrzeba, a ciasta nie miałam. Co gorsza, nie miałam też ani margaryny, ani masła, a koniecznie było mi potrzebne kruche ciasto. I dlatego postanowiłam przygotować je na bazie oleju. Wykorzystałam standardowy miks mąk bezglutenowych (gryczana + ryżowa z dodatkiem odrobiny kukurydzianej dla poprawy koloru). Dodałam też jajko, bo nie mogłam pozwolić sobie na ryzyko, że ciasto będzie się po upieczeniu rozsypywać. Efekt wyszedł bardzo zadowalający.

Plus ciasta na bazie oleju jest taki, że nie trzeba go zagniatać tak błyskawicznie, jak w przypadku ciasta na utwardzanych tłuszczach. Nie trzeba też go schładzać przed pieczeniem, więc cały proces przygotowania potrawy jest nieco mniej czasochłonny.

Do ciasta można oczywiście dodawać dowolne przyprawy. Nadaje się zarówno do przepisów na słodko, jak i na ostro.

Polecam jako alternatywę dla standardowego, maślanego przepisu.


Bezglutenowe ciasto kruche na oleju
 Składniki

1 szklanka mąki gryczanej
1 szklanka mąki ryżowej + mąka do podsypania na stolnicy
1/2 szklanki mąki kukurydzianej
1/2 szklanki oleju
1 jajko lub 1 czubata łyżka mielonego lnu
szczypta soli

Wykonanie

1. Mąki zagniatam z olejem i jajkiem lub lnem*. Dodaję też około 100 ml wody - ale najlepiej wlewać ją stopniowo, obserwując konsystencję ciasta. Powinno być zwarte i odchodzić od ręki. Jeśli się rozsypuje, trzeba dodać odrobinę wody. Jeśli się klei do rąk, to znaczy, że przesadziliśmy z wodą i trzeba będzie ratować sytuację, dodając nieco mąki.
*Jeśli wybieram opcję z lnem, zalewam go wcześniej około 100 ml wrzątku i odstawiam do wystudzenia. Tak przygotowany żel dodaję potem do ciasta.
2. Podsypuję stolnicę mąką i rozwałkowuję ciasto na grubość około 2 mm.
3. Nadaję ciastu pożądaną formę (tzn. wykładam je na blaszce do tarty albo do tartinek, ewentualnie wykrawam kawałki o dowolnym kształcie, np. na krakersy).
4. Piekę około 17-18 minut (do zarumienienia) w temperaturze 180 stopni. Potem można tartę zapiec jeszcze raz, już z farszem, albo podawać na zimno, jeśli farsz nie wymaga pieczenia.


Bezglutenowe ciasto kruche na oleju

1 grudnia 2014

Tarta jabłkowa z syropem klonowym (w wersji klasycznej i w wersji GF)

Tarta jabłkowa z syropem klonowym

Pogodowo są może fajniejsze pory roku (chociaż tegoroczna jesień i tak nas raczej w tej kwestii rozpieszczała), ale za to jest mnóstwo kulinarnych powodów, żeby darzyć jesień ciepłym uczuciem.

Moja jesień często bywa dyniowa i równie często buraczkowa. Wcale nie rzadziej pachnie grzybami i orzechami. Ale moja jesień jest też słodka słodyczą najprawdziwszych jabłek w najróżniejszych odmianach. Dzień bez jabłka jest dniem straconym - tym bardziej, że to tak wdzięczny obiekt kuchennych wariacji.

Oprócz chrupania jabłek na surowo, szczególnie lubię je w wersji na ciepło - na przykład pieczone z miodem, mascarpone i orzechami albo na kruchym tartowym spodzie. Koniecznie w towarzystwie aromatycznej kawy lub gorącej herbaty, jeszcze lepiej w towarzystwie dobrej książki, a najlepiej... w dobrym towarzystwie :).

Dziś zapraszam na tartę jabłkowo-klonową. Bo chandrze mówimy stanowcze: NIE!


Tarta jabłkowa z syropem klonowym

Składniki

Spód tradycyjny według tego przepisu: ciasto na tartę lub spód bezglutenowy według tego przepisu: bezglutenowe ciasto na tartę (do ciasta dodaję pół łyżeczki cynamonu, ćwierć łyżeczki kardamonu i szczyptę gałki muszkatołowej).



6 kwaśnych jabłek
2 łyżki cukru pudru
5-6 łyżek syropu klonowego
1/3 szklanki rodzynek
75 g płatków migdałowych
1 łyżeczka cynamonu


Wykonanie


1. Jabłka obieram i kroję w niezbyt drobną kostkę. Mieszam z cukrem i cynamonem i odstawiam na co najmniej godzinę do lodówki, żeby puściły sok.
2. Rodzynki zalewam wrzątkiem i również odstawiam na około pół godziny.
3. Mieszam jabłka z rodzynkami i wykładam na spód do tarty. Posypuję z wierzchu płatkami migdałowymi i piekę około 30 minut w temperaturze 180 stopni.
4. Po wyjęciu z piekarnika polewam syropem klonowym.