Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wielkanocne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wielkanocne. Pokaż wszystkie posty

30 kwietnia 2015

Pasztet z batatów i soczewicy

Pasztetów było już na blogu wiele, albowiem moja miłość do pasztetów jest wielka. Tym niemniej tak słodkiego i kremowego jak ten z batatów jeszcze nie było. No więc oto jest ;)

Ze względu na bardzo łagodny smak batatów, ryż i soczewica świetnie się sprawdzają jako nienarzucające się tło. Resztę można wedle uznania rozegrać przyprawami. Moja propozycja to słodko-orientalne wnętrze - słono-ziołowa skórka.

Pasztet z batatów i soczewicy
Składniki

5 średnich batatów

2 marchewki
1/2 szklanki czerwonej soczewicy
1/2 szklanki białego ryżu
1/2 szklanki słonecznika

2-3 łyżki oliwy
2 jajka (w wersji wegańskiej 2 czubate łyżki mielonego lnu)

Przyprawy

po 1 łyżeczce kuminu, mielonej kolendry i curry
1 łyżeczka cukru

2 łyżeczki rozmarynu

szczypta płatków chili
sól morska i pieprz do smaku

Wykonanie

1. Soczewicę i ryż dokładnie płuczę i zalewam 2,5 szkl. wrzątku. Solę i gotuję na małym ogniu aż ryż zmięknie (soczewica może - i powinna - się do tego czasu rozgotować). Od czasu do czasu mieszam, żeby nie przywarło do dna. Potem wyłączam gaz i zostawiam pod przykryciem do wchłonięcia reszty wody. Odstawiam do przestygnięcia.
2. Gotuję bataty na miękko i studzę.
3. Startą na drobnej tarce marchewkę smażę na oliwie 
wraz z przyprawami około 15 minut. Zdejmuję z gazu i zostawiam do wystygnięcia.
4. Kiedy wystygną warzywa i ryż z soczewicą, mielę wszystko w robocie na w miarę jednolitą masę.
5. Dodaję słonecznik i jajka lub siemię lniane. Mieszam dokładnie i przekładam do keksówek. Z wierzchu posypuję rozmarynem i grubo zmieloną sola morską i lekko dociskam.
6. Piekę 80 minut w temperaturze 180 stopni. Kroję dopiero po całkowitym wystudzeniu.

11 kwietnia 2015

Pomidorowy pasztet z zielonej soczewicy z marchewką

Pieczenie pasztetów to dość wdzięczne zadanie dla takich osób jak ja - czyli dla takich, które lubią dać się ponieść kulinarnej fantazji. Bo jak się już wypracuje bazę pasztetu, to potem można przepis dowolnie modyfikować. A baza, która zazwyczaj się sprawdza, to jakieś zboże (na przykład kasza albo ryż), jakiś strączek (na przykład soczewica lub fasola) i coś, co pasztet zwiąże (na przykład jajko albo mielone siemię lniane). A z resztą składników można już szaleć do woli :).

U mnie tym razem ryż + zielona soczewica jako baza, a do tego pomidory i marchewka - z tą różnicą, że nie zmielona na gładką masę, jak dotychczas, a jedynie lekko rozdrobniona. Dzięki temu pasztet miał nieco inną konsystencję, która była ciekawą odmianą po dotychczas serwowanych kremowych wersjach mojego ulubionego wypieku :).

Ze względu na to, że niektóre składniki trzeba najpierw ugotować i przestudzić, a oprócz tego pasztet najlepiej wyjąć z blaszki dopiero po całkowitym wystudzeniu, warto zacząć go przygotowywać dzień wcześniej - wieczorem ugotować składniki, a rano zmielić, wymieszać i wstawić pasztet do piekarnika. Kilka godzin później będzie gotowy do podania na stół :)

Pomidorowy pasztet z zielonej soczewicy z marchewką
 Składniki (na dwie lub trzy keksówki, w zależności od tego, jak wysoki ma być pasztet)

4 marchewki
1 szklanka zielonej soczewicy
1/2 szklanki białego ryżu
1 duża cebula
1/2 szklanki słonecznika
2 jajka (w wersji wegańskiej 2 czubate łyżki mielonego lnu)

2 łyżki koncentratu pomidorowego
3-4 łyżki oliwy

Przyprawy

3 ząbki czosnku
po 1 łyżeczce kuminu, kolendry i cukru
1 łyżeczka bazylii

szczypta płatków chili
sól i pieprz do smaku
grubo zmielona sól morska do posypania

Wykonanie

1. Soczewicę płuczę, zalewam 2 szkl. wrzątku. Solę i gotuję na małym ogniu aż zmięknie (około 30 minut). Od czasu do czasu mieszam, żeby nie przywarła do dna. Potem wyłączam gaz i zostawiam na pół godziny pod przykryciem do wchłonięcia reszty wody. W osobnym garnku gotuję na miękko ryż. Odstawiam do wystygnięcia.
2. Cebulę i czosnek drobno kroję. Podsmażam na oliwie razem z przyprawami.
3. Marchewkę kroję w kostkę, zalewam wrzątkiem i gotuję na półtwardo (6-7 minut).
4. Mielę ryż z soczewicą i cebulą na w miarę jednolitą masę. Pod koniec mielenia dodaję marchewkę, żeby ją tylko lekko rozdrobnić.
5. Dodaję słonecznik, koncentrat pomidorowy oraz jajka lub siemię lniane. Mieszam dokładnie i przekładam do keksówek. Z wierzchu posypuję ziołami (np. rozmarynem lub bazylią) oraz grubo zmieloną solą morską i lekko dociskam.
6. Piekę 80 minut w temperaturze 180 stopni. Kroję dopiero po całkowitym wystudzeniu.


Pomidorowy pasztet z zielonej soczewicy z marchewką

9 kwietnia 2015

Ciasto porzeczkowo-kakaowe vel granatowy mazurek :) (również w wersji bezglutenowej)

Była Wielkanoc, była kolejna okazja do kulinarnego szaleństwa i stworzenia kilku przepisów, które być może do czegoś Was zainspirują - niekoniecznie dopiero za rok. Każda okazja jest dobra, żeby na przykład zjeść kawałek smakowitego ciasta :). Tym razem padło na granatowy mazurek. Granatowy, bo z granatem, wiadomo :)

Ciasto z dzisiejszego przepisu nazwałam mazurkiem ze względu na jego strukturę, ale nie spełnia wszystkich mazurkowych kryteriów - nie namalowałam na nim ani królika, ani jajek :). Nie miałam zresztą ambicji stworzenia konkursowej dekoracji, tylko raczej czegoś, co ucieszy podniebienie. Plus jest taki, że wypiek jest bardziej uniwersalny. Mazurka przecież nie wypada piec w okresie innym niż wielkanocny, a kruche ciasto porzeczkowo-kakaowe to i owszem :).

Ciasto najlepiej przygotować dzień wcześniej. Dzięki temu przed podaniem zdąży skruszeć.

Mój spód - jak wiele wypieków ostatnio - jest na mące z ciecierzycy, ale nie jest to niezbędny składnik. Jeśli ktoś woli, to może również przygotować klasyczny spód do tarty lub jego bezglutenową wersję.
Granatowy mazurek :)

Składniki na ciasto (na dużą prostokątną blaszkę)


3/4 szklanki mąki z ciecierzycy
3/4 szklanki mąki kukurydzianej + mąka do podsypania na stolnicy
2 łyżki mąki ziemniaczanej
1 jajko
1/3 szklanki oleju
szczypta kardamonu



Na nadzienie


250 g niskosłodzonej konfitury z czarnej porzeczki
1 budyń waniliowy bez cukru
400 g masy kajmakowej
50 ml letniego mleka
2 łyżki kakao
1 granat
kilka orzechów włoskich i laskowych
płatki kokosowe do dekoracji


Granatowy mazurek :)
Wykonanie


1. Mieszam wszystkie mąki. Dodaję jajko i olej i wyrabiam ciasto. Jak zwykle w cieście kruchym, powinno być zwarte i odchodzić od dłoni. Jeśli się sypie, dolewam odrobinę letniej wody - ostrożnie, żeby nie przesadzić. Można dolać 2-3 łyżki, zagnieść i ewentualnie w razie potrzeby dodać więcej. 
2. Rozwałkowuję ciasto na grubość około 3 mm. Przekładam na wyłożoną papierem do pieczenia blaszkę, zaginając do góry brzegi ciasta. Gęsto nakłuwam spód widelcem, żeby nie "puchł" w trakcie pieczenia.
3. Piekę 20 minut w temperaturze 180 stopni. Wyjmuję z piekarnika i odstawiam do wystudzenia.
4. Budyń rozprowadzam w 100 ml zimnej wody. Konfiturę przekładam do garnka i dodaję 100 ml wody. Kiedy konfitura się zagotuje, wlewam budyń i gotuję na małym ogniu 3-5 minut, cały czas mieszając. Początkowo konfitura zrobi się mętna, ale po chwili zacznie się klarować. Ostatecznie powinna mieć konsystencję półprzezroczystego żelu.
5. Masę kajmakową lekko rozgrzewam w kąpieli wodnej, żeby była nieco bardziej płynna. Kakao rozprowadzam w letnim mleku. Miksuję z kajmakiem.
6. Na upieczonym spodzie rozprowadzam żel porzeczkowy (najlepiej jeśli jest jeszcze lekko ciepły, bo po wystygnięciu stężeje i trudno będzie go równomiernie rozłożyć). Zostawiam na kilka minut do przestygnięcia, po czym na wierzchu rozprowadzam warstwę kajmaku.
7. Posypuję ciasto płatkami kokosowymi i pestkami granatu oraz układam na wierzchu orzechy. Odstawiam do lodówki na co najmniej godzinę - a najlepiej na całą dobę.

Granatowy mazurek :)




3 kwietnia 2015

Babeczki z musem z mango i kremem mascarpone

Moja przyjaźń z kruchym ciastem jest długa, zażyła i niestraszny jej czas. Tarty towarzyszą mi od wielu, wielu lat. Kruche ciastka, ciasteczka, krakersiki - nie krócej. Od jakiegoś czasu - dokładniej odkąd zakupiłam stosowną blaszkę - do tego zaszczytnego grona dołączyły babeczki.

Wyższość ciasta kruchego nad wszystkim innym polega na tym, że zawsze się udaje :). Wyższość tart i babeczek nad wszystkim innym polega na tym, że można je wypełnić: a) czymkolwiek się chce, b) czymkolwiek, co się lubi, c) czymkolwiek, co się ma w domu. Jest to więc taka bezpieczna baza do smakowych eksperymentów.

Co do samego ciasta - przetestowałam już najróżniejsze mieszanki mąk. Moją ulubioną jest ta z najczęściej zresztą na tym blogu otwieranego przepisu na bezglutenowy spód do tarty. Ostatnio jednak przygotowując ciasto kruche często sięgam po mąkę z ciecierzycy - jak by nie patrzeć, ma lepszy stosunek białka do węglowodanów :). Smak ciecierzycy jest lekko wyczuwalny w gotowym cieście, ale jest na tyle delikatny, że dobrze się komponuję z innymi składnikami zarówno na słodko, jak i na ostro. Oczywiście jeśli komuś nie przeszkadza gluten, może zrobić tradycyjne ciasto kruche na spodzie z mąki pszennej.

Na marginesie, poza karmelowymi ozdobami, w babeczkach nie ma ani grama dodatkowego cukru - cała słodycz pochodzi z musu owocowego. Jeśli zaś chodzi o karmel, to pisałam już co nieco o jego przygotowaniu - tu wersja dla początkujących, a tu dla zaawansowanych - ale też prosta :)

Reasumując, tym razem sięgnęłam po wszystko to, co tygryski lubią najbardziej: ciasto na bazie ciecierzycy, mango, krem śmietanowy z mascarpone i karmel. Recenzje tych, którzy mieli okazję spróbować babeczek, były bardzo pochlebne :) - że 10 punktów na 10 możliwych, że świetnie skomponowany smak słodki z niesłodkim i że ogólnie pyszne :). Pękałam z dumy, rzecz jasna :).

Dlatego nawet jeśli ich przygotowanie zabiera trochę czasu, to będzie to czas dobrze zainwestowany :)

Babeczki z musem z mango i kremem mascarpone

Składniki na ciasto (na około 25 babeczek):
1 szklanka mąki z ciecierzycy
1 szklanka mąki kukurydzianej + mąka do podsypania na stolnicy
1/2 szklanki mąki ziemniaczanej
1 jajko
1/2 szklanki oleju
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Na nadzienie:

2 dojrzałe mango
2 słodkie jabłka
1 łyżeczka agaru

Na krem:
250 g śmietany kremówki
250 g mascarpone
1 łyżeczka agaru

Na karmel:
3 łyżki cukru :)

Wykonanie

1. Ciasto:

a. Mieszam wszystkie mąki. Dodaję jajko i olej i wyrabiam ciasto. Jak zwykle w cieście kruchym, powinno być zwarte i odchodzić od dłoni. Jeśli się sypie, dolewam odrobinę letniej wody - ostrożnie, żeby nie przesadzić. Można dolać 2-3 łyżki, zagnieść i ewentualnie w razie potrzeby dodać więcej. 
b. Rozwałkowuję ciasto na grubość około 3 mm. Wycinam kółka i wykładam na blaszkę to tartaletek. Nie smaruję jej niczym, bo ciasto nie przywiera.
c. Piekę 20 minut w temperaturze 180 stopni. Wyjmuję z piekarnika i odstawiam do wystudzenia.


2. Mus:
a. Obieram i kroję jabłka i mango. Wrzucam do garnka i dodaję około 50 ml wody. Gotuję na małym ogniu pod przykryciem około 20 minut.
b. Agar rozpuszczam dokładnie w 50 ml wrzątku i dodaję do musu. Gotuję jeszcze 2-3 minuty.
c. Nakładam po łyżce musu do babeczek i odstawiam do przestudzenia.

Mus z mango
3. Krem:
a. Dokładnie rozpuszczam agar w 50 ml wrzątku. 
b. Ubijam śmietanę na sztywno.
c. Dodaję po łyżce mascarpone i ubijam razem na gładką, sztywną masę.
d. Dodaję nieco przestudzony agar i miksuję jeszcze 2-3 minuty.
e. Nakładam krem szprycą cukierniczą na każdą babeczkę. Odstawiam do lodówki na co najmniej godzinę.

Babeczki z musem z mango i kremem mascarpone
4. Karmel:
a. Cukier rozsypuję równomiernie na patelni i wstawiam na największy palnik. Ustawiam minimalny płomień (lub temperaturę grzania) i zostawiam do rozpuszczenia. Nie mieszam.
b. Kiedy cały cukier się rozpuści, nabieram odrobinę na czubek łyżeczki (lub patyczek) i rysuję dowolne wzorki na papierze do pieczenia. Zostawiam do wystygnięcia na co najmniej kwadrans.
c. Odklejam wzorki od papieru i wbijam w krem. Najlepiej zrobić to bezpośrednio przed podaniem.

Karmelowe wzorki :)
Opis jest długi, wiem, ale tak naprawdę przygotowanie babeczek jest bardzo proste. Aaaa, no i jest atrakcja towarzyska, bo można zgadywać, co symbolizują poszczególne karmelowe wzorki :). Można nawet spróbować z nich powróżyć. A czemu by nie? ;)

Babeczki z musem z mango i kremem mascarpone




1 marca 2015

Jabłkowo-bananowe muffiny z kaszy jaglanej

Jak to często bywa przy okazji weekendu - albo się idzie w gości, albo się gości przyjmuje. Niezależnie od wybranej opcji dylemat dla opcji gluten free wege jest niemal ten sam: jak ugościć gości u siebie, albo jak ugościć siebie u gości :). Nie żeby specjalnie mi zależało na zajadaniu się słodyczami (ile się potem trzeba napracować, żeby bilans energetyczny wyszedł na zero), ale jakoś tak mi przykro, że gospodarzom jest przykro, że ja tylko te mandarynki i winogrona. Więc piekę :)

Tym razem postanowiłam, że wrócę do czasów prehistorycznych, kiedy to wypiekałam wypiek dla wypieko-opornych, znaczy się muffiny. Pomyślałam, że mąka nie musi być wcale bazą nie do zastąpienia - a zastąpić ją spróbowałam kaszą jaglaną. I wyszło, co miało wyjść - smacznie, łatwo, stosunkowo szybko i właściwie to najzupełniej zdrowo :)

Jabłkowo-bananowe muffiny z kaszy jaglanej

Składniki

1,5 szklanki suchej kaszy jaglanej
2 duże banany
2 jabłka
1 szklanka mąki kukurydzianej
1 szklanka mleka
2 łyżki mielonego siemienia lnianego
1/4 szklanki oleju
2 łyżki miodu
1 łyżeczka cynamonu
płatki migdałowe do posypania

Opcjonalnie:
1 puszka kajmaku do nadziania babeczek dla łasuchów :)

Wykonanie

1. Kaszę dokładnie płuczę pod zimną wodą, a następnie obficie przelewam wrzątkiem.
2. Zalewam kaszę 3 szklankami nieosolonego wrzątku i gotuję do wchłonięcia całej wody. Lekko studzę.
3. Jabłka trę na tarce o grubych oczkach (nie obieram), a banany (obrane :)) kroję na kawałki.
4. Kaszę i banany przekładam do kielicha blendera, dodaję mleko i olej i mielę na w miarę gładką masę o konsystencji mniej więcej gęstej śmietany. Jeśli masa jest zbyt gęsta (zbija się w kulę), dodaję nieco wody do osiągnięcia pożądanej konsystencji.
5. Dodaję pozostałe składniki i dokładnie mieszam.
6. Przekładam masę do foremek wyłożonych papilotkami.
           6a) Jeśli robię babeczki w wersji nadziewanej, wypełniam foremki do połowy 
                 masą, następnie nakładam po łyżeczce kajmaku i zalewam masą do pełna.
7. Piekę około 50 minut w temperaturze 180 stopni. Upieczone muffiny są rumiane i jędrne (po dotknięciu nie uginają się pod palcem).
8. Podaję po całkowitym wystudzeniu.

25 stycznia 2015

Kajmakowo-wiśniowe babeczki na kruchym cieście z ciecierzycy (bezglutenowe)

Babeczki były jedną z tych rzeczy, które powstały w napadzie kompulsywnego gotowania ;). Jak wszystko z kajmakiem, są bardzo słodkie, ale w tym przypadku dla równowagi mamy kwaśny smak wiśni i bardzo neutralne tło w postaci ciasta z ciecierzycy. Idealnie się nadają do kawy w niedzielne popołudnie :). Nie jest to jeden z tych przepisów, po które można sięgnąć, gdy ktoś znienacka dzwoni, że za pół godziny wpadnie na kawę. Trzeba w ich przygotowanie zainwestować trochę czasu, ale efekt końcowy jest tego wart. Tym bardziej, że tu kończy się cała trudność. Przepis jest być może nieco "rozległy" ;), ale każdy etap przygotowania babeczek naprawdę jest banalny i nawet osoby, które dopiero rozpoczynają przygodę z kuchnią, poradzą sobie z nim doskonale.

Jeśli chodzi o kajmak, to użyłam gotowej masy z puszki. Warto jednak czytać etykiety. Są masy, które mają 7-8 składników (aromaty, stabilizatory, co tylko), ale są też takie, gdzie składniki są dwa: mleko i cukier. I te kupujemy :)


Kajmakowo-wiśniowe babeczki na kruchym cieście z ciecierzycy
Składniki na ciasto (na około 30 babeczek)


1 szklanka mąki z ciecierzycy
1 szklanka mąki ryżowej + mąka do podsypania na stolnicy
1/2 szklanki mąki kukurydzianej
1 jajko lub 1 czubata łyżka mielonego lnu
1/2 szklanki oleju
szczypta kardamonu

Na nadzienie

250 g konfitury wiśniowej niskosłodzonej
1 budyń waniliowy bez cukru
400 g masy kajmakowej
50 ml letniego mleka
2 łyżki kakao
płatki migdałowe i orzechy (u mnie solone nerkowce) do dekoracji

Wykonanie

1. Mieszam wszystkie mąki. Dodaję jajko lub len* i olej i wyrabiam ciasto. Jak zwykle w cieście kruchym, powinno być zwarte i odchodzić od dłoni. Jeśli się sypie, dolewam odrobinę letniej wody - ostrożnie, żeby nie przesadzić. Można dolać 2-3 łyżki, zagnieść i ewentualnie w razie potrzeby dodać więcej.
*Jeśli przygotowuję wersję na lnie, zalewam go wcześniej około 100 ml wrzątku, mieszam i odstawiam do wystudzenia. Tak przygotowany żel dodaję później do ciasta.
2. Rozwałkowuję ciasto na grubość około 3 mm. Wycinam kółka i wykładam na blaszkę to tartaletek. Nie smaruję jej niczym, bo ciasto nie przywiera.
3. Piekę 20 minut w temperaturze 180 stopni. Wyjmuję z piekarnika i odstawiam do wystudzenia.
4. Budyń rozprowadzam w 100 ml zimnej wody. Konfiturę przekładam do garnka i dodaję 100 ml wody. Kiedy konfitura się zagotuje, wlewam budyń i gotuję na małym ogniu 3-5 minut, cały czas mieszając. Początkowo konfitura zrobi się mętna, ale po chwili zacznie się klarować. Ostatecznie powinna mieć konsystencję półprzezroczystego żelu.
5. Masę kajmakową lekko rozgrzewam w kąpieli wodnej, żeby była nieco bardziej płynna. Kakao rozprowadzam w letnim mleku. Miksuję z kajmakiem.
6. Do każdej babeczki nakładam po łyżce żelu wiśniowego (najlepiej jeśli jest jeszcze lekko ciepła, bo po wystygnięciu stężeje i trudno będzie ją równomiernie rozłożyć). Na wierzchu rozprowadzam warstwę kajmaku.
7. Posypuję płatkami migdałowymi i orzechami i odstawiam do lodówki na co najmniej godzinę.


Kajmakowo-wiśniowe babeczki na kruchym cieście z ciecierzycy

12 stycznia 2015

Bezglutenowe ciasto kruche na oleju

Z blogowych statystyk wynika, że najczęściej zaglądacie do przepisu na bezglutenowe ciasto na tartę. Nie ukrywam, że jest on również jednym z moich ulubionych, bo tarta to doskonałe danie awaryjne - kiedy nic nie ma w lodówce, nie ma pomysłów, nie ma czasu, a w dodatku przed chwilą zapowiedzieli się goście i za pół godziny zawitają w nasze progi, tarta bezbłędnie zda egzamin. Dlatego w zamrażalniku najczęściej mam porcję ciasta - nie że ciągle tę samą, oczywiście. Regularnie dorabiam kolejne :).

Tym razem jednak pojawiła się potrzeba, a ciasta nie miałam. Co gorsza, nie miałam też ani margaryny, ani masła, a koniecznie było mi potrzebne kruche ciasto. I dlatego postanowiłam przygotować je na bazie oleju. Wykorzystałam standardowy miks mąk bezglutenowych (gryczana + ryżowa z dodatkiem odrobiny kukurydzianej dla poprawy koloru). Dodałam też jajko, bo nie mogłam pozwolić sobie na ryzyko, że ciasto będzie się po upieczeniu rozsypywać. Efekt wyszedł bardzo zadowalający.

Plus ciasta na bazie oleju jest taki, że nie trzeba go zagniatać tak błyskawicznie, jak w przypadku ciasta na utwardzanych tłuszczach. Nie trzeba też go schładzać przed pieczeniem, więc cały proces przygotowania potrawy jest nieco mniej czasochłonny.

Do ciasta można oczywiście dodawać dowolne przyprawy. Nadaje się zarówno do przepisów na słodko, jak i na ostro.

Polecam jako alternatywę dla standardowego, maślanego przepisu.


Bezglutenowe ciasto kruche na oleju
 Składniki

1 szklanka mąki gryczanej
1 szklanka mąki ryżowej + mąka do podsypania na stolnicy
1/2 szklanki mąki kukurydzianej
1/2 szklanki oleju
1 jajko lub 1 czubata łyżka mielonego lnu
szczypta soli

Wykonanie

1. Mąki zagniatam z olejem i jajkiem lub lnem*. Dodaję też około 100 ml wody - ale najlepiej wlewać ją stopniowo, obserwując konsystencję ciasta. Powinno być zwarte i odchodzić od ręki. Jeśli się rozsypuje, trzeba dodać odrobinę wody. Jeśli się klei do rąk, to znaczy, że przesadziliśmy z wodą i trzeba będzie ratować sytuację, dodając nieco mąki.
*Jeśli wybieram opcję z lnem, zalewam go wcześniej około 100 ml wrzątku i odstawiam do wystudzenia. Tak przygotowany żel dodaję potem do ciasta.
2. Podsypuję stolnicę mąką i rozwałkowuję ciasto na grubość około 2 mm.
3. Nadaję ciastu pożądaną formę (tzn. wykładam je na blaszce do tarty albo do tartinek, ewentualnie wykrawam kawałki o dowolnym kształcie, np. na krakersy).
4. Piekę około 17-18 minut (do zarumienienia) w temperaturze 180 stopni. Potem można tartę zapiec jeszcze raz, już z farszem, albo podawać na zimno, jeśli farsz nie wymaga pieczenia.


Bezglutenowe ciasto kruche na oleju

7 stycznia 2015

Pasztet z pieczonych buraków

Okazuje się, że z tymi warzywnymi pasztetami to nie taka prosta sprawa. Kiedy tylko któryś zostanie obwołany pasztetowym królem, to zaraz pojawiają się głosy, że owszem, dobry, ale pierwsze miejsce na podium przypada jednak innemu. I tak podzieliło się grono Przyjaciół Simply Vege na trzy grupy: entuzjastów pasztetu selerowego, wielbicieli pasztetu marchewkowego i pasjonatów pasztetu buraczanego, który z przyjemnością przedstawiam w dzisiejszym poście.

Każdy z tych pasztetów ma swój mały "sekrecik szefowej kuchni" - czy właściwie miał, bo przecież jeden po drugim te sekrety wyjawiam. W pasztecie selerowym są to płatki migdałowe, które nadają delikatnej, miękkiej masie odrobiny chrupkości. W pasztecie marchewkowym większość roboty robi mieszanka kuminu i kolendry. W pasztecie buraczanym, jak w wielu innych daniach z burakami w roli głównej, składnikiem, który spina smakową kompozycję w całość, jest musztarda. Moim skromnym zdaniem właśnie po to wynaleziono musztardę, żeby dodawać ją do buraków ;).

A wracając do sporów z pasztetami warzywnymi w tle, ani myślę próbować je rozstrzygać. Po prostu piekę. Piekę na potęgę :)

Ps. Przygotowanie pasztetu z buraków nie jest specjalnie czaso- ani pracochłonne, ale warto upiec buraki i ugotować ryż z kaszą dzień wcześniej, żeby wszystko zdążyło spokojnie wystygnąć.

Pasztet z pieczonych buraków

Składniki (na 2 keksówki)

6 buraków
po 1/2 szklanki białego ryżu i kaszy jaglanej
1 cebula
2 ząbki czosnku
2 jajka + 1 łyżka mielonego siemienia lnianego (w wersji wegańskiej: 3 łyżki lnu)
1 szklanka pestek słonecznika
olej do smażenia

Przyprawy

2 łyżki łagodnej musztardy (np. sarepskiej)
1 łyżeczka cukru
szczypta płatków chili
1 łyżka tymianku
1/2 łyżeczki kuminu
sól i pieprz do smaku

Wykonanie

1. Buraki zawijam w folię aluminiową i piekę około 50 minut w temperaturze 170 stopni. Potem odwijam z folii i zostawiam do wystudzenia.
2. Kaszę jaglaną płuczę. Przesypuję do garnka wraz z ryżem i zalewam dwiema szklankami wrzątku. Gotuję do wchłonięcia większości wody, a potem zostawiam pod przykryciem do wystudzenia (reszta wody się wchłonie).
3. Cebulę kroję w drobną kostkę i smażę na złoto na niewielkiej ilości oleju. Pod koniec smażenia dodaję pokrojony w cienkie plasterki czosnek oraz tymianek.
4. Obieram buraki i trę na tarce o drobnych oczkach.
5. Kaszę i ryż mielę w robocie. Masa nie musi być idealnie gładka - chodzi tylko o to, żeby rozdrobnić ziarna.
6. Przekładam buraki i masę ryżowo-jaglaną do miski. Dodaję usmażoną cebulę, pół szklanki pestek słonecznika i pozostałe składniki. Mieszam dokładnie. Masa powinna być wilgotna, ale zwarta. Jeśli wydaje się zbyt mokra, można dodać 2-3 łyżki mąki kukurydzianej.
7. Przekładam masę do foremek. Na wierzch wysypuję resztę ziaren słonecznika. Posypuję też tymiankiem i gruboziarnistą solą morską. Piekę 70 minut w temperaturze 180 stopni. Kroję dopiero po całkowitym wystudzeniu.

Pasztet z pieczonych buraków

6 stycznia 2015

Sernik kajmakowy (bezglutenowy)

Obiecywałam w przedostatnim poście, że wkrótce nastąpi fala przepisów na serniki - a właściwie mała falka, bo przepisy będą dwa ;). Pierwszy z nich to mój najulubieńszy z najulubieńszych sernik kajmakowy.

A teraz sekret szefa kuchni: kajmak kocha sól! Podobnie zresztą, jak karmel, z czego już dawno zdali sobie sprawę producenci rozmaitych batoników. Dlatego w moim przepisie orzechy na wierzchu ciasta są solone. Polecam takie rozwiązanie - niesamowicie podkreśla słodycz polewy. Jeśli ktoś nie jest przekonany, można solonymi orzeszkami posypać mały kawałek ciasta, tak na próbę :)

Sernik kajmakowy (bezglutenowy)


Kitchen hack # 23 - pieczenie sernika

Serniki najlepiej piecze się w kąpieli wodnej - dzięki temu mniej pękają i są po upieczeniu bardziej soczyste. Jak to zrobić? Można na przykład formę z ciastem włożyć do większej formy wypełnionej gorącą wodą, lub postawić naczynie żaroodporne z wodą na dnie piekarnika. Warto wstawić je chwilę wcześniej, żeby w momencie włożenia ciasta do piekarnika panowała już w nim odpowiednio parna atmosfera ;)


Sernik kajmakowy (bezglutenowy)
 
Składniki

Na spód:
400 g orzechów ziemnych prażonych bez soli (mogą też być pół na pół solone z niesolonymi)
1/2 szklanki mąki kukurydzianej
1/2 kostki masła

Na masę:
1 kg twarogu sernikowego
5 łyżek mąki ziemniaczanej (lub dwa budynie waniliowe)
4 jajka
300 g masy kajmakowej

Na polewę:
200 g masy kajmakowej
po pół szklanki solonych i niesolonych nerkowców (lub orzechów ziemnych)
 
Wykonanie
 
1. Orzechy na spód mielę w blenderze. 2. Roztapiam masło. Po zdjęciu z ognia dodaję do niego orzechy i mąkę kukurydzianą. Mieszam wszystko dokładnie, wykładam masę na blaszkę, lekko dogniatam i piekę około 15 minut w temperaturze 180 stopni (aż spód się lekko zarumieni). Odstawiam na chwilę do wystygnięcia. 3. Miksuję na gładką masę ser z dodatkiem jajek, masy kajmakowej i mąki. Jeśli masa jest dla kogoś za mało słodka, można dodać na tym etapie nieco cukru pudru. Dla mnie jest w sam raz :). 4. Wylewam masę serową na orzechowy spód. 5. Piekę 90 minut w temperaturze 180 stopni i odstawiam sernik do wystudzenia. 6. Resztę masy kajmakowej podgrzewam w kąpieli wodnej około 15 minut, aż zrobi się w miarę płynna. Rozprowadzam ją po wierzchu ciasta.
7. Rozdrabniam nerkowce (niezbyt drobno) i posypuję polewę. Lekko dociskam i odstawiam do wystudzenia.

Sernik kajmakowy (bezglutenowy)


3 stycznia 2015

Kruche ciasteczka orzechowe - bez glutenu, ale polecam każdemu :)

Jak to mawiają babcie i dziadkowie, święta, święta i po świętach - choć dla niektórych ciągle jeszcze przed. Ja mam to szczęście, że u mnie jednocześnie i przed, i po. Pewnie jak się już to świętowanie skończy (a skończy się dopiero w drugiej połowie stycznia), to trzeba będzie sobie zmodyfikować cel na treningach ;), ale póki co cieszę się każdą odświętną chwilą spędzoną wspólnie z rodziną i przyjaciółmi. Noooo i mam coraz to nowe preteksty, żeby stanąć przy kuchence albo piekarniku. Nie, żebym specjalnie pretekstów potrzebowała, ale... :)

I właśnie między innymi to świętowanie przyczyniło się do tego, że na blogu pojawia się teraz sporo słodkości. Ostatnio szarlotka, dziś kruche ciasteczka, a przed nami jeszcze dwa serniki :)

Jeśli chodzi o prezentowane dziś ciasteczka, to ich niewątpliwą zaletą (przynajmniej dla mnie) jest bardzo naturalny, delikatny smak, o ledwie wyczuwalnej słodyczy. Doskonale się komponują z gorącą herbatą... i jakimś dobrym filmem :). Tym, którzy wolą słodszą wersję, polecam wzbogacić ciasteczka o odrobinę ulubionej konfitury. Druga zaleta to brak glutenu, ale bez najmniejszych wątpliwości rozsmakują się w tych ciasteczkach również ci, którzy nie unikają pszenicy. Trzecia zaleta jest taka, że te ciasteczka się nie starzeją - wręcz przeciwnie, z każdym dniem stają się lepsze i coraz bardziej chrupiące (choć wcale nie twarde).

Przepis podaję również w wersji z masłem i jajkami oraz w wersji wegańskiej. Oba sprawdzają się bez zarzutu :)

Kruche ciasteczka orzechowe
Kruche ciasteczka orzechowe
Składniki

1 1/2 szklanki orzechów ziemnych
1 szklanki mąki ryżowej
1 szklanka mąki gryczanej
3 łyżki mąki kukurydzianej
1/3 szklanki cukru pudru
3 jajka (w wersji wegańskiej 3 łyżki mielonego siemienia lnianego + około 100 ml wody)
3/4 kostki schłodzonej margaryny do pieczenia lub masła
1/4 szklanki rumu lub innego mocnego alkoholu (minimalnie - czyli tyle, ile trzeba - spulchni ciasto)

Opcjonalnie: kilka łyżeczek konfitury dżemu (ja użyłam konfitury różanej)

Kruche ciasteczka orzechowe
Wykonanie

1. Orzechy mielę niezbyt drobno - na kawałki mniej więcej wielkości kaszy gryczanej.
2. Mieszam mąki i orzechy z cukrem. Dodaję jajka i pokrojoną w kostki margarynę. Wyrabiam ciasto.
3. Dodaję rum i wyrabiam ciasto raz jeszcze na jednolitą masę. Powinna być zwarta i się nie rozsypywać, a jednocześnie nie powinna kleić się do dłoni.
4. Odrywam po kawałku ciasta, formuję kulki, lekko spłaszczam widelcem i układam na wyłożonej papierem do pieczenia blaszce. W niektórych ciastkach na środku robię małe wgłębienie, w które nakładam odrobinę konfitury.
5. Piekę w temperaturze 180 stopni 15-20 minut (aż ciastka będą rumiane). Szczególnie trzeba obserwować ciastka na bazie masła, bo granica dzieląca zarumienienie od przypalenia jest bardzo cienka.

Kruche ciasteczka orzechowe

Kruche ciasteczka orzechowe